Kilkanaście nowych wokalistek i ich świetnych albumów później, świat wreszcie doczekał się na ósmy krążek Księżniczki Popu Christiny Aguilery, pod tytułem Liberation. Pytanie tylko czy nasza amerykańska księżniczka wraz ze swoim tytułowym wyzwoleniem nie porzuciła swojej korony i tronu, postanawiając zostać muzycznie kimś zupełnie nowym? A odpowiedź na nie brzmi…
… w istocie tak i bardzo mnie to cieszy. Sześć lat pomiędzy wydaniem Liberation, a Lotus, nie tylko zwiastowały, a wręcz zmuszały Aguilerę do tego, by wraz z rokiem 2018 zdefiniować siebie, zarówno jako kobietę, jak i topową artystkę muzyki pop, na nowo. Utwory, które zwiastowały wydanie jej nowego krążka, czyli Accelerate, Twice, Fall In Line oraz Like I Do miały dla mnie dwa oblicza. Z jednej strony były całkiem intrygujące, przyciągając swoimi retro futurystycznym bitami oraz świeżym spojrzeniem na to jak powinno brzmieć R&B na miarę tych skomputeryzowanych czasów. Z drugiej jednak strony wydawały się być zbyt mało porywające, by zyskać należny im, choćby wśród fanów, zachwyt. Mnie, jako osobie, która w istocie nigdy nie była wielkim fanem twórczości Xtiny, owa czwórka nowych kompozycji przypadła mi do gustu, choć nie od razu. Accelerate oraz Like I Do uderzają tekstowo oraz dźwiękowo w dość sensualne klimaty, czemu nie sposób zaprzeczyć. Twice jest klasyczną balladą na temat rozważań miłosno-życiowych. Natomiast Fall in Line z gościnnym udziałem Demi Lovato to fantastyczny popowy banger, skradając moje serce już za jego trzecim przesłuchaniem. Sądzę, że nie został należycie doceniony przez światowe listy przebojów, choć jest najjaśniejszą kompozycją na Liberation i jednym z aktualnie moich ulubionych utworów tego roku. Piosenka, która mówi o kobiecej emancypacji w XXI wieku, nie rażąca słuchacza swoją, ani muzyczną, ani tekstową banalnością, pozostając potwornie intensywną i atakują swoim pozytywny przesłaniem, nie znajduję się w choćby na setnym miejscu Billboard 100? Chyba ktoś nie lubi Xtiny, niestety.
Co do reszty siedmiu utworów, bo z piętnastu znajdujących się na płycie, cztery to interludia, mam równie mieszanie uczucia. Jedna strona tego medalu to bardzo mocne i interesujące utwory, jak Maria, czy Unless It’s With You. W Maria przyciąga mnie ta muzyczna moc, pomimo zawartej w tekście melancholii, gdzie Aguilera szuka swojego ja, zwracając się do siebie samej. Unless It’s With You również mi przypadło do gustu, będąc świetną piosenką graną na wszelakich uroczystościach związanych z zawarciem małżeństwa i w tym przypadku jest to komplement, niżeli obelga. Poza tym nie mogę nie wspomnieć o Right Moves, które zalatuje troszeczkę utworem Ariany Grande i Nicki Minaj Side To Side, to jest jednak kolejnym bardzo przyjemnym utworem do nasyconego erogennymi ruchami tańca w świetle księżyca.
Druga strona Liberation to trudne dla mnie do zrozumienia lub nie do końca wykorzystane pomysły, na przykład Deserve, Sick Of Sittin’ i Pipe. Co do tego pierwszego, to jego tekst jest dla mnie totalnie niespójny z melodią tej piosenki, która wydaje się być bardzo emocjonalny, choć dźwięki o tym nie świadczą. Sick Of Sittin’ jest po prostu średnie, a mogło być fantastyczne, gdyby tylko big band za nim stojący był naprawdę wielki, a nie komputerowy. Jednak prawdziwą wisienką na tym torcie jest Pipe i jedna z jego z fraz, która brzmi tak: „Kurde chłopaku, przypominasz mi o moim jeepie”. Nie wiem czy to jest jakaś referencja z przeszłości, dotycząca na przykład teledysku do Your Body oraz występującego w nim wielkiego różowego terenowego samochodu Xtiny, czy to po prostu wesoła twórczość tekściarzy stojących za tym utworem. Mogę jednak powiedzieć, że Pipe jest głupią i dość denną piosenką, której najzwyczajniej nie lubię.
Liberation to całkiem przyjemnie pięćdziesiąt muzyki oraz emocji. Jest kilka mniejszych wpadek, ale jest też kilka dużych smaczków. Christina Aguilera z pewnością nie ma się czego wstydzić za sprawą swojej najnowszej twórczości. Sądzę, jest już na tyle doświadczoną artystką, że może pozwolić sobie na robienie tego czego naprawdę chce i śmiem twierdzić, że to właśnie uczyniła. Nagrała płytę, taką jaką sobie wymyśliła i chwała jej za to, co mnie się bardzo podoba. Jak dla mnie, nie musi być żadną Księżniczką Popu, wystarczy jeśli będzie Christiną, Christiną Aguilerą.


![5 najlepszych, nowych utworów minionego tygodnia [17.06] 5 najlepszych, nowych utworów minionego tygodnia [17.06]](https://allaboutmusic.pl/wp-content/uploads/2017/10/5-utworow-best-allaboutmusic-1068x552.jpg)
