Na ten moment czekali chyba wszyscy, którzy znają choć jeden utwór Urszuli Kasprzak.
Zacznijmy od tego, że Urszula jest jedną z ikon polskiej muzyki. Niebawem zacznie świętować swoje… czterdziestolecie pracy artystycznej. Zanim jednak rozpocznie się świętowanie, artystka oddała swoim fanom album muzyczny. Najnowszy, autorski!

Teraz ja to brzmieniowe odniesienia do całej historii Urszuli, lecz album został wyprodukowany absolutnie nowocześnie. Wokalistce zależało na tym, aby jej najwierniejsi fani nie poczuli się zawiedzeni, ale też chciała zachęcić nowych do posłuchania jej twórczości. Utwory na te płytę powstały przy współpracy z takimi artystami, jak Ania Dąbrowska.
Czas odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest to udany powrót Urszuli. Do wyboru mamy aż 11 utworów i zaczniemy od pierwszego z nich, czyli singla Zaczaruj.
Zaczaruj napisała wspomniana wcześniej Ania Dąbrowska. W wypowiedzi na temat tego singla, artystka wspomniała o jej innym, słynnym hicie – Dmuchawce, latawce, wiatr. Konkretnie chodziło o:
Ja tu słyszę pewne domknięcie mojej historii, która dla wielu zaczyna się wraz z piosenką Dmuchawce, latawce wiatr. Obie te piosenki łączy rytm walczyka i ciepły, sentymentalny klimat.
Ja także odczułam takie wrażenie i nie pozostało mi nic innego, jak tylko się z tą tezą zgodzić. Teraz ja zapowiada się rewelacyjnie, właśnie dzięki Zaczaruj.
Podobnie jest z drugim numerem w trackliście, Sami. Tutaj da się usłyszeć taką Urszulę, jaką każdy wierny słuchacz polskiej muzyki ją poznał… chociaż w nowoczesnym, odświeżonym wydaniu. Do gustu przypadły mi elektroniczne dźwięki i tak zwane echo bardziej zbliżone do techno. Bądź do tego, co tworzył kiedyś duet Daft Punk – jak kto woli. Tak czy siak, jest genialnie.
Z każdą kolejną propozycją ze strony Urszuli jest coraz lepiej. Szkoda łez, prócz chwytliwej melodii, ma świetną i pozytywną warstwę tekstową. Podoba mi się brzmienie gitar i perkusji, przez co mamy do czynienia z solidnym rockiem. Z tego, z czego artystka jest najbardziej znana. Myślę, że dobrze się stanie, jeśli Szkoła łez będzie następnym singlem.
Dla tych, którzy chcieliby posłuchać czegoś spokojnego, polecam Zapominamy. Czyli czwarty z jedenastu utworów. Może to będzie przesadne skojarzenie, ale słuchając Zapominamy przypomniały mi się jej inne kawałki, a zwłaszcza jeden – Ja płaczę. Zdaję sobie z tego sprawę, że różnic tutaj jest od groma, ale… ja uważam, iż jest to miłe, metaforyczne cofnięcie się w czasie.
Wreszcie możemy przysłuchać się pierwszemu utworowi promocyjnemu – Kilka słów, autorstwa Magdaleny Wójcik, Bartka Wielgosza i Jerzego Runowskiego. Singiel jest absolutnie dyskotekowy i taneczny, co faktycznie mogło zdziwić niektórych jej fanów, iż wybór padł akurat na Kilka słów. Biorąc pod uwagę jednak całość, Kilka słów wpasowało się po prostu do krążka.
Kolejne sześć piosenek – Życie uzależnia, Teraz ja, Mówię nie, Ten czas, Blask i Inna – musicie przesłuchać sami, bo jeśli ja opisałabym tu jeszcze kilka z nich to prawdopodobnie odebrałabym Wam radość z powrotu Urszuli. Właśnie! Czy Teraz ja to udany powrót? Jak najbardziej tak, dosłownie jest to ocena celująca. Już teraz czekam na trasę koncertową z tym materiałem i mam nadzieję, że się doczekam. Cieszę się jeszcze z jednego powodu. Urszula Kasprzak jest jedną z nielicznych wokalistek mojego dzieciństwa, wobec tego, jej powrót z kompletnie nową płytą mnie podwójnie cieszy. I coś czuję, iż cieszyć będzie mnie to bardzo długo.

