O tym, że zespół Fall Out Boy ciężko wrzucić do jednego worka muzycznego przekonał się chyba każdy, kto choć raz próbował to zrobić. Jednak nikt nie spodziewał się, że kiedykolwiek będziemy łączyć ich z hip-hopem.
Fall Out Boy wydając American Beauty/American Psycho szykowali fanów na zmianę kierunku, w którym podążają. Zwiększenie ilości elektroniki pojawiającej się w każdym utworze, niekoniecznie przypadła wszystkim do gustu, ale tego, że doczekamy się z ich rąk albumu, który z rockiem ma niewiele wspólnego, nie spodziewali się chyba nawet najbardziej zagorzali fani.
Moją uwagę przede wszystkim przykuwają goście, których FoB zaprosili do zremiksowania utworów na Make America Psycho Again. Tutaj pierwszy rzuca się w oczy Wiz Khalifa, mistrz w swoim fachu. Jednak można było spodziewać się nieco więcej po takiej współpracy. Kawałek Uma Thurman z melodyjnego pop-rocka, z dobrym riffem gitary prowadzącej, zmienił się w niekoniecznie wpadający w ucho pop. Zbyt duża ilość zmian brzmienia i używanie przeróżnych sampli, powoduje powstanie braku punktu wspólnego łączącego utwór w całość. Oczywiście najmocniejszym elementem jest zwrotka Khalify, który wypadnie dobrze nawet mając za sobą najgorszy zespół.
Album American Beauty/American Psycho promowało Centuries i tak samo powinno stać się z Make American Psycho Again. Wokal Patricka Stumpa z rapem Juicy J idealnie do siebie pasują. Utwór poprzez nieprzesadzone połączenie rapu z rockowym brzmieniem gitary jest dobrym kandydatem do promocji albumu w mediach. Co jest też również jego minusem, gdyż nadaje się głównie „do radia”. Nie słychać w nim oryginalności. Jest jedynie przeciętną melodią, wpadającą w ucho przypadkowemu słuchaczowi.
Utworem, na który można zwrócić uwagę jest The Kids Aren’t Alright. Tym razem featuring przyczynił się do pozytywnych zmian. Azealia Banks, bo o niej mowa, wprowadziła do niego nową jakość. Jej rap sprawił, że kompozycja nie jest już tylko spokojna, a nabrała trochę energii. Beat, który słychać przez większość utworu nadaje mu tempa, którego brakowało w oryginale. Tym samym piosenka ucieka w klimat muzyki R&B.
Na uwagę zasługuje także Immortals. Kompozycja w oryginale brzmiąca zdecydowanie rockowo, bardziej energetycznie, poprzez współpracę z Black Thought stała się spokojniejsza, jednakże nietracąca swojego dynamizmu. Dobrą zmianą jest wyraźniej brzmiący wokal Patricka, który w pierwotnej wersji został lekko schowany za dźwięk gitar.
Najmocniejszą stroną płyty jest jednak American Beauty/American Psycho. Utwór na nowy poziom wzniósł A$AP Ferg. Stworzył bowiem kompletnie nową kompozycję. Z charakterystycznego dla Fall Out Boy brzmienia gitar, energii płynącej z muzyki i pewnego rodzaju chaosu muzycznego, wycofał każdy z tych elementów wprowadzając prosty, jednak wpadający w ucho beat. Już sam początek utworu tworzy chęć wysłuchania go do końca, dzięki zwrotce Ferga. Słuchając jego rapu ma się wrażenie, że wcale nie odsłuchujemy właśnie krążek FoB, a płytę samego A$APa. Uwagę przykuwa również moment, w którym Patrick Stump odsuwa się od swojego charakterystycznego wokalu na rzecz nadal melodyjnego, ale rapu.
W kontekście pisania tekstów Fall Out Boy nigdy nie byli zbyt przekonujący i oryginalni. Jednak na krążku zarówno Make America Psycho Again, jak i American Beauty/American Psycho pojawia się jeden zasługujący na szczególne zainteresowanie ze względu na swoje przesłanie. Forth Of July, pomimo że nikomu oprócz Amerykanów nie da szczególnie nic do myślenia, to stawia zespół w dobrym świetle. Rzadko zdarza się, by artyści tak odważnie prezentowali swój patriotyzm. Mimo, iż od strony muzycznej utwór nieszczególnie wyróżnia się spośród całego albumu, nawet przy pomocy Og Maco. Średnio brzmiący beat, prosta linia melodyczna wokalu nie wnoszą nic nowego.
Jednak mam jeden główny zarzut do całości albumu. Słuchając każdej piosenki po kolei mam wrażenie, że utknęłam na jednym i tym samym utworze. Brak w niej charakterystycznych momentów. Jedynym jest Immortals, które na chwilę uspokaja tempo całej płyty. Pomimo, że każdy utwór zremiksowany jest przez innego artystę, a więc każdy powinien być inny, powtarzają się w nim podobne sample, przez co całość zlewa się w jednolite tło dla różnych wokali. W dużej mierze to właśnie wokale, zarówno Patricka jak i rap gości, dają płycie wartość dodaną. Na tle albumów hip-hopowych, do których klasyfikuje się Make America Psycho Again, muzyka powinna wyróżniać się groovem, a jego zdecydowanie tu brakuje.
Ciężko ocenić ten album jednoznacznie. W porównaniu do oryginału Make America Psycho Again jest zdecydowanie lepszym wydawnictwem. Jednak czy na pewno Fall Out Boy idą w dobrym kierunku odchodząc od swoich korzeni? Moim zdaniem nie. Zespół Patricka Stumpa powinien powrócić do pierwotnego gitarowego brzmienia, które wychodziło im najlepiej. Dlatego warto liczyć na to, że FoB wydając kolejny krążek nie pozwolą sobie na kolejne brzmieniowe eksperymenty i będą trzymać się z dala od hip-hopu.


