Irlandzki artysta na swoim długo oczekiwanym trzecim albumie zapewnia ponad godzinę solidnej dawki folku, bluesa czy soulu. Trzecia płyta Hoziera zatytułowana Unreal Unearth to zdecydowanie najdojrzalsze i najpełniejsze dzieło w dorobku autora Take Me To Church. Głębokie teksty, które zawsze były atutem wykonawcy nieodbiegają jakością względem poprzednich wydawnictw, skupiąjąc się na świecie nierealnym i pośmiertnym. Album zapewnia wachlarz emocji i stylów, które będąc konsekwencją poprzednich wydawnictw nie boją się również zaskakiwać i redefiniować wcześniejsze wcielenia Hoziera z debiutu oraz Wasteland, Baby!

Urodzony w Bray pod Dublinem w możliwie najbardziej irlandzką datę w roku – Dzień Świętego Patryka – Andrew Hozier-Byrne od początków swojej muzycznej ścieżki mierzył ponadprzeciętnie. Śpiewał w chórkach dla legendy R&B, Billy’iego Oceana, udzielał się w założonej w latach 80tych dublińskiej grupie wokalnej Anúna, w której portfolio jest między innymi występ na Eurowizji, współpraca z Clannad czy Elvisem Costello czy współtworzenie ścieżki dźwiękowej do gry Diablo III. Pod koniec współpracy z grupą Hozier został w niej solistą. Artysta studiował również na najbardziej prestiżowej uczelni w swoim kraju, Trinity College.
Hozier też od pocżątku swojej kariery nie bał się publicznie wyrażać swoich poglądów, ostro krytykując irlandzki Kościół Katolicki oraz biorąc czynny udział w debatach publicznych na tematy związków nieheteroseksualnych. Jego wydany w 2013 roku debiutancki singiel, który dał mu międzynarodowy rozgłos, Take Me To Church, był odpowiedzią na penalizacje związków homoseksualnych w Rosji. Wyreżyserowany przez Brendana Canty’iego oraz Conala Thomsona teledysk uwypuklał brutalność homofobii, stając się jednym z hymnów społeczności LGBT+. Utwór został nominowany do Nagrody Grammy w kategorii Song Of The Year w 2015 roku.
Kariera muzyczna Hoziera od tego czasu prężnie rozwijała się. Rok później na półki sklepowe trafił debiutancki album artysty zatytułowany po prostu Hozier, który otrzymał rewelacyjne recenzje oraz stał się hitem sprzedażowym, osiągając numer 1 w rodzimej Irlandii, a także m.in. w Polsce. Następne wydawnictwo ukazało się w 2019 roku. Album Wasteland, Baby! był odpowiedzią artysty na rosnące w Europie problemy, jak wpływ zmiany klimatycznych, kryzys migracyjny, neonacjonalizm oraz Brexit.
Tegoroczne wydawnictwo Hoziera polemizuje z podróżą w zaświaty przedstawioną przez Dantego w Boskiej Komedii. Autor zakreślając wizję na album, opisuje wydarzenia, które wpłyneły na jego tematykę:
Pierwsze teksty powstały na początku pandemii. Zdawało się wtedy, że mamy do czynienia z bardzo surrealistycznym czasem – jakby świat stanął do góry nogami. To część „Unreal”. To był także czas kompletnej dezinformacji. Można było odczuć, że weszliśmy do alternatywnej rzeczywistości. Podobało mi się „Unearth” jako czasownik w stylu „kopać” lub „odkrywać”. Opisuje świat nieziemski, obcy. Ten album to zapis pewnej podróży, która trwała przez pewien czas.
Pierwszą zapowiedzią Unreal Unearth był utwór wydany w marcu Eat Your Young, który debatuje na temat 9 kręgów piekła, w tym wypadku nad kręgiem trzecim – obżartwem. Tytuł prawdopodobnie nawiązuje do satyrycznego wiersza Jonathana Smitha, który w 1729 roku zaproponował rozwiązanie problemu ubóstwa w Irlandii poprzez sprzedanie dzieci z niższych warstw społecznych. Miałyby one trafiać na kanibalizację przez bogatych. Eat Your Young został również okraszony surrealistycznym teledyskiem w reżyserii Jasona Lestera, który ukazuje patos istnienia.
Następnym singlem z płyty został wydany miesiąc później All Things End, który skupia się nad zmierzchem relacji romantycznej. Hozier jednak między wierszami mówi o istocie życia, że pomimo, że chcemy aby rzeczy były wieczne, jest to niemożliwe. To rewelacyjny, soulowo-gospelowy utwór, który przebojowością dorównuje najbardziej radiowej, rockowo-blusowej Francesce. To był także pierwszy singiel zwiastujący album Unreal Unearth, ponieważ wcześniejsze zostały wydane wcześniej jako część Eat Your Young EP. W Francesce Hozier wraca do Dantego, do opowieści o Francesce da Rimini z drugiego kręgu piekła, który kontempluje nad pożądaniem. Piosenka mówi o pokonywaniu wszelakich trudności jako świadectwu dla autentyczności uczucia. Listę singli zamyka śliczne, folkowe Unknown / Nth o dziewiątym kręgu i rockowe De Selby (Part 2), które stanowi prequel do eksploracji czeluści piekielnych.
Pisząc niniejszy tekst położyłem duży akcent na irlandzkość Andrewa Hoziera-Byrne nie przez przypadek. W onirycznym, otwierającym album De Selby (Part 1) pieśniarz po raz pierwszy śpiewa w Gaeilge na hÉireann, narodowym języku artysty. Hozier porusza także ważne aspekty tożsamości narodowej w Butchered Tongue, który został poświęcony brutalności wojsk brytyjskich podczas tłumienia powstania w Wexford w 1798. Tortury jak odcinanie części ciał powstańcom bądź nakładanie czapek z gorącą smołą (co skutkowało bolesną i powolną śmiercią) artysta porównuje do siódmego pieścienia piekła (nazywanego kręgiem przemocy/bestii), gdzie dusze cierpiały wieczne katusze smażąc się w rzece krwi. Celtyckość albumu objawia się również w warstwie muzycznej, czego najlepszym przykładem jest piękny, radosny Anything But, będący świetną alternatywą dla mroczności albumu.
Unreal Unearth jest współczesną interpretacją Boskiej Komedii. Hozier zaczerpnął od Dantego strukturę albumu, opisując podróż przez kolejne kręgi piekła historiami, które pokrywają się z myślą przewodnią każdego etapu ekploracji piekła. To świetny przykład bogatego warsztatu lirycznego artysty, który z każdym wydawnictwem dopracowuje i polepsza swoje umiejętności. Muzycznie Hozier nie stawia na rewolucje, ale nie boi się wprowadzać nowych elementów jak wcześniej wspomniane irlandzkie akcenty. Tworząc trudny tematycznie album daje sobie przestrzeń na tworzenie hitów radiowych jak Francesca czy Damage Gets Done wykonane wraz z Brandi Carlile zarazem nie bojąc się eksperymentować na instrumentalnym utworze Son Of Nyx, brzmiącym jak ścieżka dźwiękowa do Władcy Pierścieni. Unreal Unearth pod każdym względem przewyższa poziom dwóch wcześniejszych dzieł artysty, jest znakomicie zrealizowanym albumem koncepcyjnym, który pokazuje że Andrew Hozier-Byrne należy do jednego z najbardziej bezprecedensowych i utalentowanych artystów swojego pokolenia. Jego wydawnictwa są dopracowane do ostatnich szczegółów, dalej zaskakując swoją autentycznością, nie zostawiając miejsc na zbędne uproszczenia czy cliché.

