Cassadee Pope – Frame by Frame (2013), recenzja Sergiusza Królaka

Po premierze EP-ki w zeszłym roku, zwyciężczyni trzeciego sezonu amerykańskiego The Voice – Cassadee Pope – wydała kilka dni temu swój debiutancki album – Frame by Frame. Jak na laureatkę talent-show przystało, płyta pełna jest radiowych kompozycji, w których dominuje perkusja i gitara elektryczna.

Kariera Cassadee Pope rozpoczęła się w 2008 roku, kiedy to piosenkarka założyła ze swoim przyjacielem Mike’m Gentile’m zespół Blake. Grupa szybko się rozpadła, a na jej miejsce wokalistka stworzyła ze znajomymi formację Hey Monday, która doczekała się debiutanckiego albumu – Hold on Tight. Pod koniec 2011 roku ogłoszono zawieszenie działalności zespołu, a każdy z członków postanowił iść w stronę kariery solowej. Na początku kolejnego roku Pope zdecydowała się wydać EP-kę Cassadee Pope, na której umieściła cztery autorskie piosenki. Niedługo potem wystartowała w przesłuchaniach do trzeciej edycji amerykańskiego The Voice, który w grudniu wygrała. 8 października ukazała się debiutancka płyta wokalistki, której producentem został Dann Huff.

Już od pierwszego utworu, Good Times, mamy do czynienia z typowo-radiowymi brzmieniami. Gitara elektryczna oraz perkusja stworzyły razem niezwykle wtórną, bezpłciową całość z dość ciekawym, choć niewybijającym się wokalem Pope. Znacznie lepiej wypada Champagne, chociaż i ono kojarzy mi się z repertuarem początkujących, niedoświadczonych piosenkarek. Nie rozumiem, czemu wokalistka nagrała tak słaby materiał. Jej głos nadawałby się do znacznie bardziej intrygujących, żywszych kompozycji, a nie do pop-rockowych banałów z elementami country. Znacznie lepszy materiał znalazł się chociażby na składance Pope z programu – The Voice The Complete Season 3 Collection

Jak na każdej pop-rockowej płycie, nie mogło zabraknąć ckliwych ballad ze wzruszającymi tekstami o nieszczęśliwej miłości rodem z filmowych produkcji Disneya. Przedstawicielami tego gatunku na Frame by Frame zostały takie utwory, jak I Wish I Could Break Your Heart, You Hear a Song, Easier to Lie czy singel Wasting All These Tears. Wszystkie charakteryzowały się banalną linią melodyczną, wtórnością tekstu oraz klimatem hollywoodzkich produkcji o nastoletniej miłości. Na płycie znalazł się też utwór o rozpadzie małżeństwa rodziców piosenkarki (11), który też nie powalił mnie ani wokalem, ani melodią, ani nawet tekstem. Jedyną piosenką, która wywołała we mnie jakiekolwiek emocje, była Everybody Sings, jedna z najbardziej pozytywnych propozycji z płyty.

Płyta nie porusza w ogóle. Jedenaście utworów z mało oryginalną ścieżką muzyczną, prostym instrumentarium i przeciętnym wokalem Cassadee Pop stworzyły słabą płytę, o której bardzo szybko zapomnę. Znacznie lepiej prezentowała się EP-ka wokalistki, na której znalazło się więcej mocy, dynamiki. Jak na zwyciężczynię talent-show, album jest bardzo słaby. Jednak czemu się dziwić – w Ameryce co drugi początkujący artysta śpiewa o złamanym sercu, nieszczęśliwej miłości oraz ogromnej stracie i pustce w sercu.

Cassadee-Pope-Frame-by-Frame

Czytaj również