Daria Zawiałow wystąpiła we wrocławskim Starym Klasztorze. Relacja Aleksandry Żeleźnik

W czwartkowy wieczór, we Wrocławiu, wystąpiła Daria Zawiałow. Koncertem promowała swoją debiutancką płytę – A Kysz!, która ostatnio w wersji deluxe pojawiła się na sklepowych półkach. Było klimatycznie, intrygująco, a najważniejsze – był czad!

Cały koncert rozpoczął się chwilę po godzinie 20:00. Na Darię i jej zespół musieliśmy troszkę poczekać, co w jakiś sposób potęgowało pozytywne zniecierpliwienie. Gdy już cała ekipa pojawiła się na scenie, od razu przeszli do akcji. Na pierwszy ogień poszła piosenka Skupienie, która idealnie wprowadziła publiczność w stylistykę koncertu. Później Daria postawiła na sprawdzone kompozycje Kundel Bury, Miłostki, Chameleon, Lwy czy Na skróty.

Publiczność najżywszą reakcje zgotowała utworowi Malinowy Chruśniak. Dało się wyczuć, że jest to reprezentacyjna kompozycja Darii. Artystka zaprosiła zebranych do wspólnej zabawy i wszyscy razem wykonali refren utworu. Trzeba przyznać, że Daria idealnie zaangażowała publiczność i widać było, że wie jak to się robi.

Chciałam wyróżnić jeszcze dwa wykonane przez wokalistkę utwory – Nie Wiem Gdzie Jestem oraz Niemoc. Daria cudownie oddała emocje zawarte w tych kawałkach. Wersje live w jakiś sposób mnie urzekły. Bardzo dobrze się ich słuchało.

Artystka zaprezentowała również swoje wersje znanych utworów. Wrocławskiej publiczności było dane usłyszeć Darię w piosence Fever autorstwa zespołu The Black Keys oraz w kompozycji Daffodils, za którą odpowiada Kevin Parker wraz z Markiem Ronsonem. Co ciekawe, artystka na bis zostawiła coś specjalnego. Mowa tu o kawałku Jenny z repertuaru Edyty Bartosiewicz. Od pierwszych dźwięków publiczność oszalała! Znajome dźwięki w wykonaniu Darii porwały publiczność, która miała świadomość, że koncert nieubłaganie zbliża się do końca. Zwieńczeniem jej występu było ponowne wykonanie Malinowego Chruśniaku, w akompaniamencie wszystkich zebranych w Starym Klasztorze.

Miłym akcentem po koncercie było spotkanie Darii z fanami. Każdy chętny mógł zobaczyć się z artystką, uścisnąć dłoń, wymienić kilka ciepłych słów czy poprosić o autograf.

Jeśli jeszcze zastanawiacie się czy warto wybrać się na jej koncert, to sprawa powinna być oczywista. Sprawdźcie koniecznie, gdzie jeszcze zagra i śmigajcie kupić bilety, bo z tego co mi wiadomo, rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. A zobaczyć Darię, wykonującą na żywo materiał z A Kysz!, naprawdę warto.

Czytaj również