
Walijska indie rockowa grupa Catfish and the Bottlemen po trzech latach powraca z trzecim studyjnym albumem pod tytułem The Balance. Co ciekawego ma do zaproponowania zespół, który próbuje przywrócić do chwały klasyczne, brytyjskie brzmienie?
“Wydaje mi się, że wszyscy zaczęli myśleć nieszablonowo, starając się być artystyczni i inni. My chcieliśmy nadal myśleć szablonowo.” Van McCann, wokalista i lider zespołu Catfish and the Bottlemen, ma dość nietypowe podejście do muzyki. Nie jest zainteresowany eksperymentowaniem i poszerzaniem granic gatunków, a raczej chce pozostać wierny klasycznemu, indie rockowemu brzmieniu, tak dobrze znanemu z wczesnych albumów Arctic Monkeys czy The Kooks. Taki zamysł na pewno towarzyszył McCannowi podczas pracy nad poprzednim albumem Catfish and the Bottlemen, The Ride. Czy nowe wydawnictwo cokolwiek zmieni?
Pierwszy opublikowany przez zespół utwór z The Balance, Longshot, okazał się błyskawicznym sukcesem. Piosenka wspięła się na 25. miejsce UK Singles Chart, stając się tym samym najlepiej radzącym sobie na listach przebojów utworem zespołu. Sukces ten jest jak najbardziej uzasadniony – Longshot to uszyty z prostotą utwór z melodyjnym refrenem, o optymistycznym brzmieniu, bardzo mocno kojarzący się z wieczorną przejażdżką samochodem w środku lata.
Fluctuate rozpoczyna szybki, nadany przez perkusję rytm. O ile zwrotki mogą przywodzić na myśl porównania z The Strokes, o tyle refren to już klasyczni Catfish and the Bottlemen. Tekst zaś opowiada o związku McCanna z kobietą skłonną do manipulacji. 2all, trzeci z singli promujących album, udowadnia jak często Catfish and the Bottlemen stosują zabieg zmiany rytmu pomiędzy zwrotkami a refrenem. Nie narzekam jednak, ponieważ jest to kolejny świetny utwór zasługujący na miano singla, a energia gitarowej solówki jest jak powiew świeżego powietrza.
Ponieważ zespół zdecydował na wydanie w formie singli czterech pierwszych utworów z albumu, przyszła również pora na Conversation. I chociaż nie mam utworowi nic do zarzucenia – jest spójny i energiczny, a perkusja w bridge’u wprost genialna – na tle swoich poprzedników nieco blednie. Niesinglową część albumu otwiera Sidetrack – ciekawie zbudowany, z mocnym wokalnie refrenem. Świetne jest także Encore, w którym wokalista porównuje ważny moment w związku z aplauzem publiczności podczas koncertu, tuż przed bisami (And trust me, if feels like an uproar in encore / When you ask of me to walk that line).
Najsłabszym momentem albumu są cztery końcowe utwory (pięć, jeśli doliczymy trwające 1:48 Intermission). Te piosenki, chociaż poprawne, nie są po prostu tak chwytliwe i zapadające w pamięć jak cała reszta. Zupełnie niemożliwe do zapamiętania jest Coincide, nie wrócę raczej do Mission. Nieco bardziej zadowala mnie gitarowe Basically. Warto tutaj wspomnieć, że Catfish and the Bottlemen opanowali indie rockowe gitary wręcz do perfekcji. Prawie każdy utwór zawiera genialną solówkę, a instrument znakomicie słychać nawet w momentach, w których nie znajduje się na pierwszym planie. Album zamyka Overlap, bardzo czyste wokalnie i chwytliwe, zapewniające dobrą dawkę energii na sam koniec przygody z The Balance.
Van McCann może zapisać na swoim koncie kolejny sukces – The Balance to album nie wychodzący poza schematy, bez problemów mieszczący się w szufladce opisanej słowami brytyjski indie rock. I nie ma w tym nic złego, ponieważ Catfish and the Bottlemen grają swoją muzykę świadomie i bezbłędnie. Ich najnowsze wydawnictwo nie powinno wzbudzić absolutnie żadnych kontrowersji. Zapewni nam za to ponad pół godziny beztroskiej rozrywki w letnim, swobodnym klimacie.
- Data premiery: 26 04 2019
- Single: Longshot, Fluctuate, 2all, Conversation

