Bass Astral x Igo – Discobolus (2016), recenzja Dominiki Mrówczyńskiej

0
420

Wiecie, co jest pięknego w festiwalach? Że jedziesz, tam nie znając wszystkich artystów line-upu. Nie ma szans na to, aby obracać się w tak wielu dziedzinach muzycznych, a kiedy lista artystów jest dość liczna, zawsze pojawią się nazwy, których nie znamy. Ta sytuacja spotkała mnie właśnie na tegorocznej edycji Audrioriver Festival, kiedy na koncert bohaterów recenzji trafiłam „bo było po drodze”. Już w drodze pod scenę dało się usłyszeć, że projekt będzie jednym z ciekawszych, jakie pojawiły się w tym roku na płockiej plaży. Mowa o polskim projekcie Bass Astral x Igo, których wspólne dzieło minimalistycznej elektroniki, zatytułowane Discobolus, w tym roku ujrzało światło dzienne. A co ciekawe – artystów możemy skojarzyć z zupełnie inną szufladką muzyczną.

Pod pseudonimami Bass Astral i Igo, kryją się Igor Walaszek oraz Kuba Tracz z grupy Clock Machine. Tak, tego Clock Machine, którego znamy z raczej mocniejszych, bardziej rockowych brzmień. Chłopcy stworzyli duet ciekawy i przede wszystkim intrygujący. Kuba Tracz odpowiada za produkcję muzyki, a jej idealnym współautorem, dopełniającym beaty jest wokal Igora Walaszka. Bo właśnie tym jest krążek Discobolus. Przez cały czas jego trwania słyszymy wyrafinowane brzmienie muzyki, które uzupełnione o silny wokal tworzy bardzo dobrą całość. Rozpoczyna ją utwór Lipstick, gdzie od początku krakowski duet pokazuje, to co ma najlepszego. Spokojne dźwięki i subtelny, przenikający wokal. Jeśli ktokolwiek lubi taki klimat muzyki elektronicznej, w krakowskim projekcie zakocha się od razu. Do grupy delikatności można również zaliczyć takie utwory jak It’s Only Emotion, gdzie samo brzmienie muzyki, kierowane w stronę trance’u, potrafi niesamowicie rozbujać, a także Free World, które w roli zamknięcia krążka sprawdza się bardzo dobrze. Budowane na wzór akustycznych utworów, w których to wokal kreuje melodię, a pojedyncze dźwięki są jedynie tłem, prowadzi do kompletnego wyciszenia po wysłuchaniu całości longplaya Discobolus.

Jednak spokój to nie jedyna emocja, jaka przemawia przez krążek Discobolus. W wokalu Walaszka możemy wysłyszeć także sporą ilość niepokoju, a przede wszystkim poznać jego możliwości wokalne. Do tej grupy można swobodnie zaliczyć utwór Desire, gdzie to właśnie śpiew wysuwa się na pierwszy plan i buduje całość kompozycji. Nadal to jednak nie wszystkie emocje pojawiające się na krążku. Kompozycje Tecno, z szybszym tempem i jakkolwiek niezrozumiale to zabrzmi „letnim beatem”. Są takie dźwięki, które kojarzą się z plażą, słońcem i chilloutem. Właśnie takie brzmienia przemawiają przez utwór Tecno. Warto również zwrócić uwagę na wyrazistość brzmienia w Suspicious Mind. Rozpoczynające utwór dźwięki, które później pojawiają się już jedynie w określonych jego partiach, uzupełnione tym razem o silny wokal Walaszka, kreują elektroniczną alternatywę. Do podobnych kompozycji zaliczymy również Pussy Cock & God. Natomiast przedostatnia na trackliście piosenka Fire The Night, jest jedną z tych, dzięki którym przekonujemy się, że krakowski duet idealnie potrafi połączyć swoje dotychczasowe doświadczenia rockowe z elektroniką.

I kto pomyślałby, że dwóch członków Clock Machine, przeżywa również swoją przygodę z elektroniką. Przygodę, która miejmy nadzieję, będzie miała swoją równie dobrą i ciekawą kontynuację. Wygląda na to, że czasami warto przekopać się przez wszystkie projekty, jakie proponują nam organizatorzy festiwali. Szczególnie te, które poznajemy przypadkiem, a zostają z nami zdecydowanie na dłużej.