Kiedy w 2010 roku Corinne Bailey Rae wydawała swoją ostatnią płytę, Rihanna śpiewała o Rude Boy, Sia dopiero zdobywała sławę jako songwriterka, a nikt nie przypuszczał, jak rozwinie się kariera Nicki Minaj. Gdy artystka pojawiła się w 2006 roku, stawiano ją w jednym rzędzie z Amy Winehouse i Joss Stone , którymi zresztą dorównywała popularnością. Dziś Wielka Brytania chwali się Adele, Jessie J i Ellie Goulding. Corinne przez te lata usunęła się w cień, lecz ja na żadną z płyt wymienionych w poprzednim zdaniu wokalistek tak nie czekałam, jak na trzecie dziecko Bailey Rae. Album The Heart Speaks in Whispers ujrzał w końcu światło dzienne.
Poprzedni krążek Brytyjki, The Sea, naznaczony był smutnym wydarzeniem. Przed jego nagrywaniem z powodu powikłań po spożyciu alkoholu zmarł mąż wokalistki. Przygnębienie i żal odcisnęły swoje piętno na utworach, choć – jakby dla utrzymania równowagi – Corinne zdecydowała się na umieszczenie na płycie kilku żywszych piosenek. Na The Heart Speaks in Whispers Bailey Rae chętniej się uśmiecha, oddając w nasze ręce najbarwniejszy album w karierze.
Z długiego, nieobfitującego w nowości snu Corinne budzi się powoli. Otwierająca album piosenka The Skies Will Break charakteryzuje się dźwiękami gitary akustycznej naniesionymi na lekko elektroniczne tło. Końcówka utworu na chwilę się podrywa, by ostatecznie po cichu przejść w Hey, I Won’t Break Your Heart. Kompozycja ta budzi mieszane uczucia: uwielbiam jej wyciszającą pierwszą połowę i nie przepadam za zwiększającą tempo drugą częścią. Magia gdzieś ulatuje. Pierwszym nowym utworem Bailey Rae, który kupuję w 100%, jest soulowo-syntetyczne Been to the Moon, robiące wrażenie jazzującym zakończeniem. Do moich ulubionych nagrań zawartych na The Heart Speaks in Whispers należą także soulowo-elektroniczne, ogniste Tell Me, którego klaskany rytm sprawdzi się na koncertach; niezwykle nastrojowe Green Aphrodisiac oraz prosta, gitarowa ballada Do You Ever Think of Me?, przypominająca mi debiut Brytyjki.
Świetnie wypada końcówka albumu. Utwory Taken by Dreams (nowoczesna, sięgająca PBR&B produkcja), hipnotyczne, rockowo-kosmiczne Walk On i kołysankowe Night są piosenkami, które najlepiej na zmysły działają, gdy jest ciemno, tworząc iście nocne zakończenie. Niebywale podbijają wartość trzeciego krążka Bailey Rae. Warto także posłuchać mocniejszej ballady Caramel i żywszego, zachęcającego do potupania nóżką Horse Print Dress. Jedynym utworem, który nie przypadł mi do gustu, jest singiel Stop Where You Are. Ballada o rockowym zacięciu z tymi swoimi przyśpiewkami ooo i stadionowym refrenem pasowałaby do Coldplay (ale oni teraz gustują w innej muzyce…). Wpada w ucho, lecz znacznie odstaje od innych kompozycji artystki.
Powoli zaczynałam wątpić, czy kiedykolwiek usłyszymy od Corinne Bailey Rae nową muzykę. Wokalistka jednak tłumaczy swoją długą nieobecność w przekonywujący sposób. Po prostu chciała nagrać płytę, z której będzie mogła być dumna. Myślę, że nie musi się The Heart Speaks in Whispers wstydzić. Wyczuła trendy, lecz za nimi nie podążyła, nieco tylko wzbogacając swoje soulowo-rhythm’and’bluesowe melodie o elektronikę. Jeśli w tym roku zamierzacie zainteresować się tylko jednym kobiecym comebackiem, niech będzie to Corinne Bailey Rae.



