Beyoncé – The Lion King: The Gift (2019), recenzja Weroniki Oszajcy

Inne recenzje

Gdy udział Beyoncé w nowej odsłonie kultowej bajki Walta Disney’a został potwierdzony, fani wokalistki z niecierpliwością zaczęli odliczać dni do premiery produkcji. Ich radość dodatkowo wzrosła, gdy okazało się, że oprócz udzielenia głosu Nali i nagrania kilku flagowych utworów wokalistka postanowiła przygotować dla fanów coś znacznie większego. Wraz z debiutem filmu, swą premierę miał nowy album artystki zainspirowany filmem – The Gift.

Od dawna wiemy, jak ważne dla Beyoncé są jej pochodzenie i afrykańskie korzenie. Tworząc ten album, artystka sięgnęła zarówno po charakterystyczne dla niej, modne w popie elektroniczne bity oraz afrykańskie rytmy. Pani Carter zaprosiła do współpracy swojego męża i córkę, jak i przyjaciół – twórców takich jak Kendrick Lamar, Pharrell Williams, Major Lazer czy Chilidish Gambino. Nie zabrakło też afrykańskich artystów, których reprezentowali między innymi Burna Boy, Tekno lub Yemi Alade. Wspólnymi siłami stworzyli 14 kawałków, przeplatanych dialogami z filmu, dzięki czemu odbiorca z łatwością wiąże piosenkę z odpowiednim momentem bajki. Sama artystka podsumowała całość jako ,,jej list miłosny do Afryki”.

Muzyczną podróż przez Czarny Kontynent rozpoczynamy wraz z przepięknym, spokojnym i zarazem potężnym BIGGER. Doskonale wyprodukowana, subtelna muzyka idealnie współgra z potężnym głosem wokalistki, która pod koniec przypomina nam o mocy swojego wokalu. To piękny hymn o rodzicielskiej miłości, przypominający, że każdy z nas jest częścią czegoś znacznie większego niż my sami – należymy do historii naszych przodków oraz tworzymy historię tych, którzy przyjdą po nas. Beyoncé nie mogła oczywiście zrezygnować z ucieszenia naszych oczu dopracowaną w każdym calu warstwą wizualną. BIGGER zostało połączone z głównym utworem promującym film – SPIRIT – i wzbogacone wspólnym nagraniem. Wszystkie oficjalne wideo publikowane przez artystkę stanowią przecież osobne dzieła sztuki, do których wraca się wielokrotnie. Tak jest i tym razem – visual to pełne splendoru dzieło pełne zjawiskowych strojów, tańca i zapierających dech w piersi ujęć prosto z serca Afryki. SPIRIT to błyskawicznie zapadający w pamięć numer i świetny wybór na utwór promujący film. Głos Beyoncé brzmi w nim wspaniale, a osoby odpowiedzialne za produkcję odwaliły kawał dobrej roboty. Całość doskonale oddaje charakterystyczny klimat tej bajki.

Warto zwrócić uwagę na duet wokalistki i fantastycznego rapera, Kendricka Lamara, kryjący się pod tytułem NILE. To krótki, bo trwający niecałe 2 minuty utwór, w którym mimo ograniczonego czasu Lamar zdążył zaprezentować swój talent. Połączenie sił twórców podsumowane elektronicznym wykończeniem przyniosło przyjemny w odbiorze efekt, mający zadatki na jedną z najlepszych pozycji albumu. Szkoda, że na tak krótko skierowali na siebie flesze. Niedosyt zaspokaja jednak MOOD 4 EVA – mój osobisty faworyt. W produkcji wzięli udział sam Jay-Z oraz Childish Gambino. To jeden z tych kawałków, w których Beyoncé pokazuje, że radzi sobie świetnie nie tylko w roli wokalistki, ale również raperki. Artystka przypomina o swojej nieposkromionej naturze i ponownie zaznacza swoją niezmiennie wysoką pozycję. Całość wykończono samplami z Diaraby Nene, Oumou Sangaré. Potężną pozycją jest też MY POWER, w którym flesze padają na raperkę Tierrę Whack.

Większość zaprezentowanych kawałków to jednak wykorzystujące afrykańskie rytmy i instrumenty, lekkie utwory. FIND YOUR OWN WAY BACK zachęca przyjemnym elektronicznym bitem oraz nawiązaniami do kręgu życia. Nuta szybko skojarzyła mi się z Daddy’s Lessons (Lemonade). W podobnym brzmieniu utrzymano DON’T JEALOUS ME czy wykonane przez nigeryjskiego wokalistę Burna Boy’a, egzotyczne JA ARA E, w którym artysta ostrzega przed ślepym podążeniem za tłumem. Są to melodyczne utwory przyjemne dla ucha, jednak raczej nieczęsto do nich powrócę. Najciekawszą pozycją spośród najbardziej afrykańskich propozycji jest dla mnie WATER, stworzone w ramach współpracy z kameruńskim twórcą Salatielem i Pharrellem Williamsem. Uśmiech na twarzy pojawia się wraz z uroczym BROWN SKIN GIRL, które rozpoczyna się nastrojowym klaskaniem oraz fragmentem zaśpiewanym przez SAINt JHN i samą Blue Ivy Carter – córką Beyoncé i Jaya-Z. Piosenka kierowana do ciemnoskórych dziewczyn przypomina im, że są piękne i nie powinny być negatywnie oceniane na podstawie swojego wyglądu. Podobne przesłanie znajdziemy w utrzymanym w afrykańskim rytmie KEYS TO THE KINGDOM, w którym Tiwa Savage przypomina, by nigdy nie zapominać kimś się jest.

Na wydawnictwie nie brakuje słabszych punktów, a niektóre utwory zdają się pełnić rolę zapychaczy. Trzeba przyznać, że tym razem prezent od Beyoncé nie jest idealny, jednak z pewnością jest wyjątkowy. Pokazuje słuchaczom z zachodniego świata całkowicie nowe brzmienia i otwiera go na różnorodność świata – nie tylko muzycznego. Artystka sama zapowiedziała album, jako ,,mieszankę różnorodnych różnych gatunków, reprezentującą więcej niż jeden dźwięk”. Już wcześniej sięgała przecież po dokonania afrykańskich twórców oraz afrobeaty – choćby w przeboju Run The World (Girls). Nawet jeśli album nie zdobędzie numeru 1 oraz nie okaże się wielkim sukcesem komercyjnym – moim zdaniem jest strzałem w dziesiątkę. To piękny hołd w stronę Czarnego Lądu oraz uzupełnienie produkcji filmowej. Znalazło się na nim kilka prawdziwych perełek, które na stałe trafiły do mojej playlisty i do których często będę powracać. Płycie powinni dać szansę zarówno młodsi, jak i starsi słuchacze. Nawet ci, których nowa odsłona Króla Lwa nieco rozczarowała.

Beyoncé - The Lion King: The Giftt
  • Data premiery: 19 07 2019
  • Single: SPIRIT
Najlepsze utwory: SPIRIT, BIGGER, BROWN SKIN GIRL, MOOD 4 EVA, NILE, WATER
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również

Gdy udział Beyoncé w nowej odsłonie kultowej bajki Walta Disney'a został potwierdzony, fani wokalistki z niecierpliwością zaczęli odliczać dni do premiery produkcji. Ich radość dodatkowo wzrosła, gdy okazało się, że oprócz udzielenia głosu Nali i nagrania kilku flagowych utworów wokalistka postanowiła przygotować dla fanów...Beyoncé - The Lion King: The Gift (2019), recenzja Weroniki Oszajcy