Cugowscy – Zaklęty Krąg (2016), recenzja Dominiki Mrówczyńskiej

0
330

Najpierw była Budka Suflera dowodzona przez Krzysztofa Cugowskiego. Później młodsze pokolenie rodziny Cugowskich w składzie Wojciech i Piotr stworzyli projekt Bracia. Teraz rodzina połączyła siły i pod szyldem swojego nazwiska wydała krążek Zaklęty Krąg. Odmienne doświadczenia i inspiracje doprowadziły do powstania całkiem ciekawego albumu, w którym różnorodność jest słowem przewodnim. Znajdziemy na nim zarówno dobre rockowe riffy, bluesowe zagadnienia oraz fuzję tych obu kierunków. Brzmi interesująco, prawda?

Przewodnią ciekawostką jest fakt, że na albumie znalazły się kompozycje, których autorami jest cała rodzina Cugowskich, ale także autorskie utwory poszczególnych jej członków. Jest to główny powód, dla którego krążek Zaklęty Krąg nie należy do codziennych. Do współpracy dołączył tak naprawdę tylko Krzysztof Cugowski, gdyż muzycy w składzie Tomek Gołąb, Jarosław Chilkiewicz, Bartek Pawlus oraz Marcin Trojanowicz to band grupy Bracia. Jednak lider Budki Suflera wyraźnie zaznaczył swój udział w Zaklętym Kręgu.

Klimat Budki Suflera, zagrań typowo rythm’n’bluesowych można doszukiwać się w takich utworach jak Do Niej, ale również Weź Moją Duszę czy Mercedes Blue. Brzmienie dwóch ostatnich dopełnione jest sekcją dętą, która nadaje charakter tych kompozycji. Jakby nazwiska „Cugowski” na tej płycie było mało, to w kawałku Mam To Dla Ciebie pojawiają się głosy małżonek Piotra i Wojciecha. Warto również wspomnieć o balladzie Znów Pora w Drogę. Utwór zbudowany na dźwiękach fortepianu, gdzie wokalnie (dość trafnie) udzielił się na nim najmłodszy syn Krzysztofa, czyli Krzysztof junior.

Jak już wspomniałam, na płycie nie brakuje rockowych riffów spod znaku Braci. Tutaj na przód wysuwają się kompozycje Godność autorstwa Piotra Cugowskiego oraz Wszyscy Na Jednego, stworzone przez duet Wojciech i Piotr. Pozostaje jeszcze najbardziej oryginalny i rock’n’rollowy Jackie D. oraz rozpoczynająca krążek Iluzja. O ile pierwszy utwór jest chyba moim faworytem tego albumu, o tyle z drugim mam Def Leppard’owy problem. 6minutowa kompozycja jest zbudowana jak gdyby z kilku utworów, co stanowi jej zdecydowany plus. Jednak gitara, która pojawia się w okolicach 1:30 brzmi jak wyciągnięta z utworu Dangerous grupy Def Leppard. Absolutnie nie mam nic przeciw takiemu graniu, ale wolałabym usłyszeć coś, czego jeszcze nie słyszałam.

Na koniec pozostaje singlowy, tytułowy Zaklęty Krąg, który idealnie spełnia rolę radiowej promocji płyty, jednak nie należy do najlepszej strony krążka. Tego na szczęście nie można powiedzieć o kompozycji Spragnieni zamykającej album. Pomimo, że utwór jest równie melodyjny jak jego tytułowy sąsiad, to całą robotę robią tutaj smyczki w wykonaniu The Summer String Quartet (i to solo na końcu!)

Wydaje mi się, że płyta Zaklęty Krąg jest całkiem dobrym owocem współpracy rodziny Cugowskich. Wzajemnie wpierające się wokale Wojciecha, Piotra i Krzysztofa, pojawiające się raz po raz w duetach, bądź nawet tercetach, ubarwiają naprawdę ciekawe muzycznie kompozycje. Pomimo dużej różnorodności brzmienia krążek jest spójny, momentami zaskakujący, a przede wszystkim zazębia się w jednej charakterystyce, specyficznej dla połączenia Braci z unikalnością Krzysztofa Cugowskiego.