Kiedy jest dobry czas na debiut? Czy lepiej wcześniej jak Viki Gabor lub Sara James? A może odpowiedni czas, to ten tuż po trudach dorastania i po pierwszych odrobionych życiowych lekcjach jak u Arka Kłusowskiego i Mery Spolsky? W przede dniu swoich 50-tych urodzin z pierwszym autorskim projektem debiutuje Paweł Krawczyk, znany i ceniony w branży gitarzysta Hey, a towarzyszy mu Joanna Prykowska, która, ku uciesze fanów, po latach wraca na scenę, co też jest swego rodzaju re-debiutem. Przeczytajcie, jak bardzo udana lub nie, jest premierowa płyta Anieli-Blask.
Kiedy na początku roku światło dzienne ujrzała Jaśniejąca z gościnnym udziałem Nosowskiej, za pierwszym, drugim i trzecim razem nie zrobiła na mnie spektakularnego wrażenia, ot po prostu dobry kawałek. Dopiero po obejrzeniu teledysku i doczytaniu, że Aśka i Kasia to przyjaciółki ze szczecińskich lat, pomyślałam sobie–wow, laurka do kobiecej przyjaźni zaśpiewana przez artystki, które naprawdę łączy wieloletnia relacja, to mocna rzecz. I takie na Blasku są teksty Prykowskiej, osadzone w emocjach, traktujące o relacjach–nie zawsze łatwych, poetyckie (karminowy ogień z Niemiłości kosmicznie zapadł mi w pamięć, podobnie jak krótkich nocy czas nastał/majowych burz i bzów z Przesilenia). I to właśnie ostatni singiel–Przesilenie był według mnie mocnym kandydatem do piosenki lata, nie tylko ze względu na tekst, ale i lekkość melodii z wyczuwalnym vibem lat 80-tych, wpadł nawet w czerwcu do mojego top 10–https://allaboutmusic.pl/10-najlepszych-nowych-utworow-ktorych-nie-mozecie-przegapic-24-06-2022/
Wiecie jednak jak to bywa z singlami, czasami publikowane są numery totalnie reprezentujące klimat płyty, innego razu bywa wręcz odwrotnie i po premierze albumu człowiek dostępuje rozczarowania. Nie wyobrażacie sobie, jakie było moje zaskoczenie i jak bardzo pojawił mi się błysk lub może raczej blask w oczach, gdy jakiś czas temu odpaliłam odsłuch i na start wylądowało bardzo, bardzo zanurzone w ejtisach Nie Ruszaj się, które nomen omen, wprawia w ruch całe ciało, a hipnotyzujący głos Joanny, zwłaszcza w zwrotkach, brzmi jak z filmowego soundtracku. Nie mniej taneczne Mów do mnie mów, Poświt i Czego nam brak przeplatając się ze spokojniejszymi numerami jak wyżej wspomniana Jaśniejąca, Pełnia czy Blask, tworzy przyjemny warkocz dźwięków, który równym krokiem doprowadza nas do Brzasku, będącego swoistą klamrą, outrem i ciekawą propozycją dla reżyserów chcących wykorzystać ten utwór w swoim dziele.
Nie wiem też czy to przypadek czy celowy ukłon w stronę fanów Hey, ale kawałek Pełnia przywiódł mi na myśl piosenkę Byłabym. Takich skojarzeń, nawet obustronnych, jest tu więcej: album Blask i Błysk Hey z 2016 r., nazwa Anieli i płyta Joanna & The Forests–Aniela, tytuł Jaśniejąca i Jaśniebajka. Może to tylko przypadkowe powiązania, a może w serialu Dark było coś z prawdy.
Odchodząc na chwilę od strony muzycznej, należy wspomnieć o oprawie graficznej Macio Morettiego i zdjęciach Piotra Porębskiego. Ten pomysł z minimalistyczną estetyką i niebieskim akcentem był strzałem w 10-tkę.
Joanna, Twoje makijaże (oczy!) i stylówki w teledyskach i na scenie, to zawsze estetyczna uczta.
Ta płyta dowodzi, że nigdy nie jest za późno na spełnianie marzeń, debiuty i powroty, nawet jeśli okoliczności nie do końca sprzyjają (powstawała w pandemicznym czasie). Podkreśla, że najważniejsze w życiu człowieka są relacje, a jeśli coś nie idzie do końca po naszej myśli, to warto to wytańczyć, najlepiej na koncercie, bo prócz Prykowskiej i Krawczyka czekać będzie tam na Was Michał Dimon Jastrzębski i Rafał Malicki.
