Czy warto było czekać tak? Monofon – Monomiasto, 2022 (recenzja)

Inne recenzje

Kiedy w listopadzie 2019 chłopaki z Lao Che ogłosili zawieszenie działalności wielu ludzi ocierało łzę z policzka, wśród nich i ja, i to nawet kilka. Humor poprawił mi się jednak, gdy niewinnie rzucony przeze mnie żart o projekcie duetu Jastrzębski – Borycki okazał się być prawdą w postaci Monofonu. W międzyczasie okazało się również, że do debiutu szykuje się nowopowstała Nanga, a Spięty wydaje solo numer dwa. Ilość przeszkód jakie po drodze do premiery musiał pokonać ten zespół mogłaby posłużyć za pomysł na scenariusz, no bo kto by pomyślał, że przysłowiową kłodą będzie pandemia, problemy ze znalezieniem odpowiedniego wokalisty, wojna u wschodnich sąsiadów czy śmierć członka zespołu. Mimo tego, u mety wyboistej ścieżki staje dziś Monomiasto.

Muzycznie Monofon na pewno zadowoli fanów Lao Che jak i nie-fanów, bo różnorodność formy na tym albumie wywołuje przyjemne dreszcze. Do sprawdzonego przez lata teamu Dimon – Rysiek, Panów których brzmienie rozpoznać można o każdej porze dnia i nocy, dołączył gitarzysta Michał Wójcik i multiinstrumentalista Halszka Nabira, co dało ciekawy mix różnych wrażliwości ale i też doświadczeń muzycznych (Michał z solo actami, Halszka z kompozytorskim zapleczem). Mamy tu zatem Bossę w brazylijskim klimacie, bliskowschodniego Faraona czy też świetny stylistyczny zwrot akcji w Ulu. Jakby tego było mało, płyta naszpikowana jest gośćmi, wśród których są m.in. tak zacne nazwiska jak Żabiełowicz, Rajski, Dubrowska, Pielka i Gola. Jeden z utworów śpiewa też sam Dimon, co jest sporą niespodzianką dla fanów tęskniących za Koli czy Jazzombie.

Tekstowo nie jest to płyta łatwa i przyjemna, a raczej zmuszająca do refleksji i zatrzymania się na danym tekście dłużej niż trwa utwór. Nic dziwnego, bo wodzę swym nieposkromionym pomysłom popuścił Budyń, niewiedzący wtedy jeszcze, że to ostatni projekt w jakim będzie mu dane wziąć udział. Prócz nieoczywistych gier i połączeń słownych, ciekawym zastosowanym przez niego zabiegiem stylistycznym jest wplecenie w monofonowe teksty cytatów, z takich przebojów jak Cisza, ja i czas i Butelki z benzyną i kamienie. Nikt też tak umiejętnie nie operuje wulgaryzmami jak Szymkiewicz. Wokale Jacka, tak bardzo charakterystyczne, nie każdemu odbiorcy mogą przypaść do gustu (sama chyba chętniej obstawiłabym kogoś o bardziej „piosenkowym” głosie jak np. Krzysiek Zalewski), ale taki też był sam Budyń–zawsze bezkompromisowy w działaniu.

Bez echa nie może przejść oprawa graficzna tej płyty. Dobór kolorów, projekt logo i sesja zdjęciowa w środku książeczki cieszy oko zarówno pomysłem jak i wykonaniem­­ – Andrzej Olszanowski, Grzegorz Wójcik – świetna robota! Wymieszanie wieczorowych outfitów z casualowymi stylizacjami oraz imprezowej scenografii z niekoniecznie imprezowym moodem modeli, to zgrabne podkreślenie treści albumu. I ten, jakże symboliczny, pusty fotel, który robi mocne wrażenie.

Monofon to zdecydowanie supergrupa i tym debiutem udowadnia to w 100 procentach. Jakie będą dalsze losy tego projektu? Co z trasą? I czy ukaże się wydawnictwo deluxe z wersjami instrumentalnymi? (bardzo na to liczę, nawet jeśli tylko w streamingu). Odpowiedzi na te pytania przyniesie pewnie czas, więc na ten moment, zanurzcie się dogłębnie w przygodzie jaką niewątpliwie jest wizyta w Monomieście.

I na koniec rada: nie popełnijcie mojego błędu i pierwszy odsłuch zróbcie koniecznie w słuchawkach, ilość tych wszystkich cudownych niuansów, które umykają przy słuchaniu na głośnikach w tle, jest serio spora.
Rada numer dwa: jeśli nie znacie teledysku do Horroru, to odpalcie, Ola Górecka zabierze Was w piękną podróż.

Gratulacje Panowie, na liście tegorocznych debiutów jesteście jak deser.

Monofon - Monomiasto
  • Data premiery: 16 09 2022
  • Single: Horror, Stoimy na dachu
Najlepsze utwory: Horror, Ich wszystkich, Jest tak wspaniale
Najsłabsze utwory: brak, całość doskonała


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Martyna Szota
Martyna Szota
Moda. Muzyka. Miłość fizyczna. MTB.Najlepsza randka to ta na koncercie.Nic nie wyraża Cię bardziej niż Twoje ubrania i playlisty.

Czytaj również

Kiedy w listopadzie 2019 chłopaki z Lao Che ogłosili zawieszenie działalności wielu ludzi ocierało łzę z policzka, wśród nich i ja, i to nawet kilka. Humor poprawił mi się jednak, gdy niewinnie rzucony przeze mnie żart o projekcie duetu Jastrzębski – Borycki okazał się...Czy warto było czekać tak? Monofon - Monomiasto, 2022 (recenzja)