Frank Iero and the Future Violents – Barriers (2019), recenzja Izabeli Zadury

Inne recenzje

My Chemical Romance to już historia, i historią pozostanie – członkowie zespołu nie mają zamiaru reaktywować legendarnej grupy. Dawni liderzy subkultury emo (chociaż często się od tego tytułu odżegnywali) nie rezygnują jednak z tworzenia muzyki. Były gitarzysta My Chemical Romance, Frank Iero, jest w tej sferze najbardziej aktywny, powracając z kolejnym już projektem – tym razem pod nazwą Frank Iero and the Future Violents.

Po rozpadzie zespołu My Chemical Romance wszyscy jego członkowie poszli swoją drogą. Wokalista Gerard Way, po wydaniu jedynego solowego albumu Hesitant Alien, skupił się na tworzeniu komiksowych scenariuszy; jego seria The Umbrella Academy doczekała się niezwykle popularnej adaptacji na Netflixie. Gerard nagrał również dwa covery, które znalazły się na ścieżce dźwiękowej do serialu. W pracy nad utworami pomógł mu gitarzysta My Chem Ray Toro, również pracujący nad solową muzyką; w 2016 Toro wydał album Remember The Laughter. Brat Gerarda, basista Mikey Way, po rozpadzie zespołu chwytał wiele srok za ogon – wraz z przyjacielem wydawał muzykę elektroniczną pod szyldem Electric Century, gościnnie grał na basie z zespołem Waterparks, stworzył komiksową serię Collapser, niedługo po raz drugi zostanie tatą.

Spośród byłych członków My Chemical Romance to właśnie Frank Iero, gitarzysta, najpilniej i z największymi sukcesami pracował nad muzyką. O jego solowych osiągnięciach spokojnie można by napisać cały artykuł. W 2013 Frank wspierał przyjaciela (oraz chwilowego klawiszowca My Chem) Jamesa Deewesa przy pracy nad albumem jego zespołu Reggie and the Full Effect, No Country For Old Musicians. W 2014 jako frnkiero and the cellabration Frank wydał swój pierwszy solowy krążek, stomachaches. Kolejny album, Parachutes, tym razem jako Frank Iero and the Patience, Frank wydał w 2016 roku. W tym samym roku inny projekt Franka i Jamesa Deweesa, digital hardcore’owe Death Spells, wypuścił album Nothing Above, Nothing Below. W 2017 było jeszcze EP Keep The Coffins Coming (również Frank Iero and the Patience), a później kolejny rebranding.

Solowa muzyka Franka ma punk rockowy, garażowy sznyt. Szczere, często bolesne teksty dodają muzyce wagi emocjonalnej. Każda kolejna “inkarnacja” Franka, chociaż bardziej wysublimowana i lepiej wyprodukowana, tej szczerości nie gubi, o czym świadczył już pierwszy singiel wydany pod szyldem Frank Iero and the Future ViolentsYoung and Doomed.

Wokal Iero najprościej określić słowem „nieokrzesany”. Nie jest to głos ładny, wręcz przeciwnie, czasem pojawiają się w nim fałszywe nuty, wszystko jest jednak zamierzonym zabiegiem, który tylko wzmaga wrażenie szczerości i prawdy bijące z jego utworów. Każdą jedną zawartą w nich emocję można wyczytać, wsłuchując się w wokal Franka. Czasem jest to spokój i nadzieja, jak w balladzie A New Day’s Coming – kołysance, którą Frank napisał i regularnie śpiewa swoim dzieciom. Dużo częściej jest to jednak złość, jak w Fever Dream czy Police Police.

Towarzyszący Frankowi muzycy: gitarzysta Evan Nestor, basista Matt Armstrong, perkusista Tucker Rule oraz multiinstrumentalistka Kayleigh Goldsworthy (pianino, organy, wiolonczela) odegrali ogromną rolę w formowaniu albumu. Jednym z bardziej udanych zabiegów, który The Future Violents wykonują na Barriers jest powolne budowanie nastroju utworu i prowadzenie do niezwykle satysfakcjonującego crescendo. Świetnym przykładem jest Basement Eyes. Warto również posłuchać Moto Pop, najbardziej przebojowej piosenki albumu (mimo to dalekiej od jakiegokolwiek komercyjnego potencjału). Gitary zapierają tutaj dech w piersiach.

Frank Iero, od zawsze egzystencjalista, odsłania swoją duszę w warstwie lirycznej albumu. Trzy lata temu w Australii Frank razem z kolegami z The Patience uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu. Doświadczenie znalezienia się o krok od śmierci wywarło ogromny wpływ na zawartość Barriers, zarówno muzycznie, jak i lirycznie. Utwór Six Feet Down Under poświęcony jest właśnie temu wypadkowi.

I don’t wanna hurt no more
I don’t wanna feel like before
I don’t want to settle the score
I don’t wanna die
Sometimes I get so low that I swear I could cry
(Say a little prayer for me now)

Doskonałych lirycznie utworów jest na albumie więcej. The Host to poruszająca, poetycka opowieść o złamanym sercu. Z kolei Medicine Square Garden, muzyczny porachunek z zaburzeniami na tle nerwicowym, stosowaniem leków oraz życiem pod ciągłą presją to, jak mówi sam Frank, jeden z jego ulubionych utworów w całym jego dorobku. Jest to również najmocniejsza, najbardziej skłaniająca do zapętleń propozycja na bardzo mocnym albumie.

Poruszające się w szeroko pojętej sferze punk rocka Barriers swobodnie żongluje konwencjami, nie dając się łatwo zaszufladkować. To najambitniejszy jak do tej pory projekt Franka Iero, który po rozpadzie My Chemical Romance rozwinął skrzydła i nie pozwolił się zatrzymać nawet śmiertelnie niebezpiecznemu wypadkowi. Bolesne doświadczenia wpływają na twórczość Franka, ale na pewno nie definiują go jako muzyka. Najnowszy album to niewątpliwy sukces.

Frank Iero and the Future Violents - Barriers
  • Data premiery: 31 05 2019
  • Single: Young and Doomed
Najlepsze utwory: Medicine Square Garden, No Love, Police Police, Moto Pop
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Izabela Zadura
Izabela Zadura
Poszukiwaczka wartościowych tekstów, propagatorka pop-punku, bywalczyni licznych koncertów.

Czytaj również

My Chemical Romance to już historia, i historią pozostanie - członkowie zespołu nie mają zamiaru reaktywować legendarnej grupy. Dawni liderzy subkultury emo (chociaż często się od tego tytułu odżegnywali) nie rezygnują jednak z tworzenia muzyki. Były gitarzysta My Chemical Romance, Frank Iero, jest w...Frank Iero and the Future Violents - Barriers (2019), recenzja Izabeli Zadury