Hurts – Faith (2020), recenzja Izabeli Zadury

Inne recenzje

Od premiery czwartego krążka grupy Hurts, Desire, minęły trzy lata. Synth-popowe duo z brytyjskiego Manchesteru powraca z piątym już albumem zatytułowanym Faith. Czy będzie to powrót w wielkim stylu?

Hurts prezentują album „Faith” [odsłuch]

Theo Hutchcraft i Adam Anderson grają wspólnie już od ponad 10 lat, mieli więc sporo czasu, aby się muzycznie dotrzeć. Ich pierwszy album, Happiness, odniósł wielki komercyjny sukces – nie ma chyba osoby, która nie znałaby przejmującego, a jednocześnie napawającego optymizmem kawałka Wonderful Life. Zespół jest bardzo popularny w naszym kraju, gdzie zagrali już liczne koncerty, a ich single regularnie goszczą na falach radiowych.

Promocję albumu Faith muzycy rozpoczęli w maju, głównie w mediach społecznościowych. Internetowe poszukiwanie skarbów zaprowadziło fanów do klipu pierwszego singla z nowego krążka – Voices. Ten znakomity, wyprodukowany z dyskotekową lekkością kawałek ma mimo to ciężki, jesienny klimat, chociaż ukazał się późną wiosną. Mrok jesieni przenika całą płytę, nadając jej głębi i przywodząc na myśl osiągnięcia zespołu z czasów debiutu. 

Poprzednie albumy zespołu, Surrender i Desire, były podbite swego rodzaju patosem w stylu U2 czy ostatnich dokonań Editors, dzięki któremu świetnie brzmiały na dużych arenach oraz idealnie nadawały się do wspólnego śpiewania w koncertowym tłumie. Na Faith tej wzniosłości jest trochę mniej, co wychodzi Hurts na dobre. Zamiast tego są seksowne, zmysłowe dźwięki. Hurts sięgają po sztuczki z repertuaru Nine Inch Nails i oferują nam takie perełki jak singiel Suffer oraz Numb. Wśród tego typu utworów zdecydowanie wyróżnia się wciągające, eksperymentalne Fractured, gdzie zamiast standardowych wokali odnajdujemy wyłącznie szept lub krzyk. Aksamitna barwa głosu wokalisty doskonale pasuje do tego rodzaju zabiegów.

Zminimalizowanie stadionowego patosu nie oznacza jednak, że Hurts zupełnie się go pozbyli. Jego posmak oferuje Slave To Your Love – romantyczne, ale nie ckliwe, może nawet wzruszające, z fantastyczną partią skrzypiec w outro. Z kolei All I Have To Give to smutna, balladowa opowieść o tym, że nawet jeśli dajemy z siebie sto procent, czasem to za mało.

Artyści bez obaw poruszają w warstwie lirycznej tematy mało przyjemne, a czasem wręcz niewygodne. Zarówno Adam Anderson, jak i Theo Hutchcraft zmagali się w ostatnich latach z wypaleniem, wycieńczeniem i kłopotami ze zdrowiem psychicznym. Dla walczących z problemami podobnej natury słuchaczy powstało Darkest Hour, obiecujące promień nadziei nawet w najtrudniejszych czasach. Chociaż zamykanie albumu wyciskaczem łez jest przewidywalne i ograne, tym razem Hurts można ten ruch wybaczyć. Utwór jest naprawdę poruszający.

W głębi albumu kryją się prawdziwe skarby – Somebody to wybuchowy, rytmiczny hit z radiowym potencjałem, brzmieniowo nieco lżejszy, ale znakomitej jakości. Urzeka również utwór White Horses – prowadzący słuchacza przez utwór beat brzmi jak galopujące konie i pozwala oddychać dźwiękom syntezatorów w stylu lat 80. (będących, swoją drogą, jednym ze znaków rozpoznawczych grupy).

Faith to album nagrany na przekór negatywnym okolicznościom losu, przełamanie artystycznego wypalenia i kryzysu twórczego, oraz naprawdę solidna pozycja w dyskografii Hurts. Dzięki swojej wieloaspektowości ma szansę poruszyć serca wielu słuchaczy, nawet jeżeli każdy będzie w tym krążku poszukiwał czegoś innego. A z bardziej przyziemnego punktu widzenia – to świetna ścieżka dźwiękowa do jesiennych spacerów.

Hurts - Faith
  • Data premiery: 04 09 2020
  • Single: Voices, Suffer, Redemption, Somebody
Najlepsze utwory: Voices, Suffer, Fractured, Somebody, Numb
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Izabela Zadura
Izabela Zadura
Poszukiwaczka wartościowych tekstów, propagatorka pop-punku, bywalczyni licznych koncertów.

Czytaj również

Od premiery czwartego krążka grupy Hurts, Desire, minęły trzy lata. Synth-popowe duo z brytyjskiego Manchesteru powraca z piątym już albumem zatytułowanym Faith. Czy będzie to powrót w wielkim stylu? Theo Hutchcraft i Adam Anderson grają wspólnie już od ponad 10 lat, mieli więc sporo czasu,...Hurts - Faith (2020), recenzja Izabeli Zadury