Ah, cóż to było za niesamowite otwarcie trasy! W piątek, 2 marca, wrocławska publiczność miała okazje być częścią zdarzenia wręcz historycznego. Wtedy to bowiem duet Bass Astral x Igo zagrał swój największy koncert w karierze. I było wspaniale.
Panowie z duetu Bass Astral x Igo rok 2018 rozpoczęli z przytupem. Świetna płyta numer dwa zatytułowana Orell, a do tego coraz większa rozpoznawalność, która przełożyła się na sukces trasy koncertowej. Bilety na nią rozeszły się jak świeże bułeczki! Pierwszy przystankiem był Wrocław.
Klub A2 zaczął zapełniać się tuż po godzinie 20. Na publiczność czekały dwa supporty, które miały wprowadzić w dobry nastrój. Pierwszy na scenie pojawił się AtomicGypsy. Jak sam wspomniał był to jego trzeci koncert w życiu. Osobiście uważam, że radził sobie całkiem nieźle, a serwowane przez niego utwory były bardzo ciekawe. Później na scenie pojawiła się grupa Di PAMP. Zespół zagrał kilka kawałków podgrzewając atmosferę w A2 do maksimum.
Punktualnie o 21:45 na scenie ozdobionej w świecące różnokolorowo „iksy” pojawił Kuba Tracz aka Bass Astral. Co ten chłopak wyczyniał! Istny wulkan energii połączony z ogromnym talentem. Przez cały koncert tańczył jak szalony i robił niesamowite show. Za jakiś czas dołączył do niego Igor Walaszek aka Igo. Wtedy to się dopiero zaczęło! Duet postanowił wymieszać trochę setlistę wykonując utwory z obu albumów. Dzięki temu publiczność miała okazje wysłuchać takich kawałków jak Feeling Exactly, Perfect Moment, czy The One. Nie zabrakło także piosenek promujących – Juno oraz Orell. Jednak to kompozycje z pierwszej płyty skradły serca widowni, która śpiewała ramię w ramię z Igorem. Lipstick, Suspicious Mind, czy Pussy Cock & God wybrzmiały w A2 z ogromną siłą. Wokalista nie krył wzruszenia.
Wrocławianie nie wypuścili chłopaków tak szybko. Konieczny był bis, złożony z dwóch kompozycji. Niestety problemy techniczne, tak jak wiele innych gwiazd, dopadły także ich. Szybko obrócili całą sytuację w żart oraz zrekompensowali publiczności zaistniałą sytuację kolejną kompozycją. Ponadto nie zabrakło podziękowań, wzruszeń i pamiątkowego zdjęcia. Koncert zakończył się około 23:30.
Ciekawym rozwiązaniem było zaproszenie Malvee, która po koncercie gwiazd wieczoru jeszcze przez ponad godzinę na afterparty serwowała gorące, taneczne kawałki.
Podsumowując, Bass Astral x Igo dali show jakiego dawno nie widziałam. Pochwała należy się za oprawę sceny – wspomniane wcześniej zmieniające kolory „iksy” stworzyły cudowną klubową atmosferę. Dodatkowo na wielki ukłon zasłużyła charyzma chłopaków, ich prezencja i zachowanie podczas całego koncertu. To jakie emocje wywołały u nich reakcje publiczności powinno być największą zachętą. Czuć było, że dali z siebie wszystko a wrocławska widownia to w stu procentach odwzajemniła.
PS: Mam pocieszenie dla osób, którym nie udało się zdobyć biletów na nadchodzące show chłopaków. Cały wrocławski koncert był nagrywany, więc pewnie za jakiś czas będzie można zakupić płytę DVD!


