Kiedy w 2009 roku jak większość nastolatek oglądałam z wypiekami na twarzy „Księżyc w nowiu”, nie sądziłam, że 12 lat później będę miała okazję porozmawiać z autorem jednej z najpiękniejszych piosenek w tej części „Zmierzchu” – Tomem Smithem.
I nie pomyliłam się.
Porozmawiałam za to z człowiekiem, który przez ostatnie dwa lata był najprawdopodniej najbliżej frontmana Editorsów, Andym Burrowsem. Tom i Andy wypuścili parę dni temu nowy album „Only Smith & Burrows Is Good Enough” i choć ta płyta ma niewiele wspólnego z utworem „No Sound but the Wind”, w którym zakochałam się jako nastolatka, słuchałam jej z podobnymi wypiekami na twarzy, a dodatkowo rozbujanymi bioderkami.
Andy Burrows to niezwykła postać, bo choć zazwyczaj stoi na drugim planie, często jest głównym autorem wielkich hitów. Jego twórczość możemy usłyszeć chociażby na płytach Toma Odella, w serialu „After Life”, w filmie „Friends with Benefits” oraz, naturalnie, na jego pięciu płytach solowych. A w piątek wieczorem miałam niezwykłą przyjemność usłyszeć go również w słuchawce mojego telefonu.
Marta Umiejewska: Cześć Andy! Szczerze mówiąc jestem zdziwiona, że słyszę tylko Ciebie, bo myślałam, ze będziemy rozmawiać też z Tomem.
Andy Burrows: O rety, współczuję Ci, to musiało być ogromne rozczarowanie (śmiech).
MU: Tak naprawdę to chyba cudowne zrządzenie losu, bo teraz możemy otwarcie go obgadywać (śmiech). Jak Ci się z nim pracowało?
AB: Wspaniale! Znamy się od dawna, a wspólna praca nad albumem tylko zbliżyła nas do siebie.
MU: Domyślam się, że duchowo, bo przez pandemię wasz kontakt z pewnością był utrudniony.
AB: Tak naprawdę sama płyta została nagrana już w 2019 roku, a więc jeszcze przed pandemią. Natomiast teledyski powstały w 2020 roku, więc część z nich została stworzona zdalnie, a inne udało się nagrać na miejscu. Wideo do „All the best moves” zarejestrowaliśmy w osobnych pokojach hotelowych, ale klip do „Parliament Hill” udało się nakręcić w „normalnych” warunkach.
MU: W czasie swojej kariery muzycznej pracowałeś nie tylko z Tomem, ale również wieloma innymi znanymi postaciami. Czy ktoś z nich zaskoczył Cię po bliższym poznaniu?
AB: Mark Ronson, Tom Odell, Matt Haig – wszystkie te osoby są przemiłe i z większością z nich się po prostu kumplujemy. Natomiast Ricky Gervais to legenda i miałem tego świadomość, kiedy go pierwszy raz spotkałem. W dodatku ma wspaniały dorobek i jest zwyczajnie starszy ode mnie, więc czułem do niego wyjątkowy respekt. Ale w rzeczywistości okazał się świetnym gościem, bardzo miłym, zabawnym i szczerym. Pracowaliśmy razem nad soundtrackiem do serialu „After life” 1 i 2, a teraz szykujemy muzykę do trzeciego sezonu.
MU: Zdarzyło Ci się kiedyś, że Ricky Gervais ostro skrytykował Twoje pomysły?
AB: Nigdy nie traktował mnie szorstko, ale jak coś mu się nie podobało, to mówił wprost. Zresztą pracowaliśmy nad tą ścieżką muzyczną wspólnie, dużo o niej rozmawiając. Utwory, które komponuję są częściowo zainspirowane samymi scenami serialu, ale omawiamy też nastrój, który chcielibyśmy wokół tej sceny stworzyć. Moje kompozycje muszą też pasować do gotowych piosenek, które są w serialu. To bywa trudne, ale uwielbiam tę różnorodność w moim zawodzie. Jest to zupełnie inne zadanie niż stworzenie albumu.
MU: Wracając do niego jeszcze na chwilę, chciałabym Cię spytać o dwa tytuły zainspirowane, jak sądzę, waszymi podróżami. Chodzi o „Buccaneer Rum Jum” i „Straight Up Like A Mohican”.
AB: Oba te tytuły to akurat moje pomysły. Historia „Buccaneer Rum Jum” jest następująca – moja córka oglądała bajkę o piratach, więc postanowiłem poćwiczyć różne melodie, śpiewając o rumie, zamiast klasycznego „lalala”. Z czasem brzmienie tych słów zaczęło mi się podobać, więc zaśpiewałem to Tomowi. O dziwo on też był zachwycony, i tak już zostało. Jednak mimo że tytuł brzmi jak rymowanka dla dzieci, to sama piosenka opowiada o poważniejszych sprawach. W skrócie chcieliśmy przekazać, że jak dwojgu ludzi coś nie wychodzi, to wina jest zawsze po obu stronach.
MU: Czyli nie ma to nic wspólnego z włoskim klubem o tej nazwie?
AB: Jest taki klub?? Nie miałem pojęcia, ale teraz będę musiał go odwiedzić! Pytałaś też o Mohican. Ten tytuł również nie pochodzi od nazwy plemienia Indian Ameryki Północnej. Mohican hair to po angielsku irokez, a samą nazwę zaczerpnąłem z subkultury punków, która mnie niegdyś fascynowała. To akurat najstarszy tytuł z płyty, wymyślony już w 2011 roku.
MU: To wszystko brzmi bardzo cool – nagrywasz album z Tomem Smithem, robisz serial z Ricky Gervaisem, fascynuje Cię punk rock… Przyznaj się – jakie jest Twoje muzyczne guilty pleasure?
AB: Abba. „Slipping through my fingers” leci na każdej imprezie! Uwielbiam też w wersji karaoke. Moje dwa ulubione filmy? Mamma Mia i Mamma Mia 2 (śmiech) Dobrze, że Tom tego nie słyszy – on ich nie znosi.



