Dodzie grozi do 8 lat pozbawienia wolności za składanie fałszywych zeznań. Trafi do więzienia?
W listopadzie 2017 roku polska piosenkarka Doda została zatrzymana przez policję i doprowadzona na przesłuchanie. Wówczas postawiono jej zarzuty m.in. stosowania gróźb w stosunku do biznesmena Emila H. – jej byłego partnera.
Para rozstała się w atmosferze skandalu. Emil H. złożył przeciwko piosenkarce szereg doniesień do prokuratury, m.in. o naruszenie nietykalności cielesnej, a także założył jej sprawę o oddanie pierścionka zaręczynowego, którą wygrał w ubiegłym roku.
W konflikt w 2016 roku wmieszał się Emil S. – obecny mąż Dody. Miał on wynająć szantażystów, którzy otrzymali za zadanie doprowadzenie do podpisania przez Emila H. oświadczenia kończącego konflikt między nim a Dodą oraz wycofania wszystkich pozwów przeciwko niej. Mężczyźni m.in. odwiedzili biznesmena w jego biurze, a ten wezwał policję.
Emil S. oraz Doda w zeznaniach składanych pod przysięgą kilkakrotnie utrzymywali, że do początku stycznia 2017 roku Doda nie miała żadnej wiedzy o działaniach podjętych przez S. Tymczasem prokuratura posiada niezbite dowody, że artystka o wszystkim wiedziała. Dorota R.-S. uczestniczyła bowiem w spotkaniu 13 grudnia 2016 w hotelu Marriott wraz z Emilem S. i wynajętymi szantażystami. Świadczą o tym zeznania wynajętych mężczyzn, logowania telefonów całej czwórki w tym samym miejscu oraz zdjęcie fana wokalistki, który wykonał je wraz ze swoją idolką we wspominanym hotelu. Autentyczność materiałów została potwierdzona przez prokuraturę. Za składanie fałszywych zeznań Dodzie grozi do 8 lat więzienia.
Do sprawy ustosunkował się także prawnik wokalistki:



