Better Person prezentuje zapowiedź debiutanckiego albumu

Początek września wita nowym utworem Better Persona. W sieci pojawiła się kolejna odsłona nadchodzącego albumu artysty. Do pary z nowym singlem, udostępniono także klip. Przy okazji premiery, Better Person zdradził, co stoi za inspiracją nowego utworu.

Za pseudonimem Better Person kryje się Adam Byczkowski. W ramach swojego solowego projektu, artysta na co dzień tworzy w Berlinie. Urodził się w Sopocie i tam też rozpoczął muzyczną karierę. Na swoim koncie ma udział w projektach Kyst, Pictorial Candi czy Enchanted Hunters. Wspierał także kanadyjskie grupy: TOPS i Timber Timbre. W 2015 roku nadszedł czas na jego solowe dokonania – jako Better Person wydał singiel Sentiment, a rok później EP-kę It’s Only You. Natomiast tej wiosny w sieci wydano pierwszą zapowiedź debiutanckiego albumu artysty – utwór True Love. Po kilku miesiącach, Adam dzieli się kolejnym kawałkiem.

Singlem Something to Lose artysta ponownie uchyla rąbka tajemnicy brzmienia pierwszego albumu. Premiera – jeszcze tej jesieni! Natomiast produkcją utworu zajął się Ben Goldwasser z MGMT. Na stronie znajdziecie utwór, jak i zarówno klip. Co zainspirowało Better Persona do stworzenia Something to Lose?

Something To Lose to pierwsza wesoła piosenka, jaką kiedykolwiek napisałem. Początkowo chciałem uchwycić ekstatyczne uczucie świeżej miłości, ekscytacji i podniecenia, które jej towarzyszy. Ale z czasem ten prosty utwór nabrał dla mnie coraz większego znaczenia. Zakochanie tak głębokie i silne obudziło mnie z apatycznego, przepełnionego cynizmem stanu. Radykalnie zmieniło moje spojrzenie na świat i na całe moje życie. Niezwykle trudno jest dzisiaj wierzyć w ludzkość. Euforyczne uczucie pojawiające się między dwiema istotami ludzkimi jest momentem słodkiego odwrócenia uwagi, na które każdy człowiek zasługuje. Coś stającego się sensem życia, bezpiecznym miejscem. Wiatr we włosach, wieczorna, letnia bryza, czuły dotyk drugiej osoby. Miłość jest najsilniejszą bronią wobec nienawiści. Jest pierwszym krokiem do pozytywnej zmiany i dla niej żyję.

Teledysk do najnowszego singla powstał w Montrealu w obecnych, pandemicznych czasach.

Okoliczności pandemii zaprowadziły mnie do spędzenia kilku miesięcy w Montrealu. Wtedy musiałem improwizować stworzyć teledysk do utworu. Mój kolega Geoff Meugens i ja wybraliśmy się na wieczorną przejażdżkę na drugą stronę wyspy i ciągłym ujęciem nagraliśmy jak śpiewam. Postanowiliśmy się ustawić na małym kawałku trawy nad wodą, tuż przy szlaku rowerowym. Dziwnie wyglądające rodziny rowerzystów ubranych od stóp do głów w rowerowe kostiumy i kaski zatrzymywały się, żeby popatrzeć jak śpiewam, myśląc, że to spontaniczny koncert. Na początku trochę mnie to zawstydziło, ale z czasem dodało mi odwagi, pozwoliło śpiewać głośniej i wykonać utwór bardziej szczerze. Później wysłałem materiał Maxowi Winterowi i Moritzowi Fraudenbergowi – dwóm utalentowanym panom, którzy pomogli mi stworzyć okładkę płyty i wizualny świat, w którym się znalazła. Zmontowali teledysk i dodali napisy. Myślę, że skończyliśmy z czymś, co oddaje atmosferę piosenki w miły i prosty sposób.

Czytaj również