„Bruce Dickinson. Do czego służy ten przycisk? Autobiografia” (2017) – Bruce Dickinson. Recenzja Alicji Surmiak

Iron Maiden przedstawiać się nikomu nie powinno. Można być zwolennikiem albo przeciwnikiem heavy metalu, ale choćby nazwę jednego z najważniejszych w historii muzyki zespołów tego gatunku po prostu wypada znać. Autorzy kultowych już przebojów takich jak The Number Of The Beast,  Run to the Hills, czy Fear of the Dark w zabójczym tempie zgromadzili fanów na całym świecie. Bohater dzisiejszej recenzji nie od razu jednak był wokalistą tej legendarnej grupy. Cofnijmy się więc do samego początku – wskakujcie na pokład, bo macie okazję przeżyć wszystko jeszcze raz, razem z wszechstronnie utalentowanym Bruce’em Dickinsonem.A kto nie chciałby odczuć choć pierwiastka życia ikony muzyki?

Pierwszy raz zetknęłam się z twórczością Iron Maiden mając około dwunastu lat. Będąc więc w szkole podstawowej słuchałam muzyki tej grupy najwięcej. Po jakimś czasie przeszło, choć sentyment został. Dlatego gdy dowiedziałam się, że Bruce Dickinson wydaje autobiografię, byłam niezwykle ucieszona, bo czytanie książek o artystach to świetna okazja do tego, by przypomnieć sobie ich dyskografię. Szybko utworzyłam więc playlistę utworów, w których pan Dickinson się pojawia i wzięłam się za lekturę na temat człowieka o talentach tak wielu, że zostałam zaskoczona – i to niejednokrotnie.

Nie pamiętam swojego chrztu, ale podobno udało mi się połknąć całkiem sporo święconej wody. Mało nie utonąłem w chrzcielnicy.

Do czego służy ten przycisk? znajdziemy wszystko, co tylko fan każdego wokalisty chciałby wiedzieć. Od wyżej wspomnianego chrztu zaczynając. Bruce Dickinson przedstawia wszystko wprost: dzieciństwo spędzone z dziadkami, a później rodzicami, naukę w szkole. Ukazując wszelkie detale, oddaje klimat lat swojej młodości, pozwala nam dokładnie wyobrazić sobie warunki jego życia, a także stopniową ewolucję w gwiazdę rocka. Ale ta książka to nie tylko historia – to całe mnóstwo ciekawostek począwszy od zamieszek w szkole, a na kłótniach, czy zabawnych sytuacjach w zespole kończąc. Wszystko zwieńczone humorem, którego niejeden mógłby pozazdrościć.

Cudownie, chłopcy. Fantastycznie, wspaniale, komediowy heavy metal… rozniesiecie wszystkie sale.

Zdradzając wszelkie talenty, jakimi obdarzony jest ten człowiek, zepsułabym Wam całą zabawę. Pozwolę sobie więc skupić uwagę na tym muzycznym. Czytając tę książkę, inaczej możemy spojrzeć na twórczość Iron Maiden. Bruce pozwala nam zaglądnąć do studia nagraniowego i na próby zespołu. Przybliża proces tworzenia kolejnych kawałków, przekonując, że heavy metal nie jest wcale bezmyślną rąbanką, jak wiele osób sądzi. Czeka też gratka dla polskich fanów – to niezwykle miłe uczucie, czytać rozdział poświęcony przemyśleniom artysty na temat właśnie naszego kraju:

Właściwie to lubiłem wszystkich Polaków, których spotkaliśmy.

Największa zaleta tejże pozycji? Sama postawa Bruce’a Dickinsona. Wielka dawka pozytywnego podejścia – nawet zapoznając się z tymi mniej przyjemnymi sytuacjami, rzadko kiedy opuszcza go humor, a nas samych wrażenie, że opowiada nam to wszystko ktoś bliski. Ktoś, kto nie ma raczej na celu pochwalić się ile to nie osiągnął i jak wielki nie jest – ale osoba, mająca po prostu potrzebę opowiedzenia komuś tego wszystkiego. A komu nie lepiej przedstawić historię swojego życia, jeśli nie własnym wielbicielom? Często po przeczytaniu biografii, a najczęściej autobiografii, możemy wypracować sobie swoją własną opinię na temat kogoś tak nam obcego. Gdybym więc miała stwierdzić, co sądzę o tym panu na podstawie tego, co przeczytałam, powiedziałabym, że to niezwykle pozytywny człowiek, niebojący się ryzyka, ciekawy wielu dziedzin życia i otwarty na kolejne doświadczenia. Up the Irons! Sięgnijcie po tę biografię – nie zawiedziecie się. 

Czytaj również

Iron Maiden przedstawiać się nikomu nie powinno. Można być zwolennikiem albo przeciwnikiem heavy metalu, ale choćby nazwę jednego z najważniejszych w historii muzyki zespołów tego gatunku po prostu wypada znać. Autorzy kultowych już przebojów takich jak The Number Of The Beast,  Run to the Hills, czy Fear...„Bruce Dickinson. Do czego służy ten przycisk? Autobiografia” (2017) – Bruce Dickinson. Recenzja Alicji Surmiak