Nie zdziwię się, jeśli nikt z Was o Charley Ann, a właściwie Charlie Ann Schmutzler nigdy nie słyszał. Warto jednak przyjrzeć się tej dwudziestodwuletniej wokalistce, która zwyciężyła The Voice of Germany w 2014 roku> Jej debiutanckie wydawnictwo To Your Bones jest prawdziwą perełką.
Na tę niepozorną dwudziestodwulatkę natknęłam się całkowicie przypadkiem, gdy w pracy po niemieckiej stronie granicy, jej piosenka Wake Me Up zabrzmiała z jednej z playlist na Spotify. Nietuzinkowy głos, który poniekąd skojarzył mi się z Adele bądź Palomą Faith sprawił, że czułam potrzebę usłyszenia czegoś jeszcze w jej wykonaniu i… nie zawiodłam się.
Już same przesłuchania z The Voice’a pokazują, że dziewczyna po prostu ma głos i jego świadomość. Jej wykonanie Cry Me A River Michaela Buble, czy liryczne Addicted To You Avicii w przesłuchaniach w ciemno są po prostu do bólu perfekcyjne, co bardzo wysoko podniosło poprzeczkę, jeśli chodzi o oczekiwania w stosunku do płyty, którą wydała w kwietniu tego roku. I Charley tym oczekiwaniom sprostała.
https://www.youtube.com/watch?v=VmVoShAc-Ug
To Your Bones to pop z najwyższej półki. Spójną całość tworzy 12 utworów, które idealnie ze sobą współgrają i tworzą klimat w stylu wcześniej wspomnianej już Adele. Takich właśnie utworów chciałabym słuchać w radiu.
Naszą przygodę z To Your Bones rozpoczyna Blue Heart, które wokalistka wykonała już w finale The Voice of Germany. Świetnie zbudowana kompozycja powoli wprowadza do tego, co czeka nas dalej i świetnie nadaje się na numer otwierający całą płytę, pozostawiając nutkę tajemnicy i zaciekawiając słuchacza, co może znaleźć się dalej. A dalej mamy The Light, które brzmi nieco jak przedłużenie Blue Heart, wkomponowując się w jego stylistykę.
Caramel z kolei to już bardziej energetyczny kawałek, przy którym głowa i nóżka same zaczynają chodzić w rytm muzyki. Po tej chwili energii przychodzi czas na Wake Me Up, czyli piosenki, od której ja zaczęłam swoją znajomość z Charley Ann, a która jest kolejnym singlem z krążka. Jest to kawałek, który tempem leży gdzieś pomiędzy The Light a Caramel, wpadający w ucho, mądrze zbudowany z dobrze skrojonym tekstem, którego słucha się z czystą przyjemnością, a skrzypce, które przemykają się w pewnych fragmentach tylko dodają uroku. Tu nie ma pomyłek – wszystko zbudowane zostało perfekcyjnie.
https://www.youtube.com/watch?v=dQbgeCAnOJA
No Sleep For The Wicked oraz Hitman to kolejne bardziej energiczne utwory, choć ten drugi wydaje się z początku spokojniejszy. Wyraźna perkusja dodaje mu pazura, do czego dopasowuje się również głos dwudziestodwulatki.
Jedną z perełek jest tytułowe To Your Bones. Dosyć prosta liryczna melodia i jednostajność tego utworu dodają mu swoistego charakteru i wyjątkowości. To pewnego rodzaju utwór przejściowy między pierwszą a drugą połową płyty, jednak ma w sobie coś magicznego, co każe zamknąć oczy i napawać się połączeniem zarówno głosu jak i muzyki.
Jeśli miałabym wskazać najsłabszy kawałek na tym młodym debiucie, byłoby to Joy, którego po prostu nie potrafię polubić, wydaje się nieco przekombinowane na tle całego wydawnictwa. Zaraz potem wraca jednak to, co w tej płycie lubię najbardziej – świetne kompozycje. Taką też jest Rivers Run To Red czy More. Przed samym zakończeniem płyty pojawia się Spit Blood, które jest ostatnim energetycznym utworem, jakim tu znajdziemy.
Na koniec naszej podróży mamy kolejną perłę, Could I Have Fallen In Love. Żadna inna piosenka nie mogłaby być lepszym podsumowaniem, niż właśnie ten utwór. Znów nieskomplikowana kompozycja, której po prostu przyjemnie się słucha, a co najważniejsze – muzyka nie przykrywa wspaniałego głosu, jaki ma Charley. Płyta zasługuje na uwagę, na rozgłos i uznanie. Przede wszystkim ze względu na głos samej wokalistki, ale także kompozycje oraz teksty, które są napisane prosto, acz mądrze. To Your Bones, które w rodzimych Niemczech znalazło się w pierwszej dziesiątce listy sprzedaży po premierze to debiut niezwykle udany, oby tylko teraz poszedł dalej w świat, bo jest tego wart. A głos Charley Ann tym bardziej.


