Broods – Conscious (2016), recenzja Pawła Markiewicza

0
163

Mocno niedocenieni na świecie, chociaż ich debiutancka płyta była prawdziwą perłą. Po dwóch latach milczenia powrócili ze zdwojoną siłą. W wywiadach zaczęli określać się jako artyści mniej zieloni, a pierwszy singiel Free tylko potwierdził ich słowa. Na barkach duetu Broods ciążyło wielkie wyzwanie – spełnić oczekiwania fanów. Finalny efekt? O tym w dalszej części recenzji.

Conscious skupia w sobie elementy indie popu, synthpopu, elektropopu i elektroniki. Wzbogacone o bagaż doświadczeń rodzeństwo Nott, stało się bardziej odważnymi i komercyjnymi artystami. Komercja w tym przypadku nie ma pejoratywnego wydźwięku, wręcz przeciwnie. To już nie są te same szare myszki za czasów Evergreen. Georgie’a dalej pisze świetne teksty, ale dopiero teraz w pełni zapanowała nad swoim wokalem. Caleb natomiast podrasował swoje zdolności producenckie i razem z Alex Hope i Joelem Little działa cuda.

Ballady w wykonaniu Broods zawsze docierały do mnie tam, gdzie inni artyści nie mogli. Kiedy myślałem, że już głębiej się nie da, oni znowu to zrobili. Za pomocą tekstu, wokalu i produkcji, które złączyły wszystko w całość, rodzeństwo wywołało u mnie burze emocji. Ciarki na ciele, łzy w oczach i otwarte przez 5 minut szeroko usta. Każdy odsłuch Freak of Nature, w którym możemy usłyszeć Tove Lo, wywołuje u mnie te same uczucia. Aż trudno mi opisać przeplatające się wokale Tove i Georgie. Piosenka, która zasługuje na coś więcej niż nagrodę Grammy. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że po FON czeka nas najbardziej emocjonalna kompozycja – All Of Your Glory, która tylko dobije słuchacza spokojną produkcją, pozwalającej wysunąć się na pierwszy plan wokalowi i tekstowi. Dwie tak piękne ballady obok siebie to za dużo na moje serce. Świetnym posunięciem okazało się umieszczenie Recovery na następny utwór. Piosenka dzięki nagłej zmianie tempa, wyprowadza słuchacza z nostalgicznego nastroju i pozwala dalej rozkoszować się w klimatach indie i synthpopu.

Ku mojej uciesze do śpiewania powrócił Caleb! Usłyszeć go możemy w Are You Home, jedynie w refrenie, ale zawsze coś. To on nadaje temu utworowi prawdziwy klimat. Poza tym do AYH został napisany jeden z najpiękniejszych tekstów. Katy Perry, Britney Spears, Taylor Swift – czas wziąć lekcje od Broods, zmienić songwriterów lub ustąpić miejsca młodszym i zdolniejszym.

A cavern for a body, the deeper darker kind
For all I hear are echoes, repeat inside my mind
I thought the shade around me, was making me feel blind
I thought I was a hero, but I was just a child

Jeżeli jesteśmy przy tekstach, to grzech nie wspomnieć o utworze Heartlines, do którego słowa pomogła napisać sama Lorde. Jeżeli wsłuchać się w piosenkę i słowa, to można domyślić się, że to właśnie ta nowozelandzka wokalistka maczała palce w tej kompozycji. Wielu uważa to za nudny kawałek, ale dla mnie to kawał dobrego indiepopu.

Now we’re far apart, in and out of touch
And the words don’t mean as much
So I sit across from someone new
But they don’t compare to you
Lying in bed wide awake, I remember
Dancing at night, you’re the light that I won’t let go
And I want you close

Z klimatu płyty wyprowadza nas Conscious, który na dobrą sprawę potrafi doprowadzić do nieprzytomności, wyrwać z butów i nie wiem co jeszcze. Bomba elektroniczna, której brakowało mi na wydawnictwie. Posłuchajcie co dzieje się na koniec, ten instrumental połączony z wokalem Goergie może Was zaskoczyć. Wisienka na torcie, to męski chórek śpiewający Wake me up and keep me conscious.

Conscious już od pierwszych melodii ściska słuchacza za gardło, gdzie Evergreen łagodnie go pieściło. Na krążku znajdziemy chwytające za serce ballady, elektroniczne dynamity i piękne utwory takie jak: Bedroom Door, Couldn’t Believe, czy cała reszta krążka. Nie ma tu kompozycji słabej, wszystkie reprezentują wysoki poziom.