Clean Bandit – New Eyes (2014), recenzja Łukasza Jankowskiego

Obiektywnie patrząc, rynek muzyczny to zamknięta grupa artystów, do której trudno się dostać. Debiutanci cały czas za cel obierają dostanie się do tego hermetycznego środowiska, ale nawet tym co tworzą doskonałą muzykę, to się nie udaje. Na scenę wkracza zespół Clean Bandit. Czy kolejna grupa tworząca muzykę elektroniczną ma prawo bytu? Zobaczmy

Clean Bandit to zespół składający się z czterech członków: Jacka Pattersona (gitara basowa, saksofon, decki), Luke’a Pattersona (perkusja) oraz grających na instrumentach smyczkowych Grace Chatto (wiolonczela) i Neila Amin-Smitha (skrzypce). Pierwszym zdziwieniem może być to, że artyści do tworzenia elektronicznych utworów używają instrumentów, które kojarzą się z muzyką klasyczną. Dla mnie było to bardzo miłe zaskoczenie. Grupa w singlowych utworach pokazała, że idealnie potrafią wyważyć elementy elektroniczne i połączyć je z muzyką klasyczną.

New Eyes otwiera fenomenalne Mozart’s House. Tutaj grupa pokazuje to o czym wcześniej wspomniałem – idealne proporcje muzyki współczesnej i klasycznej. Z pewnością tak brzmiałyby kompozycje Mozarta, gdyby żył w XXI wieku. Numer magnetyzuje od pierwszych dźwięków, natychmiast wpada w ucho i nie chce z niego wyjść. Kolejnym utworem, o którym należy wspomnieć to Dust Clears. Kompozycja, która urzekła mnie niemal od pierwszych dźwięków. Rozpoczyna się spokojnie i stonowanie, natomiast później przeradza się w coś pięknego. Przy tym numerze można po prostu odpłynąć, hipnotyzuje od pierwszego poznania. Genialny jest refren utworu, który idealnie komponuje się z całością.

Kolejnym utworem, o którym muszę wspomnieć to Rather Be. Można powiedzieć, że od tego kawałka zaczęła się międzynarodowa kariera Clean Bandit. Utwór królował na listach przebojów między innymi w Polsce, Wielkiej Brytanii oraz Niemczech. Nie dziwi mnie to, że Rather Be zdobyło serca słuchaczy na całym świecie. Kawałek jest niezwykle pozytywny, od razu potrafi poprawić humor. Wszystko to za sprawą fenomenalnej muzyki oraz świetnego wokalu Jess Glynne.

Warto dodać kilka słów na temat Come Over, w którym gościnnie pojawia się Stylo G. Piosenka bardzo szybko przypadła mi do gustu. Nie wiem czy tylko ja odniosłem takie wrażenie, ale utwór od razu na myśl przyniósł mi utwory Seana Paula. Dla mnie nie jest to wada, raczej zaleta. Dobrze, że zespół eksperymentuje z dźwiękami. Dzięki temu dostaliśmy album, który potrafi zaskoczyć. Nie nudzi się po pierwszym przesłuchaniu. Kolejnym numerem potwierdzającym tezę o różnorodności krążka jest tytułowa kompozycja, czyli New Eyes. Piosenka w genialny sposób łączy ze sobą elektronikę z elementami hip-hopowymi. Clean Bandit dzięki jednej piosence pokazali to czego Iggy Azalea nie potrafiła pokazać na całym The New Classic. Wszystko za sprawą LIZZO, która gościnnie pojawia się w tym kawałku. Widać, że idealnie czuje się w takich klimatach, przez co słuchanie tego utworu daje niczym nieskrępowaną przyjemność.

Niestety nie jest to album idealny. New Eyes posiada dwa słabe elementy. Pierwszym z nich jest Birch. Utwór, który stylistycznie odbiega niemal od całego wydawnictwa. Nie jest to wada. Minusem tej kompozycji jest to, że jest zbyt melancholijny. W poprzednich piosenkach dostałem energetycznego kopa, natomiast po odsłuchaniu tego kawałka mój cały entuzjazm zniknął. Numer dla mnie jest po prostu zbyt nudny. Drugą wadą tego albumu jest Outro Movement III, który jest wyłącznie instrumentalnym utworem. Nie pojawia się na nim żaden wokal. Według mnie numer jest zbyt krótki i w pełni nie rozwija skrzydeł. Nie ma tragedii, ale w porównaniu z resztą utworów, ta kompozycja wypada po prostu blado.

Czy warto zapoznać się z New Eyes? Zdecydowanie tak. Clean Bandit na tym krążku pokazali swój imponujący zmysł muzyczny. Potrafią w mistrzowski sposób połączyć klasykę ze współczesną elektroniką. Album posiada słabe momenty, ale słuchając innych piosenek z płyty można im to po prostu wybaczyć. Zespół zadebiutował bardzo dobrze. Mam nadzieję, że następne kompozycje będą trzymały taki sam lub nawet wyższy poziom jak Rather Be, New Eyes czy Mozart’s House.

Czytaj również