Już po raz trzeci do Amfiteatru pod Grojcem w Żywcu zjechali się fani hip hopu. Jak co roku organizatorami był zespół The Pryzmats, Grzegorz Zwierzyna oraz Kuba Winiarski, których wsparło Miejskie Centrum Kultury w Żywcu. Impreza rozpoczęła się już o godzinie 9, z kolei bramki pod główną scenę otwarto o 15. To była noc pełna energii i rapowych dźwięków.
Pierwszy koncert rozpoczął się o godzinie 16. Na scenie pojawili się Tymin & Peus, którzy przedstawili swój materiał i powoli zaczęli gromadzić widownię pod sceną. Po nich na scenie pojawił się Kuba Winiarski, który w paru słowach zapowiedział festiwal. Po nim przyszedł czas na gospodarzy, czyli zespół The Pryzmats. Warto zauważyć, że nie dali oni tylko koncertu, ale zajęli się całą organizacją festiwalu. Całość prowadził Proceente, tak więc zapowiedział kolejnego rapera, którym był Gruby Mielzky. Zaprezentował on materiał ze swojego debiutanckiego albumu Silny jak nigdy, wkurwiony jak zwykle, który swoją premierę miał w zeszłym roku.
Pod sceną publiczność gromadziła się co raz liczniej. Wszystko szło zgodnie z planem i przed 18 na scenie pojawił się przedstawiciel łódzkiej sceny – Zeus z ekipą Pierwszy Milion. Ich koncert był niezwykle energiczni a publiczność w najlepsze bawiła się pod sceną. Zeus zaprezentował materiał ze swojej ostatniej płyty Zeus. Zeus nie żyje, ale również kilka starszych numerów. Po nim na scenie pojawił się Małpa z formacją Proximite. Mimo tego, iż ma on na swoim koncie jedną, solową płytę nie dawał on publiczności chwili wytchnienia. Nawinął również swój najnowszy kawałek Skałę, w którym widownia chętnie mu towarzyszyła.
Pod sceną zaczynało robić się tłoczno. Na miejsce docierało co raz więcej osób. Po Małpie przyszedł czas na W.E.N.Ę., DJ IKA i Stona. Był to pierwszy koncert rapera, który promuje jego najnowszą płytę Nowa Ziemia. Po 21 na scenie pojawili się Łona i Webber, którym towarzyszył live band the Pimps. Wszyscy świetnie się bawili, łącznie z raperami, którzy skakali i tańczyli na scenie. Po nich przyszedł czas na przedostatniego rapera, którym był Gural. Już na wstępie poprosił o wzmocnienie nagłośnienia a podczas swojego koncertu miał świetny kontakt z publicznością, która chętnie nawijała z nim refreny. Podczas występu wykonał swoje stare numery, jak również te pochodzące z jego najnowszego albumu Projekt: Jeden z życia moment. Żywiec był przedostatnim koncertem promującym album, dzień później Gural miał koncert w Zakopanem, którym kończył promocję krążka.
Ostatnią gwiazdą festiwalu był Sokół i Marysia Starosta oraz Włodi. Mimo zimna, które dało się odczuć publiczność ciągle była energiczna i napompowana pozytywną energią wcześniejszych występów. Podczas trwania koncertu Sokół powiedział, że kto nie siada ten słucha Mezo i usiadł na scenie. Nie minęła sekunda a publiczność razem z nim usiadła nie patrząc na nic. Po tym stwierdził, że chciał ich trochę rozruszać.Ich koncert zakończył się około 1.
Według organizatorów na festiwalu pojawiło się około 4500 osób, czyli więcej niż w roku poprzednim. Jak widać festiwal ma już swoją renomę i powiększa się. Może w końcu przyjmie formułę dwudniowej imprezy. W tym roku na pewno nie zabrakło świetnej atmosfery, bogatego repertuaru i świetnych ludzi, którzy naładowani byli pozytywną energią i dobrze się bawili. Cóż pozostaje mi czekać na czwartą edycję, która odbędzie się już za rok ;)
