Ania Dąbrowska jest w trakcie promowania swojej najnowszej płyty zatytułowanej Dla Naiwnych Marzycieli. Jednym z przystanków na jej trasie koncertowej był Wrocław.
24 kwietnia w końcu miałem okazję usłyszeć na żywo Anie Dąbrowską. Chociaż nie jestem miłośnikiem polskiej muzyki, to płyta Dla Naiwnych Marzycieli skradła w całości moje serce. Koncert rozpoczął się instrumentalnym utworem Taniec Greka, którego autorem jest Łukasz Korybalski, członek zespołu Ani. Bardzo przypadł mi do gustu fakt, że artystka podczas swoich koncertów daje również szansę wykazać się osobom wspierającym ją na scenie. Swoje pięć minut otrzymały również dwie siostry, chórzystki, które miały okazje zaprezentować swój autorski utwór. Skupmy się teraz jednak na gwieździe wieczoru.
Jako że był to mój pierwszy koncert Ani Dąbrowskiej byłem bardzo ciekawy tego co zaprezentuje na żywo. Nieraz się zdarza, że na płycie wokalistka brzmi świetnie, jednak na żywo wychodzi sporo braków wokalnych. Ania nie jest jednym z tych przypadków. Mogę wręcz śmiało powiedzieć, że na żywo brzmi lepiej niż na płycie. Chodzi mi tutaj głównie o to, że na scenie nie raz dawała się ponieść emocjom, bawiła się wokalem i pokazywała swoje naprawdę duże możliwości. W każdym słowie, które wydobywało się z jej ust czuć było pasję oraz ogromną radość z tego co robi. Dodatkowo wokalistka nie stała jak ten przysłowiowy kołek, tylko była w ciągłym ruchu. Cały czas swobodnie tańczyła sobie podczas śpiewania i przekazywała wszystkim widzom swoją pozytywną energię. Takiego artystę jak Ania ogląda się z ogromną przyjemnością.
Podczas koncertu Dąbrowska zagrała w sumie 15 utworów. Nie zabrakło takich kawałków jak Charlie Charlie, Czekam czy też coveru Bang Bang. Z nowej płyty Ania zagrała tylko cztery utwory. Brakowało mi przede wszystkim piosenki Naiwny Marzyciel, jednak mam nadzieję, że jeszcze kiedyś dane mi będzie usłyszeć ją na żywo. Aż dwa razy wokalistka wykonała swój najnowszy hit zatytułowany Porady Na Zdrady [Dreszcze]. Podczas tego utworu, szczególnie zagranego na bis, widownia bawiła się chyba najlepiej. Wiele osób wstało i zaczęło klaskać, niektórzy tańczyli, a całe mnóstwo śpiewało wraz z Anią.
Po koncercie przyszedł również czas na krótkie spotkanie z Anią. Ja osobiście bardzo doceniam takie gesty ze strony artystów. W końcu każdy z nich mógłby sobie tak po prostu odjechać. Dąbrowska jednak znalazła czas dla swoich fanów i z chęcią podpisywała płyty oraz pozowała do zdjęć.
Jeżeli nie mieliście jeszcze szansy usłyszeć artystki na żywo, to gorąco was do tego zachęcam. Ja bardzo miło spędziłem to półtorej godziny i gdy tylko będę miał okazję, to z pewnością jeszcze raz wybiorę się na koncert Ani.


