„Blaza to zdecydowanie eksploracja samej siebie. […] Szukam, próbuję, eksperymentuję.” – wywiad z Julią Rocką.

Julia Rocka to nowa twarz na polskiej scenie muzycznej. Wszechstronnie utalentowana, z wizją i pomysłem choć wciąż poszukująca. Jej debiutancki album Blaza, skupiony na opisywaniu doświadczeń osoby wchodzącej w dorosłość ukazał się w tym roku w wersji cyfrowej, a już za kilka dni dostępny będzie także fizycznie na półkach sklepowych.
Ostatnio miałyśmy okazję porozmawiać zarówno w związku z albumem jak z nadchodzącym występem Julii na festiwalu Great September.
Przeczytajcie zapis wywiadu i poznajcie jej wyjątkową perspektywę i podejście. Dowiecie się między innymi skąd wzięły się tak wyjątkowe teledyski do jej utworów.

Adrianna Małolepszy: Wiem, że muzyka nigdy tak naprawdę nie była Twoim planem. Jak doszło do tego, że teraz zajmujesz się głównie tym, mamy płytę… Jak to się wydarzyło?

To prawda, nigdy nie marzyłam o muzyce. Zawsze chciałam być aktorką. To było moje marzenie od dziecka. Już w szkole podstawowej chodziłam na konkursy recytatorskie i po cichu marzyłam o aktorstwie.
W końcu dostałam się do szkoły filmowej w Łodzi, ale w trakcie studiów wybuchła pandemia, placówkę zamknięto, nie miałam za bardzo co ze sobą zrobić, a we mnie było bardzo dużo kreatywnej energii, której nie mogłam dać upustu. Wtedy spotkałam się z moim przyjacielem Michałem Głomskim, z którym chodziłam do liceum. Okazało się, że Michał tworzy muzykę, ja piszę teksty i tak przypadkiem napisaliśmy pierwszą piosenkę Jeep, która niespodziewanie stała się viralem na TikToku. To był główny czynnik, który doprowadził do płyty i koncertów i koniec końców teraz chyba jestem nawet bardziej piosenkarką niż aktorką. Nadal nie mogę w to uwierzyć.

AM: A skąd w ogóle małej Julce przyszła do głowy scena?

Dobre pytanie. Miałam ogromną przyjemność z tego, że mogę operować tekstem i wcielać się w różne postaci. Chciałam grać emocjami. Emocje to główne narzędzie, którym artysta, czy to aktor, piosenkarz czy songwriter operuje. Byłam wrażliwym dzieckiem, które chciało dzielić się tą wrażliwością z innymi. Czułam wewnętrznie, że na scenie czuję się wolna.

AM: W całej Twojej twórczości bardzo mocno zakorzeniony jest film i sztuka w ogóle. Ktoś Ci tę fascynację sztuką zaszczepił czy sama ją odkryłaś?

Faktycznie jak tylko mogę staram się w piosenkach nawiązywać do kultowych filmów, jak na przykład film Blow Up, czy Mullholland Drive, literatury np. Makbet bądź Przemiana Franza Kafki, myśląc o warstwie wizualnej również zawsze w głowie mam obrazy malarskie bądź filmowe, którymi się inspiruję. To chyba zasługa mojej mamy. Studiowała historię sztuki i uwielbia ją. Od dziecka prowadzała mnie do różnych muzeów co było dla mnie na początku bardzo nudne i nie chciałam do nich chodzić, ale z czasem zaczęłam to doceniać, budować w sobie wiedzę, ale przede wszystkim wrażliwość na świat i piękno. Również jako dziecko lubiłam tworzyć różne rzeczy, chodziłam na malarstwo, ceramikę, szyłam… Bardzo dużo zawdzięczam mojej mamie jeśli chodzi o rozwijanie gustu i wrażliwości na sztukę, ale na przykład muzyką w mojej rodzinie już nikt się nie zajmował.

AM: Wracając do samej płyty w kontekście tej wrażliwości. Widać, że Jeep to Twoje pierwsze kroki w tworzeniu muzyki, ale gdy zagłębimy się w całość płyty ona jest już inna. Dość mocno się na niej otwierasz, opowiadasz o rozterkach, problemach… Co kliknęło, że stwierdziłaś, że właśnie od takiego lekkiego Jeepa, pójdziesz w kierunku piosenek takich jak Akcja czy Balans?

Faktycznie Jeep był chyba taką piosenką, którą chciałam może wpasować się w jakieś panujące trendy. Myślałam, że ten imprezowy temat bardziej zainteresuje ludzi, a potem stwierdziłam, że chcę coraz bardziej się odsłaniać, bo nie widzę chyba innej drogi niż szczere pisanie o sobie i swoich emocjach. Stwierdziłam, że jeśli ten materiał ma być autorski to muszę pisać o sobie, a imprezowe, towarzyskie życie to zaledwie skrawek mojej rzeczywistości. Do Akcji jest mi znacznie bliżej, jeśli chodzi o moje refleksje i przemyślenia. Na nich chciałabym się skupić bardziej na drugiej płycie.

AM: A gdzie dla Ciebie jest kwintesencja płyty Blaza?

Blaza to zdecydowanie eksploracja i poszukiwanie samej siebie. Każda piosenka jest muzycznie trochę z innego świata, mamy ballady, gitarę akustyczną, elektronikę, trap. Dla mnie to taki eklektyczny miszmasz, który w kontekście pierwszej płyty bardzo lubię. Szukam, próbuję, eksperymentuję. To takie młodzieńcze. Myślę, że druga płyta będzie już bardziej spójna, ale na Blazę patrzę z czułością. Te początki chyba zawsze są takie niezdarne.

AM: Nie wydaje mi się, żeby ona była niezdarna. Na pewno jest niespójna w takim tradycyjnym znaczeniu tego słowa, ale mam wrażenie, że idealnie na niej uchwyciłaś, tę właśnie młodzieńczość, ten konkretny moment w życiu, kiedy próbujemy wielu rzeczy.

Dziękuję. Ten album jest dla mnie dokładnie taką refleksją na temat wchodzenia w dorosłość. Jest trochę na granicy bycia dzieckiem, a dojrzałym człowiekiem. Często są to gorzkie przemyślenia, pełne rozczarowania.

AM: Bardzo jestem ciekawa w jaką stronę pójdziesz dalej i jaką to przybierze formę. Myślisz już o tym?

Wiadomo, że chciałabym stworzyć coś jeszcze lepszego niż pierwsza płyta… Ale ta presja jest trochę paraliżująca. Przez co niełatwo jest cokolwiek napisać. Jestem bardzo krytyczna w stosunku do pomysłów, które przychodzą mi do głowy. Myślę, że niedługo ten kształt kolejnej płyty zacznie się klarować. Mam już chyba myśl przewodnią i pojęcie o tym co chciałabym tą drugą płytą przekazać. Nie chcę nic zdradzać, ale bardzo bym chciała żeby była szczera i intymna.

AM: Ale zanim kolejna płyta, masz jeszcze niespodziankę dotyczącą Blazy!

Tak! Można już zamawiać ją w przedsprzedaży w wersji fizycznej!
Taka wersja początkowo miała nigdy nie powstać bo w założeniu był to album, który miał być wydany tylko cyfrowo na streamingach, ale dużo moich słuchaczy prosiło o taką fizyczną płytę. Nie wiedziałam, że ludzie w ogóle jeszcze używają takich nośników, ale dostałam wiele głosów z prośbą o taką wersję, więc powstała. Już można ją zamawiać, a 15 września będzie jej oficjalna premiera i będzie można dostać ją w sklepach. 

AM: Bardzo chciałabym poruszyć jeszcze temat utworu Niebieski Sweter i klipu, który do niego powstał. W życiu bym nie pomyślała, że można ugryźć taką niby niepozorną piosenkę w taki sposób. Dodałaś do niej zupełnie nową, mroczną warstwę.

Bardzo dziękuję. Od początku wiedziałam, że chcę aby fabuła klipu miała miejsce w pracowni krawieckiej. Chciałam zaskoczyć wszystkich i z tego całkiem neutralnego miejsca zrobić miejsce tortur. Myślę, że to świetnie pokazuje nowy przekaz tego utworu. Nagle ze zwykłej piosenki o chłopaku wyłania nam się motyw zemsty. Jestem ogromnie zadowolona z efektu końcowego. Mieliśmy bardzo mały budżet. Ja byłam stylistką, scenografką, maszyna do szycia i wszystkie narzędzia należą do mojej babci, sukienkę pożyczyłam od koleżanki, a aktorem w klipie był mój kolega z Filmówki. Takie projekty udowadniają mi, że wystarczy tylko chcieć i można stworzyć wspaniałe rzeczy! Wszystkim zaangażowanym osobom ogromnie dziękuję za ich wkład!

AM: Jest tutaj też kolejny element dzięki, któremu wpuszczasz nas jeszcze troszkę głębiej do swojego świata i się otwierasz, bo przecież sama też miałaś wiele do czynienia z szyciem.

Tak! Nawet po maturze dostałam się do London Collage of Fashion, gdybym nie dostała się na Filmówkę, studiowałabym modę więc to zamiłowanie do szycia we mnie jest. Lubię przemycać w mojej twórczości różne części mojej tożsamości.

AM: Za chwilkę koncerty i festiwal Great September. Zastanawiam się jak widzisz ten materiał na scenie?

Przede wszystkim mam wspaniały zespół, chłopaki dają z siebie wszystko! W tle puszczamy visuale, które urozmaicają występ. Na koncertach chcę być w stu procentach sobą, a nie aktorką. Na scenie jestem tylko ja i muzyka. Wydaje mi się, że w takim minimalizmie jest autentyczność i to działa. Moja publiczność zawsze ze mną śpiewa, jest świetna interakcja i to dla mnie jest najważniejsze. Oczywiście chciałabym też się rozwijać i jeśli kiedyś będę miała możliwość grania w większych obiektach może zrobimy większe show, ale na razie skupiam się na dobrej energii i interakcją z widzami. Robimy co możemy, żeby dostarczać ludziom fajnych emocji. 

AM: Czy szykują się jakieś niespodzianki na jesiennych koncertach?

Największą niespodzianką będzie zagranie utworu Welur, którego premiera odbędzie się 15.09. Jest to mroczny utwór opowiadający o tajemniczej relacji z mężczyzną. Ciekawa jestem jak spodoba się publiczności.

AM: Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę i trzymam kciuki!

Dziękuję!

Czytaj również