HAIM – Something To Tell You (2017), recenzja Doroty Kutnik

0
179

Kiedy kilka lat temu, gdy wydały swój debiutancki longplay Days Are Gone, muzyczny świat oszalał na punkcie tych oryginalnych sióstr. Teraz Haim wracają i zamierzają podbić listy przebojów piosenkami z kolejnego albumu. Jak dotychczas, single, które zapowiadały wydawnictwo przyjmowały się świetnie i były również dobrze promowane. Apetyt na efekt końcowy rósł razem z upływem dni do daty premiery. Teraz w końcu możemy posłuchać płyty, nad którą tak długo pracował zespół. A więc jak wygląda całość i co mają nam do powiedzenia siostry Haim?


Nie są sztucznie wykreowanymi gwiazdami show-biznesu, nie uczestniczą w skandalach, są szczere, sympatyczne i skupiają się przede wszystkim na tworzeniu muzyki. Mają swój własny, charakterystyczny styl, choć często są porównywane brzmieniowo do Fletwood Mac. Ich muzyka nie brzmi jak typowy muzyczny wytwór 2017 roku – one tworzą coś swojego, innego i wyjątkowego. Siostry Danielle, Este i Alana Haim mimo, że dopiero wydały drugi studyjny album, dawno zapracowały na renomę bandu. Te artystki już po wydaniu debiutanckiej płyty zyskały nie tylko popularność, ale również sympatię wielu fanów.

Something To Tell You to krążek, na który długo czekało mnóstwo słuchaczy. I mam wrażenie, że dziewczyny świetnie trafiły z datą premiery, bo sam album jest idealny na lato, na trwające właśnie wakacje. Znajdziemy tu lekkie, świeże kompozycje oparte na przyjemnych melodiach, które grane przez siostry podczas występów na żywo na pewno wypadną jeszcze lepiej. Gdy usłyszałam pierwsze single, wiedziałam, że się nie zawiodę. Jeśli Haim nagrały takie piosenki jak hipnotyzujące, poruszające Right Now, przebojowe Want You Back i równie zachęcające Little of Your Love, nie mogły na albumie umieścić czegoś beznadziejnego.

Moje przewidywania się potwierdziły i na trackliście Something To Tell You nie znalazłam zupełnego niewypału. Choć jest jedna kompozycja, która nie pasuje do całości i mimo że słucha się jej całkiem dobrze, to psuje spójność całej płyty. Co na albumie robi tak alternatywny utwór jak Walking Away? Od razu czuć, że rytm, melodia, zupełnie się wyróżniają. Myślę, że ta piosenka pasowałaby do jednej wokalistki, a przydzielona do Haim trochę je tłumi. Ale to tylko jeden utwór!

Jestem pewna, że era Something To Tell You nie potrwa krótko. Jest tyle potencjału w tych piosenkach! Początek albumu i energiczne Nothing’s Wrong, potem ciekawe brzmieniowo Ready For You (zachęcam, bo najciekawiej jest pod koniec), trochę spokojniejsze, ale świetne rytmicznie (genialna perkusja!) tytułowe Something To Tell You – jesteśmy w połowie albumu, a już znalazło się tyle perełek. Co dalej? Polecam Kept Me Crying –  moją miłość od pierwszego odsłuchu i trochę inne oblicze sióstr Haim. Warto zwrócić uwagę też na następną kompozycję, czyli Found It In Silence. Melodia w tle pozornie tu nie pasuje, ale jak to się świetnie komponuje! Album zamyka melancholijne, balladowe Night So Long gdzie siostry udowadniają, że potrafią też skutecznie wzruszać.

Za co uwielbiam te lekko odmienione siostry Haim? Za muzyczną szczerość, bo słuchając tych piosenek nie mam wrażenia, że coś jest robione na siłę. Czuć, że to dopracowany materiał. Dziewczyny same przyznały, że to muzyka prosto z serca – to naprawdę słychać! Za pewność siebie, którą czuć w tekstach na Something To Tell You. Za minimalizm w promocji. Wizualnie, artystki są wierne jednej koncepcji przyjętej na początku, gdy zapowiadały krążek w marcu. W teledyskach nie ma szału, ale są emocje – patrz: piękne muzycznie Right Now (w wersji live) czy prosty klip z jednego ujęcia do Want You Back. Oglądając występy Haim na żywo można zauważyć jaka jest w nich pasja do grania i emocje. Ich siła tkwi również w świetnej współpracy, co pokazują podczas wykonań live. Dziewczyny czują tę muzykę i przekazują to słuchaczom. Ich nie da się nie lubić! Ja dałam się przekonać, a Wy?