Czy faktycznie nadszedł już czas Leepecka?, Leepeck – Na mnie już czas, 2021 (recenzja)

Inne recenzje

Na początku zeszłego miesiąca, polski wokalista Leepeck wydał swój drugi album muzyczny zatytułowany Na mnie już czas. Czy to prawda?

Zacznijmy od tego, że Na mnie już czas to płyta drogi, podróży przez inne wymiary. Zanurzenia w głąb siebie, choć z drugiej strony jest to bardzo prosty i melodyjny krążek. Leepeck swoim głosem starał się w nas obudzić radość i tęsknotę, chciał zahipnotyzować i uzależnić. Jego dziesięć utworów poruszają w unikalny sposób takie tematy, jak ludzie, miłość i przemijanie.

Jak jest naprawdę, to przekonamy się lada moment. Zacznijmy od tego, iż mamy do czynienia z wieloma gatunkami muzycznymi – alternatywny pop oraz stare brzmienia z pogranicza folku, country, bluesa i… psychodelicznego rocka. Gościnnie usłyszeć możemy Natalię PrzybyszWojtka Mazolewskiego – oczywiście, melodyjnie – i Anitę Lipnicką.

Pierwszy utwór, który przypadł mi do gustu, jest zarazem numerem jeden w trackliście oraz najwcześniejszym singlem jakim mogłam poznać – Alicja w duecie z Natalią Przybysz, która przejęła rolę jednoosobowego chórku. Alicja jest piosenką o marzeniach, ale niekoniecznie, gdyż każdy słuchacz może zinterpretować ją jak chce. Ja zaś zgadzam się z kwestią marzeń, bo to aż „czuć” od samego początku. Kawałek jest lekki, przyjemny i przypomnieć może nam o minionych wakacjach.

Zwróćmy teraz uwagę na jeden z nowszych singli – Marsjanie – do którego zaprosił Wojtka Mazolewskiego i był to strzał w dziesiątkę, gdyż jego gra na basie robi wrażenie. Sam Leepeck świetnie wypowiedział się o utworze następującymi słowami:

Często myślę o tym jaki czeka nas los. Nas. Ziemian. I o tym, że chciałbym stąd uciec. Dokąd zmierzamy? Dlaczego nie potrafimy się porozumieć? Skąd tyle nienawiści, chciwości i hipokryzji? Tyle głupoty. Czy możemy uciec sami przed sobą? Może tacy po prostu jesteśmy? Nie wiem, ale wiem, że jest w nas też piękno, miłość i ta chwila, która wszystko zmienia. I może ktoś, kiedyś popatrzy na nas jakimi byliśmy i powie, że to wszystko miało sens…

Spodobały mi się bardzo dwa utwory i… w sumie, mogę napisać, że je uwielbiam. Mam na myśli Wiosna jest kobietą oraz Lepiej nie mieć nic, choć druga propozycja jest bardziej rytmiczna i szybciej zapada w pamięć. Dlatego warto zainteresować się najpierw Lepiej nie mieć nic, a później Wiosna jest kobietą. Swoją drogą, bardzo adekwatny – jak na te czasy – tytuł, prawda?

Poruszmy teraz temat duetu z Anitą Lipnicką, gdyż na samym albumie Na mnie już czas zaśpiewali aż trzykrotnie. Najbardziej do gustu przypadł mi numer Ze mną idź. Tutaj, moim zdaniem, ich głosy najlepiej się wpasowały w całość kompozycji.

Przypomnijmy, iż płyta Na mnie już czas ma aż dziesięć propozycji w trakcliście, dlatego opisałam tylko parę z nich – chciałabym, abyście sami posłuchali i ocenili. Natomiast, według mnie, cały album jest godny szczególnej uwagi. Zgadzam się z tym, iż jest to „płyta drogi”. Faktycznie można zanurzyć się w głąb siebie, lecz nie zgodzę się, że nadszedł już czas Leepecka. No, chyba, że zrozumiemy te zdanie w zupełnie inny sposób – jeśli już ma nadejść czas, to tylko na owocną karierę z ogromnymi sukcesami. Czego mu bardzo, z całego serca, życzę.

Leepeck - Na mnie już czas
  • Data premiery: 10 09 2021
  • Single: Babie lato, Carla (Hepi jestem tu), Na mnie już czas, Alicja, Marsjanie
Najlepsze utwory: Alicja, Wiosna jest kobietą, Lepiej nie mieć nic
Najsłabsze utwory: -


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Jagoda Dobrzyńska
Jagoda Dobrzyńska
Freelancerka | Fotografka | D̶z̶i̶e̶n̶n̶i̶k̶a̶r̶k̶a radiowa | Rysowniczka | Podcasterka / linktr.ee/d0brzynska

Czytaj również