Koncerty brytyjskich artystów są zagrożone. Oprócz kryzysu związanego z pandemią, branża przyjmuje kolejny cios. W związku z ograniczeniami dotyczącymi Brexitu, potężna biurokracja i koszty mogą znacznie wpłynąć na światowe trasy koncertowe. Oznacza to jedno – o wiele skromniejsze trasy Brytyjczyków lub zupełny brak ich koncertów na świecie. To także utrudniony wjazd na teren Wielkiej Brytanii.

Dla brytyjskiego przemysłu muzycznego nadchodzą o wiele mroczniejsze czasy niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. Wszelkie światowe trasy koncertowe brytyjskich idoli stoją pod wielkim znakiem zapytania. Taki skutek wywołały kolejne założenia ustalanej umowy pomiędzy UK, a UE odnoszące się do wyjścia kraju ze wspólnoty europejskiej. Pojawiły się informacje o wykluczeniu muzyków z listy pracowników z zezwoleniem do pracy bez wizy poza granicami Wielkiej Brytanii. Wiąże się to z ogromną biurokracją, wizami do każdego kraju i sumami, które nie każdy zespół czy muzyk będzie mógł ponieść, aby móc wystąpić dla fanów.
Dotyczy to zarówno brytyjskich artystów jak i tych spoza granic UK, którzy planują zagrać dla tamtejszej publiczności. Jak podaje portal Independent, nawiązując do wypowiedzi jednego z wiodących menedżerów muzycznych, sześcioosobowy zespół, który stara się uniknąć wszelkich zbędnych kosztów, będzie musiał liczyć się z dodatkowymi kwotami. Może być to nawet 1800 funtów, odwiedzając tylko trzy kraje.
Prezes UK Music, Jamie Njoku-Goodwin wzywa brytyjski rząd do przemyślenia zasad i zmiany przepisów, które mogą 'przelać czarę goryczy’ i doprowadzić do upadku branży.
Istnieje realne ryzyko, że brytyjscy muzycy nie będą w stanie ponieść kosztów dodatkowej biurokracji i opóźnień, które zagroziłyby niektórym trasom koncertowym. Jeśli muzycy i twórcy z zagranicy napotykają bariery i koszty dotarcia do Wielkiej Brytanii, tutejsza publiczność może przegapić niektóre z ich ulubionych występów.
mówi Jamie Njoku-Goodwin
O problemach związanych z koncertowaniem po Brexicie wypowiedziało się wielu brytyjskich muzyków, między innymi grupa Skunk Anansie.
Muzycy obawiają się kolejnych ograniczeń, związanych także z kontrowersyjną polityką Minister Spraw Wewnętrznych, Priti Patel. Od stycznia, muzycy starający się o wjazd na teren Wielkiej Brytanii, muszą ubiegać się o kosztowną wizę, przedstawić wyciąg z konta na dowód oszczędności i przedstawić zaświadczenie o sponsorowaniu od organizatora wydarzenia. To wszystko wiąże się z problematycznym załatwianiem spraw tras koncertowych czy ich opóźniania. Czy rząd z Borisem Johnsonem na czele zmieni zdanie? Czekamy na dalszy rozwój sytuacji.


