Na swoim koncie ma już takie przeboje jak „Alarm”, „Ciao Adios”, „Rockabye” i „FRIENDS”. Aktualnie kiełkuje kolejny międzynarodowy hit – „2002”. Minęły dwa lata od dnia, w którym wydała debiutancki singiel i tym samym zapowiedziała premierę pierwszego muzycznego dziecka. W miniony piątek, Anne-Marie w ręce słuchaczy złożyła płytę „Speak Your Mind”. To miks wszystkiego, czego aktualnie potrzebuje popowe wydawnictwo.
Z debiutanckim albumem Anne-Marie jest trochę tak jak z filtrem, który nieubłagalnie i bez zastanowienia nakładamy na każde zdjęcie, żeby nasza cera wydawała się nieskazitelna oraz idealnie wygładzona. Każda, a może inaczej. Większość kompozycji zawartych na albumie została pozbawiona wszelkich niedoskonałości, które czyniłyby zaprezentowany materiał charakterystycznym i wyjątkowym. Przez co Speak Your Mind w odczuciu wypada jako płyta zachowawcza i bezpieczna. Co także ma swój urok, ponieważ pierwsze muzyczne dziecko zyskało tym zabiegiem na kobiecości i solidnym popie, który skupił w sobie wszystko, co aktualne i szanowane w powszechnych trendach muzycznych.
Do końca nie jestem przekonany czy właśnie taki efekt chciała osiągnąć Anne-Marie, ale jeżeli tak, to szanuję to. Ponieważ wydawnictwo jest na tyle bogate dźwiękowo, że można wybaczyć jej te niedociągnięcia produkcyjne w postaci bezpłciowych kompozycji na miarę Some People czy Machine, które pasowałoby na jakiekolwiek album Katy Perry – wokalistki specjalizującej się w tego typu piosenkach. Jeżeli obok właśnie Some People i Machine zestawimy Ciao Adios, Alarm i Breathing Fire, to wcześniejsze grzechy zostają jej wybaczone.
Przeczytaj także wywiad z Anne-Marie: „That’s why I find it such a big thing for me to make other people feel good about themselves” [KLIKNIJ W ZDJĘCIE]

W Speak Your Mind produkcja i muzyka schodzą na dalszy plan. To co uderza słuchacza, to przede wszystkim: cierpki i paradoksalnie ciepły wokal, który przepełniony jest niezmierzonymi pokładami feelingu oraz liryka. Tytuł albumu zdradza wszystko. Pierwsze na co zwraca się uwagę to tekst. Nie wiem do końca jak ona to robi, ale ufam i wierzę w każde słowo zaśpiewane przez Anne-Marie. To tak jakby mówiła „Hej, jestem taka jak Ty, czuję dokładnie to co czujesz Ty i wiesz… mnie również to spotkało”. Kupuje każdą spółgłoskę i samogłoskę wypadającą z jej ust. Nieważne czy jest to motywujące Perfect, wzruszające do łez Peak (tutaj wokal wprawia w osłupienie) czy przeszywające na wskroś Then.
Album skupia w sobie przyjemną fuzję wszystkiego, czego trzeba dzisiejszemu, popowemu wydawnictwu. Oprócz tych spokojniejszych, bardziej stonowanych brzmień, znalazło się miejsce na coś, co właśnie może czynić wokalistkę oryginalną i szczególną wewnątrz przepełnionego rynku muzycznego. Taneczne i wielowymiarowe kompozycje, to jej konik. Podczas wywiadu zdradziła mi, że w Bad Girlfriend chciała chociaż być tą złą dziewczyną i nieskromnie powiem, że jej się to udało. Co więcej pokazała liryczny i muzyczny pazurek krzycząc – „Hej, potrafię być suką”. Znalazł się tutaj także upust dla utworów, które idealnie sprawdzą się idealnie na koncert – eteryczne i przestrzenne Breathing Fire, letnie Can I Get You Number czy zaskakujące zmianą tempa śpiewu Used To Love. Wiem, bo byłem i widziałem jak reaguje publiczność.
Speak Your Mind jest bardzo dobrym, popowym zaskoczeniem tego roku. Brakuje trochę tych niedoskonałości i zrzygtów, które czyniłyby ją jeszcze bardziej wyrazistą. To dobra podwalila do tego, co chce osiągnąć w przyszłości Anne-Marie. W jednym z wywiadów zdradziła, że już ma gotowy materiał na drugą płytę i będzie chciała wydać go „soon”. To mocny debiut. Dobrze zapamiętajcie to nazwisko, bo ona już miesza nieźle na rynku muzycznym i zdaje się być niezwykle obiecującą artystką.



