Filip Lato – Halo Ziemia (2018), recenzja Sebastiana Torbicza

Pierwsze muzyczne kroki stawiał w VII edycji The Voice Of Poland, gdzie doszedł do występów na żywo. W tym roku został zwycięzcą telewizyjnego show Twoja Twarz Brzmi Znajomo. Filip Lato – bo o nim mowa prezentuje fanom swój debiutancki album o tytule Halo Ziemia. Jego premiera przypadła na 5 października, czyli w dniu wczorajszym. Wydany został za sprawą Gorgo Music.

Na albumie znajduje się 14 utworów. Promują go 2 główne single: Halo Ziemia oraz Krawiec, a także nagrany razem z chórem Sound n’Grace utwór 100. Pierwszy z singli jest zarówno utworem otwierającym płytę. Znamy go już z rozgłośni radiowych, gdzie zajmował pierwsze miejsca na liście przebojów. Po nim mamy utwór Moment. Generalnie nie wybijający się niczym specjalnym, warto jednak zwrócić tu uwagę, na ciekawe tło muzyczne. Dobry, popowy bit. Kolejna kompozycja, którą chyba zna większość osób, słuchających na co dzień radia – 100 z udziałem chóru Sound n’Grace, która doszła na szczyty list przebojów. Utwór został nagrany na potrzeby ich albumu Życzenia. Przyjemna kompozycja, z dobrą warstwą tekstową, dającą pozytywną energię. Filip Lato może pokazać tutaj skalę swojego głosu. Po nich wakacyjny przebój, drugi z singli pt. Krawiec. Kolejna propozycja z dobrym popowym brzmieniem. Lekki, przyjemny w odbiorze. W sam raz do słuchania w trakcie jazdy samochodem.

Po nich kolejny nowy utwór – Akapity. Mówiący o tym by zostawić wszystko za sobą, i otworzyć się właśnie na nowe, tytułowe akapity, by napisać je na nowo. Wokalnie podobny do poprzednich, popowa gitara w tle. Standardowy bridge po drugi refrenie. Następna propozycja na liście to Gdy masz miłość. Po dobrym początku z ciekawym brzmieniem gitary, wchodzi reszta instrumentów i.. no właśnie, burzy się moja nadzieja na dobry utwór. Myślę, że utrzymanie go w podobnym klimacie jak zwrotki wyszłoby mu na lepsze. A tak, mamy ni to balladę, ni to wesoły utwór. Paradoksalnie, to tytuł kolejnej kompozycji. Po pierwszych dźwiękach, tym razem pozytywne zaskoczenie. Zastosowanie gitary akustycznej, na duży plus. Wokalnie ponownie Lato nie zaskoczył, mocny głos, ale wiele mamy takich. Jednak – paradoksalnie, na tle poprzednich dwóch jest mocniejszym punktem, jeśli można to tak ująć. Do współpracy przy utworze Zanim nas policzysz, wokalista zaprosił Julę.

Ogień, dobra kompozycja na wrzucenie jej na playlistę, zaraz po balladzie. Mocna linia basowa, zastosowanie elektronicznych sampli. Na popowy album w sam raz. Piątek noc, to utwór na który czekałem od początku odsłuchu albumu. Chciałoby się powiedzieć – wreszcie. Filip Lato odszedł od schematu muzycznego stosowanego we wcześniejszych utworach. Da się wyczuć tutaj delikatny rockowy pazur. Fajnie zaplanowana linia perkusji, dobre, mocne brzmienie gitary. Nareszcie mamy solówkę tego instrumentu. Do tego mocny bit. Prosty, chwytliwy tekst. To wszystko w połączeniu daje znakomity efekt,na który czekałem.

Kolejne utwory to Czy chcesz czy nie oraz Królowa. Nie wybijające się na tle poprzednich. Szmaragdy to przedostatni utwór na krążku. W odróżnieniu do Gdy masz miłość, tutaj mamy w końcu jasno określone, że jest to ballada. W całości jego trwania. Dobrze zbudowane napięcie w bridgu. Utwór nie kompletnie popowy, a pop rockowy. Fajne solo gitarowe w tle głosu artysty pod koniec utworu. Album zamyka utwór Kiedy pytasz, z udziałem Remo i Eldo.

Podsumowując, nie jest to album który zagościłby na mojej playliscie. Na próżno szukać tu nowatorskich rozwiązań. Jest to pierwszy album artysty, stąd może zachowawcze podejście przy jego tworzeniu. Wiele powtarzających się schematów muzycznych. Wokalnie również nie ma niczego zaskakującego. Mocny, popowy głos do którego przyzwyczailiśmy się słuchając już jego singli. Wiele jest takich na rynku muzycznym. Być może przy tworzeniu kolejnego albumu, będzie więcej zaskoczeń. Na plus należy wskazać utwór Piątek noc, który moim zdaniem zdecydowanie jest najmocniejszym punktem tego albumu. W takim kierunku poniekąd powinien iść artysta, gdyż jego barwa fajnie się w nim odnalazła.

Filip Lato

oceny

autor recenzji

Sebastian Torbicz
Sebastian Torbicz
Muzykolog, absolwent KULu w Lublinie. W wolnych chwilach lubi słuchać Bon Jovi, Delty Goodrem, muzyki francuskiej i wielu innych artystów. Ulubione gatunki to rock i pop. Otwarty na poszukiwanie i odkrywanie nowości w muzycznym świecie. Prywatnie muzyk samouk.

Sprawdź nasze inne

Recenzje

Pierwsze muzyczne kroki stawiał w VII edycji The Voice Of Poland, gdzie doszedł do występów na żywo. W tym roku został zwycięzcą telewizyjnego show Twoja Twarz Brzmi Znajomo. Filip Lato - bo o nim mowa prezentuje fanom swój debiutancki album o tytule Halo Ziemia....Filip Lato - Halo Ziemia (2018), recenzja Sebastiana Torbicza