W ubiegłym roku brytyjski band Florence+The Machine wydał długo oczekiwany longplay. Promocja How Big How Blue How Beautiful jeszcze trwa, ale zespół postanowił zrobić swoim fanom niespodziankę. Właśnie do sieci trafiła najnowsza EPka od ekipy Florence Welch. Mimo, że na Songs From Final Fantasy XV znajdują się tylko trzy utwory, to warto zwrócić uwagę na ten mini-album.
Zespół Florence+The Machine ma już duże muzyczne doświadczenie. Jego członkowie mogą pochwalić się genialnymi trzema płytami: Lungs, Ceremonials oraz ostatnią How Big How Blue How Beautiful. Każdy album był na swój sposób wyjątkowy, a niezliczona ilość występów na trasach koncertowych i festiwalach zawsze robiła ogromne wrażenie. Jednak oprócz prac nad longplayami grupa często angażowała się w inne, poboczne projekty. Tak m.in. powstała w tym roku piosenka I Love You All The Time będąca oczywiście coverem stworzonym na potrzeby charytatywne. Jak wiadomo to nie jedyny cover w repertuarze FATM jako, że jednym z pierwszych utworów, który przyniósł im popularność był właśnie kawałek You’ve Got The Love w nowej, ciekawej wersji. Ten kto dobrze zna tę piosenkę, wie, jak Florence i Maszyna potrafią nadać kompozycji interesujące, wyjątkowe brzmienie. Ten utwór na tyle zauroczył słuchaczy, że teraz Brytyjczycy mają go na stałej setliście. Czy po premierze Songs From Final Fantasy XV coś się zmieni?
Najnowsza EPka od Florence + The Machine to projekt, z którym warto się zapoznać. Mimo tego, że piosenki z niej pochodzące stanowią malutki zbiór, to jest o czym pisać. Florence już wcześniej użyczała swojego głosu do soundtracku filmowego, ale teraz są to utwory stworzone na potrzeby gry komputerowej. W czasach, gdy do FIFY przygrywa Aurora, nie jest to jednak nic dziwnego. Jednocześnie te trzy piosenki są jakąś nadzieją dla wiernych graczy, którzy czekają na kolejną część Final Fantasy i doczekać się nie mogą. Ale podobno już coraz bliżej.
Nie bez powodu wcześniej nawiązałam do dwóch coverów FATM. Okazuje się, że na Songs From Final Fantasy XV możemy znaleźć piosenkę o tytule Stand By Me. Zapewne wielu Was od razu skojarzyło tytuł i tak, macie rację. Jest to nowa aranżacja przeboju Bena E. Kinga z 1961 roku. Oryginał to piękny klasyk, który przez pokolenia towarzyszył wielu słuchaczom. Florence i jej ekipa sięgnęli po to nagranie, by nadać mu zupełnie innego brzmienia. Harfy, szumy, dźwięczny głos Welch, przeciągane frazy, a na końcu wręcz wykrzykiwanie tytułowego Stand By Me – tak można określić ten cover. Ma on bardzo mało wspólnego z oryginałem, chyba tylko tekst, pobieżną melodię, i stonowany charakter kompozycji.
Kolejne kompozycje z najnowszej EPki Florence + The Machine są już ich premierowymi kompozycjami, a jednocześnie nawiązaniem do ich wcześniejszej twórczości. Jest w tym trochę klimatu z Lungs, ale też odrobina z HBHBHB. Too Much Is Never Enough łączy te oba muzyczne skojarzenia. Z początku mamy nieco fantastyczne brzmienia, zapowiada się melodyjnie i delikatnie, lecz potem Florence daje upust emocjom swoim głębokim głosem. W tej piosence niczego nie jest za dużo. Welch umie panować nad swoim wokalem. Mimo, że nie oszczędza na swoich ulubionych dźwiękach, które słyszymy w tle, to one pasują do Flo. Do tej dziewczęcej Flo z lasu, z Cosmic Love i z całej pierwszej płyty. Z kolei w balladzie I Will Be słyszymy fuzję instrumentalnych brzmień połączonych z ukazaniem możliwości wokalnych Welch. To dość długa kompozycja, jednak słucha jej się wyjątkowo przyjemnie.
Materiał umieszczony na Songs From Final Fantasy XV zupełnie nie pasowałby do klimatu panującego na How Big How Blue How Beautiful. Utwory te przynależą do zespołu jak każde inne, ale patrząc na to, co rok temu zaserwowała nam grupa, a na to, co jest w tych trzech piosenkach, widzę, że można to oddzielić grubą kreską. Jednak ta EPka ma w sobie urok, który potrafią stworzyć tylko Florence i Maszyna.



