„Czym by była sztuka, gdyby nie była przekazem dla kogoś innego?” Wywiad z Bartkiem B

Pod pseudonimem Bartek B kryje się Bartosz Banasik, czyli młody wokalista, kompozytor, tekściarz i dramaturg. Jest również założycielem stowarzyszenia MusicAll. Przy okazji premiery singla i teledysku do utworu Trzeźwy, miałem okazję zapytać o kwestie związane z muzyką oraz planami na przyszłość.

Tomasz Ochota: Stworzyłeś stowarzyszenie MusicAll, które ma na celu wsparcie osób uzdolnionych muzycznie. Jaką największą naukę wyciągnąłeś z pracy z innymi ludźmi?

Bartek B: Praca z drugim człowiekiem przede wszystkim kształtuje nas samych, jeżeli damy sobie na to możliwość i będziemy otwarci na to, co ktoś ma nam do zaoferowania. Czasem wydaje się, że w relacji nauczyciel/instruktor – uczeń jest to przekaz jednostronny, ale jest zupełnie odwrotnie. Uczymy się od siebie nawzajem, wypracowujemy metody, dzięki którym pracuje nam się lepiej. Wiele razy to te młode osoby mają świeższe spojrzenie na niektóre kwestie i warto im dać się wykazać. Największą nauką jaką można wyciągnąć z pracy z ludźmi to przede wszystkim to, że czasami najlepszą inspiracją dla nauczyciela jest uczeń. My odkrywamy to już 4 rok i jako stowarzyszenie wspierające osoby uzdolnione artystycznie pracujemy z dzieciakami i młodzieżą od 7 do 20 roku życia i kształtujemy w aktorstwie, śpiewie i tańcu. Efektem końcowym w każdym kolejnym roku jest powstanie w pełni autorskiego musiaclu. Ja zajmuję się pisaniem piosenek do tych musicali i tworzę scenariusze. Na naszym koncie mamy już 3 spektakle do których łącznie napisałem około 33 piosenki. Możecie części z nich posłuchać na naszej płycie Dzieje się.

T.O.: Swoją muzyczną drogę rozpocząłeś już w dzieciństwie. Dlaczego dopiero teraz postanowiłeś szerzej pochwalić się swoimi zdolnościami?

Bartek B: Na to składa się zdecydowanie wiele czynników. Jako dziecko nie za wiele tworzyłem swoich produkcji, a na pewno nie były one aż tak przyjemne dla odbiorcy (w końcu miałem 3 lata, gdy zacząłem naukę gry na pianinie). Pełnoprawne piosenki zacząłem tworzyć w wieku 8 lat, wtedy zaczęły powstawać pierwsze twory muzyczne, które przynajmniej budową przypominały piosenkę. W wieku nastoletnim czułem się bardzo niekomfortowo z pokazywaniem swojej twórczości, a gdy w końcu się na to zdecydowałem, skończyło się to falą hejtu, jak się później okazało, ze strony osób z mojego najbliższego – szkolnego otoczenia. Te próby, które zaczęły się, gdy miałem około 13 lat, pokazały mi, że o ile pokazanie komuś twarzą w twarz piosenki, gdy sobie pogrywałem sam na pianinie, niosło jakiś przekaz i było odbierane pozytywnie, tak już ich realizacja po kosztach kończyła się tym, że brzmiało to średnio, a było odbierane jeszcze gorzej. Żeby produkcja brzmiała dobrze trzeba albo zainwestować albo mieć w znajomych dobrego producenta (śmiech). Ja raz miałem taką możliwość, nawet powstała cała płyta, ale skracając tę historię maksymalnie – po drodze żadna wytwórnia się nie zainteresowała wysłanymi materiałami, a producent zmienił pracę i tak oto niemal zrealizowany materiał na płytę odszedł w niepamięć (ładnie ujmując). I w końcu dochodzimy do ostatniego elementu, jakiś rok temu wymyśliłem sobie projekt muzyczny (o którym nie będę wiele mówił bo może jeszcze kiedyś go zrealizuję) i w trakcie, gdy zakończyliśmy nagrania piosenek (w tym trzeźwego w wersji demo, którą można znaleźć na moim kanale na YT) i byliśmy w przygotowaniach do teledysków zadzwonił Dawid, że otwiera już teraz wytwórnię i chce, żebym był pierwszym artystą w niej, więc bez wahania się zgodziłem, zostawiłem dotychczasowy projekt i zaczęliśmy działać. Więc dochodząc do sedna sprawy dlaczego teraz? Widocznie tak miało być, w jednym czasie spotkały się wena, możliwość i chęci i tak to ruszyło, miejmy nadzieję, że do spotkania dołączy też sukces, ten zawsze każe na siebie czekać.

T.O.: Twój debiutancki singiel – Trzeźwy, opowiada o mrocznych stronach, które ludzie bardzo często ukrywają. Co Ty ukrywasz przed światem?

Bartek B: Gdybym powiedział co ukrywam to już nie byłoby ukryte, każdy ma swoje mroczne strony i rzeczy, które chce zachować dla siebie, czasem nawet nie dlatego, żeby je ukryć, czasem po prostu po to, żeby je mieć, że ma się coś tylko dla siebie. Ja dużo zdradzam w piosenkach, ale nie zawsze w dosłowny sposób. Trzeźwy to piosenka, którą każdy może interpretować inaczej, jedni mogą dosłownie jako problem alkoholizmu, jedni jako jednorazową akcję z imprezy, aż w końcu dochodzimy do tych, którzy potraktują tę piosenkę jako metaforę i porównają do innego trudnego aspektu życia, w którym trzeźwy to tylko odpowiednik czegoś czego im akurat brakuje. Co ukrywam? Moją interpretację piosenki. I tu pojawia się pytanie ważniejsze – dlaczego? To nie kwestia tej piosenki, bo wyznaję tę zasadę niemal za każdym razem, nawet swoim znajomym, nie zdradzam o czym dosłownie opowiadają moje piosenki, bo uważam, że nadawanie im jednej perspektywy pozbawi je uniwersalności. Jeżeli nie wiesz, gdzie masz patrzeć, to szukasz, jeżeli wiesz, gdzie masz patrzeć, to widzisz to, co ktoś chciał Ci pokazać, ale czy nie lepiej zobaczyć siebie, odkryć coś co będzie ważne dla nas? 

T.O.: Czy według Ciebie w tym utworze każdy z nas może odnaleźć cząstkę siebie?

Bartek B: Mam ogromną nadzieję, że tak jest, choć wiadomo, że nie każdy będzie chciał szukać i ma do tego pełne prawo. Każdy z nas miał w życiu trudne chwile, w których musiał zawalczyć o coś, o kogoś albo po prostu o siebie i szukał swojej drogi, żeby wygrać. Każdy z nas miał momenty słabości, gdy już wydawało się, że nie ma żadnego wyjścia z sytuacji – czasami, gdy stoimy nad przepaścią, warto jest w nią skoczyć, bo może to być jedyna motywacja do tego, żeby rozłożyć skrzydła i polecieć. Niektórzy ludzie po prostu potrzebują upaść, rozbić się na na najdrobniejsze kawałki, żeby móc poskładać się na nowo. 

T.O.: Oglądając Twój teledysk można zauważyć wiele symboli, między innymi: ludzie w maskach bądź uciekającego Ciebie. Jak widz powinien interpretować klip?

Bartek B: Myślę, że tutaj tak samo, jak w przypadku samej piosenki, wolałbym pozostawić interpretację widzom, bo to przecież dla nich się tworzy. Czym by była sztuka, gdyby nie była przekazem dla kogoś innego? Czasem możemy mówić otwarcie o pewnych kwestiach, ale warto też zostawić jakąś otwartą furtkę, bo gdy zamkniemy wszystkie drzwi, to stawiamy pewne granice, a czasami nawet jedno małe przejście potrafi pokierować do świata o wiele większego i piękniejszego. Nie chcę tego nikomu odebrać. Miałem kiedyś sytuację, gdy mój znajomy zinterpretował moją piosenkę i mi szczęka opadła bo doszukał się takiej metafory, której nie tylko nie założyłem, ale w życiu bym nie pomyślał, że można tę piosenkę interpretować w taki sposób. To był moment, w którym przekonałem się, że czasem nawet nie warto dawać ludziom punktu zaczepienia, bo jeżeli nie mają się czego chwycić, to mogą popłynąć o wiele dalej. Dosłownie (śmiech). Myślę, że najlepszym początkiem, od którego można zacząć interpretację teledysku i piosenki, jest jej opis umieszczony pod filmem, którego fragment pozwolę sobie przytoczyć: “Dla każdego ta płynąca w żyłach śmierć może być inna, najważniejsze to pozbyć się jej, zanim ona pozbędzie się nas. Bądźcie autentyczni w byciu sobą, świadomi popełnianych błędów… zachowajcie trzeźwy umysł!

T.O.: Jaki jest sposób na zachowanie trzeźwego umysłu?

Bartek B: Myślę, że jest ich wiele i każdy musi znaleźć własny. Moim od zawsze była muzyka. Dzięki niej wszystkie emocje, które w sobie kumulowałem, zarówno te dobre, jak i złe, przelewałem w utwory, dzięki którym z wieloma rzeczami mogłem sobie poradzić o wiele łatwiej, a czasami nawet nie musiałem w ogóle nic robić, bo ich napisanie samo wyregulowało poziom emocji. Myślę, że w tym świecie, gdzie wszystko do nas krzyczy warto czasem po prostu się zatrzymać i posłuchać samego siebie, to chyba najlepsza metoda na zachowanie trzeźwego umysłu – nie zapominać o sobie. 

T.O.: Muzykę i tekst napisałeś sam. Która z tych czynności jest dla Ciebie trudniejsza i dlaczego? 

Bartek B: Ciężko odpowiedzieć mi na to pytanie. Po pierwsze ze względu na to, że zaczynałem obcowanie z muzyką od najmłodszych lat, więc stało się to dla mnie procesem naturalnym. Po drugie często te dwie rzeczy, w moim przypadku, powstają równocześnie. To trochę jak taki przebłysk, który nagle pojawia się w głowie w zupełnie nieprzewidywalnym momencie. Dlatego czasami zdarza mi się iść po ulicy i nagle w głowie wytwarza się piosenka, więc wyciągam telefon włączam dyktafon i nagrywam, mogę wyglądać śmiesznie, ale wolę to niż ufanie swojej pamięci.  Trzeźwego na przykład, w większej mierze, napisałem idąc z dworca w Krakowie do swojego mieszkania – wtedy jeszcze tam studiowałem. Akurat nie zgrał się żaden tramwaj, więc szedłem pieszo i nagle “Trzeźwy umysł, trzeźwe słowa – nie wierz mi…” i jakoś to poleciało, jak doszedłem na mieszkanie siadłem do pianina i dokończyłem. 

T.O.: Na Twoim kanale na YouTube możemy również posłuchać coveru utworu We Found Love oraz Price Tag. Czy Rihanna i Jessie J to Twoje główne inspiracje muzyczne?

Bartek B: To na pewno jedne z moich ulubionych piosenek do grania i śpiewania, jednak inspiracji muzycznych mam ogrom, nie zamykam się na konkretny rodzaj muzyki, czy konkretnych twórców – słucham tego co mi się spodoba. Także przekrój jest spory, ale jeżeli chodzi o tworzenie muzyki, największą inspiracją zawsze jest życie. Pamiętam jak kiedyś do napisania piosenki zainspirował mnie dźwięk, jaki wydały skrzypiące drzwi. Także można? Można! (śmiech)

T.O.: Żyjemy w dość niebezpiecznych i przykrych czasach dla Artystów. Jaki jest Twój sposób na nie poddawanie się i dążenie do kolejnych muzycznych osiągnięć?

Bartek B: Przede wszystkim nie przestaję marzyć i wierzyć w to, że się uda. Z drugiej strony mam niepohamowaną chęć dzielenia się tym, co tworzę i chciałbym, żeby to poszło w świat. Ja nie mówię, że to się ma wszystkim podobać, albo każdy ma tego słuchać, absolutnie nie. Niech wzbudza skrajne emocje, najważniejsze, żeby nie było nijakie. Czasy dla artystów przyszły ciężkie, nie ukrywam, chociażby spektakle mojego stowarzyszenia zostały odwołane, więc mamy pewnego rodzaju zastój. Jednak kiedy, jak nie teraz zatrzymać się, posłuchać muzyki, odpocząć, przemyśleć i tworzyć, przecież to nic nie kosztuje i można to zrobić nie wychodząc z domu. 

T.O.: Czego możemy się po Tobie spodziewać w przyszłości? Kolejny singiel czy już płyta?

Bartek B: Wszystko w swoim czasie, myślę że jeszcze w najbliższym czasie wydamy kilka singli, ale płyta też będzie. Kiedy? Tego nie wiem, mam nadzieję, że zaskoczę. Także spodziewajcie się niespodziewanego. I z taką myślą was zostawię.

T.O.: Dziękuję bardzo za wywiad! Trzymamy kciuki za dalsze poczynania!

Bartek B: Dziękuję za wywiad.

Tomasz Ochota
Tomasz Ochota
Redaktor portalu All About Music, prowadzący kanał na YouTube: ,,#Rozmówka z..."

Ostatnio opublikowane