W trzecim odcinku kolejne osoby przedstawiają Wam swoje podsumowanie roku. Mamy dużą różnorodność od Rihanny, poprzez Toma Odella i Lady Gagę, a kończąc na jednym z członków zespołu Bee Gees. Dzisiaj swoje Best ofy prezentują Łukasz Tworzewski, Dominika Mrówczyńska, Dorota Kutnik, Kasia Turowicz i Marta Muśko.


- Rihanna – Anti
- OneRepublic – Oh My My
- Tom Odell – Wrong Crowd
- BeMy – Grizllin’
- Zayn – Mind Of Mine
- Piotr Zioła – Revolving Door
- Organek – Czarna Madonna
- Lady Gaga – Joanne
- Green Day – Revolution Radio
- Brodka – Clashes
- Beyonce – Lemonade
- Bastille – Wild World
- Panic! At The Disco – Death of a Bachelor
- Julia Marcell – Proxy
- Lukas Graham – Lukas Graham
- Sylwia Grzeszczak – Tamta Dziewczyna
- James Arthur – Back from the Edge
- Hey – Błysk
- Robbie Williams – The Heavy Entertaiment Show
- Shawn Mendes – Illuminate
Rok 2016 przeszedł już do historii. Jedno jest pewne. To był bardzo dobry rok w muzyce. Na półkach sklepowych zagościło wiele wartych uwagi albumów. Wybrałem najlepszą 20, która towarzyszyła mi najczęściej. Minione 12 miesięcy zapamiętam następująco:
BeMy, Zayn, Piotr Zioła, Lukas Graham oraz Shawn Mendes jako muzyczni debiutanci stworzyli swój niepowtarzalny styl, postawili poprzeczkę bardzo wysoko oraz zagwarantowali sobie sukces, a także bardzo udany muzyczny start.
Lady Gaga, Brodka, Julia Marcell, Beyonce czy Robbie Williams nie boją się eksperymentów z muzyką. Każdy z nich pokazał zupełnie nową , jakże doskonałą odsłonę.
Green Day, Panic At The Disco, James Arthur, Sylwia Grzeszczak, Hey, Bastille oraz Organek nagrali dobre albumy, których słucha się z ciekawością od początku do końca.
Trzecie miejsce na podium przypadło Tomowi Odellowi. Artysta pomieszał pop, jazz, soul i trochę rocka i zaprezentował doskonały album. Oprócz robiących wrażenie ballad, możemy posłuchać choćby szybkich i przebojowych kawałków, które wprowadzają świeżość na rynek muzyczny.
Najlepszy krążek w karierze w tym roku zaprezentowali również OneRepublic. To płyta przepełniona przebojowością i dobrą produkcją. Zabawa z elektroniką zaowocowała doskonałymi chwytliwymi kompozycjami z szybko wpadającymi w ucho refrenami.
Nie mogło być inaczej w przypadku miejsca pierwszego. Rihanna i jej album Anti to najlepszy krążek w dyskografii artystki i najczęściej słuchana przeze mnie płyta minionego roku. Wydana niespodziewanie, zawierająca genialny, dobrze wyprodukowany materiał. Dla mnie Rihanna zostawiła konkurencję daleko w tyle, udowadniając, że nadal jest w formie i jeszcze nie raz zaskoczy. Powróciła w wielkim stylu.

- Rihanna – Love On The Brain
- Tom Odell – Sillhouette
- BeMy – Oxygen
- OneRepublic – Better
- Beyonce feat. Kendrick Lamar – Freedom
- Zayn – Rear View
- Julia Marcell – Tarantino
- Lil Wayne, Wiz Khalifa & Imagine Dragons with Logic & Ty Dolla $ign ft. X Ambassadors – Sucker For Pain
- Sia – The Greatest
- Organek – Ki Czort
- Lady Gaga – Milion Reasons
- Piotr Zioła – W Ciemno
- Brodka – Horses
- Bastille – Warmth
- Justin Timberlake – Can’t Stop The Feeling
- Panic! At The Disco – Emperor’s New Clothes
- Lukas Graham – 7 Years
- James Arthur – Back from The Edge
- Margaret – Cool Me Down
- Shawn Mendes – Treat You Better
Chłopaki z BeMy zagwarantowali sobie dobry start, a piosenka Oxygen idealnie reprezentuje materiał z debiutanckiego albumu. Muzycznie nagrali barwną, różnorodną opowieść, gdzie głównym bohaterem jest indie-rock, który w ich wykonaniu brzmi bardzo dobrze . Teledysk do Oxygen jest również jednym z lepszych klipów tego roku.
Drugie miejsce zdecydowanie zasłużone. Taneczna wersja Toma odpowiada mi najbardziej. Piosenka Sillhouette zapadła mi w pamięci od pierwszego jej usłyszenia. Mam nadzieję, że w przyszłości artysta będzie miał w swoim dorobku więcej tego typu utworów.
Numerem jeden spośród wszystkich piosenek wydanych w zeszłym roku jest zdecydowanie Love On The Brain. Odkąd usłyszałem ten utwór w styczniu nie mogę przestać go słuchać. Wiedziałem, że w przyszłości zostanie kolejnym singlem , który spodoba się słuchaczom. Takiej piosenki Rihanna w swoim reper turze dotąd nie miała. Za jej sprawą zaskoczyła kolejnym muzycznym, doskonałym obliczem. Choć wersja studyjna jest bardzo dobra, to jej idealne wykonanie na żywo utwierdza tylko w przekonaniu, że Rihanna jest świetną piosenkarką, która uczciwie zapracowała na sukces.



- Tom Odell – Wrong Crowd
- David Bowie – Blackstar
- The Last Shadow Puppets – Everything You’ve Come To Expect
- Metallica – Hardwired… To Self Destruct
- Jack Garratt – Phase
- Radiohead – A Moon Shaped Pool
- Bon Iver – 22, A Million
- The lumineers – Cleopatra
- Bastille – Wild World
- Korn – The Serenity of Suffering
Rok 2016 był na tyle obfity w dobre albumy, że ciężko było wybrać te kilka, które utkwiły w głowie najbardziej. Jednak zdecydowanym numerem 1, zapętlonym do tej pory w moich głośnikach jest Tom Odell. Po debiutanckim krążku nikt nie wiedział, czego spodziewać się po młodym muzyku. Płytą Wrong Crowd udowodnił, że idzie w dobrym kierunku, a przede wszystkim rozwija swój nieprzeciętny talent. W pierwszej trójce nie mogło zabraknąć oczywiście Blackstar, które (na szczęście!) David Bowie zdążył wydać przed swoją śmiercią. TOP 3 zamyka powracający po 8 latach skład The Last Shadow Puppets z wyjątkowością Alexa Turnera na czelę. Mimo tego że moje TOP 10, opiera się głównie na rockowych brzmieniach to warto wspomnieć o bardziej elektronicznej, ale niezwykle dobrej debiutanckiej płycie Phase Jacka Garratta. Na pewno jeszcze nie raz o nim usłyszymy.
Lista najlepszych utworów 2016 roku jest zbliżona do TOP 10 albumów wydanych w tym roku. Dokładnie tak samo ma się tutaj pierwsza trójka, Zaczynając od Toma Odella, przez zapamiętanego przez wielu Bowiego, aż do charyzmatycznych The Last Shadow Puppets. Pomimo, że każdy z tych utworów jest singlem promującym płytę to są one największymi smaczkami, które się na nich znajdują. Poza ramy porównań do najlepszej dziesiątki albumów wykracza Rihanna i jej delikatne Love On The Brain oraz nieśmiertelny Iggy Pop z singlową Gardenią.



- Rihanna – Love On The Brain
- Bastille – Good Grief
- Justin Timberlake – Can’t Stop The Feeling
- Michael Buble – Nobody But Me
- Red Hot Chilli Peppers – Dark Necessities
- Emeli Sande – Breathing Underwater
- Kings of Leon – Walls
- Lady Gaga & Florence Welch – Hey Girl
- Sting – I Can’t Stop Thinking About You
- Kodaline & Kygo – Raging
W tym roku na pierwszym miejscu umieściłam najnowszy krążek Lady Gagi, czyli Joanne. Może kogoś zdziwi ten wybór, jednak według mnie ta muzyczna zmiana wyszła wokalistce na dobre. Joanne to: mniej kontrowersji, a więcej muzyki, dobre piosenki takie jak Hey Girl, Million Reasons czy Angel Down i przede wszystkim duże zaskoczenie. W moim rankingu srebro przypadło Michaelowi Bublé i jego krążkowi Nobody But Me. Album tego przeuroczego wokalisty zdecydowanie zasługuje na docenienie. Trzecie miejsce przyznałam Rihannie i genialnemu Anti. Jest to chyba moja ulubiona płyta wokalistki. Cieszę się, że na tym albumie znalazło się miejsce dla Love On The Brain, Needed Me czy Same Ol’ Mistakes, bo pokazują one lepsze oblicze piosenkarki. Moje podium to krążki, od których oczekiwałam dużo i się nie rozczarowałam.
Love On The Brain to bez wątpienia jeden z najlepszych utworów jakie Rihanna w ogóle wydała. Spokojniejsze brzmienia naprawdę pasują do wokalistki i mam nadzieję, że sukces tej piosenki sprawi, że będzie ona wydawała więcej tak dobrych kompozycji. Warto docenić też powrót Bastille. Good Grief to piosenka, która szybko opanowała radiowe rozgłośnie, a mi wyjątkowo wpadła do ucha. Miałam okazję usłyszeć ją na żywo na Open’erze i od tej pory chętnie wracam do tego kawałka z Wild World. Na podium postanowiłam umieścić również bardzo energiczną i pozytywną piosenkę Justina Timberlake’a. Can’t Stop The Feeling to niekwestionowany hit tego lata, a dla mnie wyróżnia się również spośród piosenek, jakie wydano w 2016 roku.


- PJ Harvey – The Hope Six Demolition Project
- Nick Cave & The Bad Seeds – Skeleton Tree
- Kate Bush – Before the Dawn
- Radiohead – A Moon Shaped Pool
- Warpaint – Heads Up
- David Bowie – Blackstar
- The Last Shadow Puppets – Everything You’ve Come To Expect
- Bat For Lashes – The Bride
- Jean Michel Jarre – Oxygene 3
- The Rolling Stones – Blue & Lonesome
- The Last Shadow Puppets – The Dream Synopsis EP
- Jean Michel Jarre – Electronica 2: The Heart of Noise
- Iggy Pop – Post Pop Depresion
- Placebo – Life’s What You Make It EP
- Passenger – Young As The Morning, Old As The Sea
Muzyka może być dobra lub zła. Muzyka to emocje, to wolność. To coś, dzięki czemu czujemy intensywniej, chłoniemy bardziej, żyjemy mocniej. Ten klucz zadecydował o kolejności mojego zestawienia albumów wydanych w 2016 roku. Właśnie dlatego w tym rankingu nie mogło zabraknąć artystów i zespołów, którzy swoimi kolejnymi, wyjątkowymi wydawnictwami wciąż dostarczają nam od wielu lat tego, czego w muzyce szukamy najbardziej.
Mowa oczywiście o takich muzykach jak The Rolling Stones, Iggy Pop, Jean Michel Jarre czy Placebo. Rok 2016 przyniósł nam także świetne albumy młodszej generacji muzyków – The Last Shadow Puppets, Bat For Lashes czy Warpaint nie zawiedli moich oczekiwań, choć pozostawili po sobie pewien niedosyt.
Tuż poza podium uplasowali się wraz ze swoimi najnowszymi płytami David Bowie oraz grupa Radiohead. Miejsce trzecie to zjawiskowy, niezwykle wyczekany przez mnie album równie fantastycznej Kate Bush.
Nieco wyżej uplasowała się formacja Nick Cave & The Bad Seeds, która dźwignęła brzemię tragedii, jaka spadła na lidera zespołu, czego dowodem jest niesłychanie poruszający album, jeden z najlepszych w ich dorobku.
Ona nie musi niczego udowadniać, nikomu nie musi się podobać. PJ Harvey i jej kapitalna płyta The Hope Six Demolition Project zawładnęły mną i moim fonograficznym zestawieniem roku 2016.

- PJ Harvey – The Wheel
- Nick Cave & The Bad Seeds – Jesus Alone
- PJ Harvey – The Ministry of Social Affairs
- Kate Bush – Running Up That Hill (A Deal With God)
- Warpaint – New Song
- Nick Cave & The Bad Seeds – Rings of Saturn
- Bat For Lashes – In God’s Home
- PJ Harvey – The Ministry of Defence
- Radiohead – Burn the Witch
- David Bowie – Girl Loves Me
- Jean Michel Jarre – Oxygene, Pt. 17
- The Last Shadow Puppets – Totally Wired
- Bat For Lashes – Sunday Love
- Warpaint – Whiteout
- The Last Shadow Puppets – Aviation
- Jean Michel Jarre feat. Pet Shop Boys – Brick England
- The Rolling Stones – Rid ‘Em On Down
- Iggy Pop – Sunday
- David Bowie – I Can’t Give Everything Away
- The Last Shadow Puppets – Les Cactus
Wielkie albumy tego roku to także niesamowite utwory wypełniające ich tracklisty. Pełen wachlarz emocji, niewypłukane z treści słowa, mieniący się kontrastami kalejdoskop dźwięków. To zestawienie jest pod każdym względem niejednorodne. Wielkie powroty i równie wielkie bezpowrotne odejścia. Radość i smutek.
Muzycznie jest to z kolei konglomerat przeróżnych brzmień – od bluesowych dźwięków w Rid ‘Em On Down Stonesów, przez baroque pop nowego albumu Bat For Lashes, po skrajnie elektroniczne odcienie słyszalne w Oxygene, Pt. 17 czy Brick England Jarre’a. Od art rocka w postaci Warpaint, przez psychodelię reprezentowaną przez The Last Shadow Puppets, kończąc na albumach Blackstar i Skeleton Tree łączących w sobie eksperymentalnego rocka. Podobnie jak w przypadku płyt, tak też zestawienie utworów zdominowała niezastąpiona Polly Jean Harvey.


- Barry Gibb – In The Now
- Thalia – Latina
- Black – Any Colour You Like
- Bon Jovi – This House Is Not for Sale
- Elvis Presley – The Wonder Of You
- Céline Dion – Encore Un Soir
- Ani Lorak – Разве ты любил
- SEREBRO – Сила трёх
- Leonard Cohen – You Want It Darker
- Britney Spears – Glory
- Beyonce – Lemonade
- Lady Gaga – Joanne
- Polina Gagarina – 9
- Cristian Castro – Dicen
- LP – Lost On You
- Metallica – Hardwired… To Self Destruct
- Meat Loaf – Braver Than We Are
- Rihanna -ANTI
- OneRepublic – Oh My My
- David Bowie – Blackstar
Po 15-letnim „antrakcie”, Barry Gibb przeszedł ciężką próbę odnalezienia się w skomercjalizowanym świecie – teraz, w teraźniejszości, jako solista bez wyboru. In The Now jest niczym ekscytujące spotkanie po wielu latach z przyjacielem, który wzruszył dawnymi wspomnieniami, zaskoczył nowymi pomysłami, otoczył spokojem oraz rodzinnym ciepłem. Dla/od duszy i serca, warto wspomnieć o symfonicznym The Wonder Of You Elvisa Presleya i poruszającym monologu Encore Un Soir od Céline Dion.
Ostatnio w zatrważającej częstotliwości, towarzysząca twórcom, bądź dotykająca ich najbliższych – śmierć, związane z nią cierpienie i tęsknota, wielokrotnie stają się inspiracją i twórczym podłożem dla wielu wspaniałych dzieł. Nieustannie wzbogacając się o kolejne przeżycia, co raz częściej sięgamy po tytuły nostalgiczne, momentami mroczne, lecz często nieodłącznie piękne. Paradoksalnie takie jest muzyczne, wspaniałe życie Colina Vearncombe znanego jako Black, zawarte w dwóch częściach Any Colour You Like.
W poszukiwaniach radosnych treści, pozytywne wibracje dotarły aż ze słonecznego Meksyku i roztańczonej płyty Latina w wykonaniu Thalii. Artystka wyruszyła w podróż w czasie o dwie dekady wstecz, nagrywając muzykę, jej rytm i porywające do tańca dźwięki, jakie dyktuje jej latynoska dusza.

- Barry Gibb – Grand Illusion
- Ani Lorak – Разве ты любил
- Bon Jovi – This House Is Not For Sale
- Thalía – Vuélveme a Querer
- LP – Lost On You
- Paul Stanley & Ace Frehley – Fire & Water
- Ani Lorak & Grigoriy Leps – Уходи по-англйски
- Bon Jovi – Born Again Tomorrow
- Beyonce – Daddy Lessons
- Serebro – Storm
- Ani Lorak & EMIN – Я не могу сказать
- Beyonce & Kendrick Lamar – Freedom
- Britney Spears – Change Your Mind (No Seas Cortes)
- Thalía & Silvestre Dangond – De TI
- Valeriy Meladze – Прощаться нужно легко
- Rihanna – Love On The Brain
- Sergey Lazarev – You’re the Only One
- Lady Gaga – Million Reasons
- Lady Gaga – Come To Mama
- Cristian Castro – Perdonar
Kompozycje poruszające lirycznie i przekazujące dobrą energię – to one stały się towarzyszem dnia codziennego i zasiliły moje zestawienie najlepszych utworów. Od pojawienia się In The Now Barry’ego Gibba nieustępliwą dominację wiódł numer Grand Illusion. Odnalazłam w nim wszystkie składowe, których podświadomie szukałam w muzyce od długiego czasu – rock’n’rollową moc, intrygujący wokal. Wszystko za co darzę twórczość Bee Gees niesłabnącym uwielbieniem.
Królowa jest tylko jedna – przynajmniej w moim zestawieniu. Ani Lorak by umilić jesienną chandrę, wydała nowy album i rozpieściła fanów kompozycjami o miłości, ukazując jej różne oblicza. W Разве ты любил ukraińska wokalistka dzieli się poruszającą opowieścią o miłosnym rozczarowaniu, okraszoną cudowną melodią.
Muszę przyznać, że o ile wiele tegorocznych propozycji pop się obroniła, o tyle rockowa scena stoi w twórczym bezruchu. Z pomocą urozmaicenia playlisty przyszli muzycy Bon Jovi z ich 13. studyjną płytą i tytułowym singlem. Panowie zregenerowali siły i stworzyli naprawdę przyzwoity krążek z potencjalnymi kandydatami na wieloletni przebój.























