MENU

    Duet xxanaxx wystąpił w Warszawie. Relacja Karoliny Młynarskiej

    Jesienny sezon koncertowy powoli dogorywa, ale wciąż są wydarzenia przyciągające liczną publiczność. Grupa xxanaxx wyruszyła w trasę koncertową promującą ich najnowszy album, Gradient. W mikołajkowy wieczór zagrali na scenie stołecznego klubu Stodoła.

    Parę minut po dwudziestej na scenę wyszedł support – Atari Wu – czyli jedna druga xxanaxxu. Jeszcze nie spotkałam się z taką sytuacją, by solowy występ członka zespołu poprzedzał występ ów grupy. Tak czy inaczej, Michał zagrał DJ-ski set trwający około czterdziestu minut, który fajnie rozruszał publiczność i generalnie wypadł naprawdę nieźle. Nie można odmówić mu efektowności – Atari Wu „zamknięty” był bowiem w czworościanie przykrytym białą płachtą, na której to ukazywały się efekty wizualne, idealnie pasujące do konkretnych piosenek.

    Support supportem, wszyscy wyczekiwali głównej gwiazdy wieczoru. Już podczas występu Michała co poniektórzy nie mogli doczekać się wyjścia Klaudii Szafrańskiej, wokalistki duetu, co nastąpiło kilkanaście minut później. xxanaxx przywitali nas wykonaniem jednej z moich ulubionych kompozycji z Gradientu, czyli Styropianu. Poczułam tutaj małe rozczarowanie; spodziewałam się, że ten chwytliwy, podkręcony mocnym bitem numer będzie prawdziwą petardą, a miałam wrażenie, że lepiej brzmi on w wersji studyjnej, niż na żywo (!). Niestety, podobne wrażenie towarzyszyło mi przez cały koncert. Niemniej podejrzewam, że winowajcą mogło być nagłośnienie, które nie powalało – słabo słyszałam Klaudię, a Michała, gdy mówił pomiędzy piosenkami, to już wcale. Wydawałoby się, że kameralna atmosfera, jaką zapewnia Open Stage w Stodole, będzie działała na korzyść grupy, tymczasem nie do końca to wyszło.

    To mimo wszystko nie zmienia faktu, że występ sam w sobie był dobry, a Klaudia i Michał dali z siebie wszystko. Przyjemnie było obserwować ich energię, jaką wkładali w każdy wykon. Setlista była bardzo zbliżona do ułożenia piosenek na Gradiencie; podobnie jak krążek, koncert składał się z dwóch części, rozdzielonych przez krótką przerwę, podczas której Klaudia zdążyła trochę zmienić swój strój. Poza najświeższymi kawałkami usłyszeliśmy też kilka starszych, w tym Nie znajdziesz mnie, które zostało bardzo entuzjastycznie przyjęte.

    To był dopiero drugi koncert xxanaxxu, na którym byłam – mówię „dopiero”, ponieważ ich twórczość towarzyszy mi od samych początków – ale z pewnością nie ostatni. Mimo że mam kilka zastrzeżeń względem oprawy technicznej, Klaudia i Michał zaprezentowali swoje zdolności w pełni, ich muzyka jest stworzona do dobrej zabawy albo po prostu do odprężenia się, dlatego właśnie warto się na ich koncert przejść. No regrets!

    Karolina Młynarska
    Karolina Młynarskahttp://po-sluchaj.blogspot.com/
    Studentka filologii polskiej. Miłośniczka literatury, języka polskiego oraz muzyki rockowej, alternatywnej i elektronicznej.

    Ostatnio opublikowane