Highly Suspect – The Boy Who Died Wolf (2016), recenzja Justyny Rojek

0
236

W 2015 roku zachwycili krytyków muzycznych wydając swój pierwszy album Mister Asylum. Chwilę później otrzymali dwie nominacje do nagrody Grammy w tym za najlepszą rockową piosenkę Lydia. A już teraz powrócili z kolejnym świetnym krążkiem The Boy Who Died Wolf. Czy tym razem Highly Suspect mają szansę na wygraną podczas Grammy 2017? Z pewnością najnowszy album kryje w sobie więcej niż jedną muzyczną perełkę!

Na wstępie warto przybliżyć znaczenie tytułu The Boy Who Died Wolf. W jednym z wywiadów wokalista Johnny Stevens wyjaśnia, iż zanim tak naprawdę ich twórczość została doceniona, stoczyli niejedną walkę w drodze na szczyt. W tamtym momencie Johnny czuł się zarówno chłopakiem jak i wilkiem. Kiedy sytuacja się unormowała postanowił zabić swoją zwierzęcą naturę, pozostawiając tylko człowieka. Idąc dalej, wokalista rzuca również światło na kwestie muzyki na aktualnej płycie. Skoro życie jest teraz dla nich nieco lepsze, to czemu ich twórczość nie miałaby być odważniejsza, otwarta na nową paletę barw muzycznych? Nie są więc zainteresowani jednym gatunkiem, ale graniem tego co lubią!

Lepszej piosenki na otwarcie całego albumu nie można było wybrać. My Name Is Human, czyli drugi singiel z najnowszej płyty stanowi uosobienie nowoczesnego hard rockowego hymnu. Zniekształcony gitarowy riff zostaje dopełniony uwodzicielskim, ale jednocześnie rozdzierającym wnętrze głosem Johnnego. Spokojniejsze, jakby rapowane zwrotki wprowadzają w ton moralizujący: Czuję się jak się czuję, P*******ć innych ludzi, Trzeba pamiętać, że nikt nie jest lepszy od innych. Z kolei agresywny wokal w refrenach przybiera formę groźby: Podnieś się z kolan, dziewczyno, Stań twarzą w twarz ze swoim Bogiem, I dowiedz się czego chcesz, Witaj, moje imię to człowiek. Podmiot liryczny wyzywa swojego Boga, staje przed nim i zuchwale stwierdza, że nie ma żadnej różnicy między ich dwójką. Kolejny bezdyskusyjny hit, czyli Serotonia to dla odmiany pierwszy singiel z płyty, powstały z mieszanki słów serotonina i Kalifornia. Usłyszeć tu można nie tylko hard rock, blues, ale także kawał dobrego tekstu. Niby zwykła piosenka o przeprowadzce ze Wschodniego Wybrzeża do Kalifornii. Teraz Nowy York’u wiesz że Cię kocham, ponieważ zrobiłeś ze mnie tego, kim jestem, Osobą która nie jest takim dobrym człowiekiem, Muszę znowu coś poczuć. W tych słowach wyraźnie pobrzmiewa zmęczenie obecnym stanem rzeczy i potrzeba odkrycia czegoś nowego. Jednak opuszczenie Nowego Yorku to przede wszystkim metafora zmian jakie zachodzą w życiu każdego z nas – człowiek dojrzewa i ciągle musi być nastawiony, że nauka nigdy się nie kończy. Pojawiające się w piosence nawiązanie do Lany Del Rey wynika z faktu, iż jej piosenka West Coast była inspiracją podczas tworzenia tego kawałka.

Gdy mowa o relacjach międzyludzkich na aktualnym albumie nie mogło zabraknąć tematyki miłosnej – Little One oraz związanej z przyjaźnią – For Billy. Słuchając punkowo-rockowej Little One można odnieść wrażenie bardziej optymistycznej melodii, ale warstwa liryczna nie pozostawia w tym temacie złudzeń. Intymniejszy niż dotychczas utwór odkrywa przed nami szaleńczą miłość, która obecnie pozostawiła po sobie ból oraz żal za tym co było. Dodatkowo rozpacz podgrzewa niepewność, że ta relacja mogła się przerodzić w coś więcej: Hej, mała jestem tak przerażony tym co mogło jeszcze z tego być, Teraz wiem, że straciłem moją małą. For Billy z podobnym bardziej sielankowym brzmieniem stanowi jakby zasłonę dymną przed prawdziwym obliczem utworu. Tematyka jest związana z przyjacielem zespołu – Billym Gile, który przez jakiś czas zmagał się z depresją, by ostatecznie przegrać swoją walkę z chorobą. Próbując stawić czoła tej bolesnej stracie wokalista poniekąd szuka pocieszenia w słowach: Obiecuję, że zobaczymy się po następnej stronie…

Paleta barw muzycznych zostaje poszerzona również o bardziej nastrojowe gitarowe granie, dające poczucie niebywałej rozkoszy. Send Me An Angel w oryginalne należące do Real Life dzięki Highly Suspect zyskuje jakby nowe życie. Synth-popowy kawałek z lat 80-tych uwodzi niedającym spokoju, pełnym emocji wykonaniem. Przez pełen rozpaczy tekst, w którym wokalista wzywa anioła jako ratunek dla swojego zbolałego serca, przemyka również cień nadziei: Nie poddawaj się, możesz być szczęśliwy w miłości. Subtelnie rozpoczęty Wolf wprowadza jakby w stan lekkiego rozmarzenia, który znienacka przerywa wręcz krzyczący głos wokalisty. Wstrząs trwa tylko chwilę, bo ponownie przychodzi beztroska. Ta sekwencja powtarza się co jakiś czas, aby w końcowej fazie charakteru całości nadała mocna gitarowa szarpanina. Piosenka jest o marzeniach – warto w nie wierzyć, gdyż jako jedyne nie kłamią!

https://www.youtube.com/watch?v=8Fjq-H4_ezQ

Highly Suspect spokojnie może przejmować stery po nieco przebrzmiałych Kings Of Leon czy Imagine Dragons. To czego brakuje na obecną chwilę powyższym zespołom, a czego chłopaki mają pod dostatkiem to bijąca od nich na odległość prawdziwość i bezkompromisowość. Do tworzenia muzyki wykorzystują daną chwilę i towarzyszące jej uczucia, więc nie tylko pozostają prawdziwi, ale i niepowtarzalni. Natomiast cała reszta jest dla nich zwykłą stratą czasu. Z takim podejściem wspartym niewątpliwym talentem i ciągłą pracą z pewnością jeszcze nie raz zawojują rockową scenę muzyczną!