
Andy Black, a właściwie Andy Biersack, to według wielu słuchaczy posiadacz jednego z najlepszych rockowych wokali młodego pokolenia. Wykonawca znany z zespołu Black Veil Brides, mającego na koncie między innymi hit In The End, w 2016 roku podbił serca publiczności solowym numerem – We Don’t Have To Dance. The Ghost of Ohio to drugi album Amerykanina nagrany poza jego twórczością grupową.
Od 2006 roku Biersack jest głównym wokalistą Black Veil Brides. Zespół ma na koncie 5 albumów, z czego ostatni wydał zaledwie rok temu. W 2016 roku ukazał się pierwszy solowy album wokalisty. 3 lata po nim doczekaliśmy się kolejnego indywidualnego wydania twórczości Andy’ego. Do tego piosenkarz oczywiście koncertuje. Fani Amerykanina zdecydowanie więc nie powinni czuć się zaniedbani przez idola!
The Ghost of Ohio rozpoczyna Introduction: Ressurection. Początek wydawnictwa jak najbardziej przypadł mi do gustu! Lekko tajemniczy wokal i dźwięki organów wprowadzają nas do mocniejszego refrenu, który wycisza następująca po nim partia pianina.
Do The Promise wprowadza świetne intro, w którym wybrzmiewają perkusja i ponownie pianino. Choć tempo utworu jest umiarkowane, to dzięki instrumentom oraz wokalowi Andy’ego, nie wydaje się on być nadto spokojny. Dalej dostajemy pierwszy singiel z albumu – Westwood Road. Otwieraja go linią basu, która brzmi tak dobrze, że śmiało mogłaby pełnić jeszcze bardziej znaczącą rolę w utworze! A co z tekstem? „So I kneel and pray / All my wasted days away / I just wanna find a way back home / Just let go / I’m moving on”. Czyżby element autobiograficzny?
W Know One pre-chorus robi dobre wejście do szybko zapadającego w pamięci refrenu. W tle przez cały numer daje o sobie znać gitara elektryczna, która wyraźnie wybrzmiewa też w Soul Like Me. Zdecydowanie najlepiej w tym kawałku wypada refren, z niestety dość życiowym zapewne dla niejednej osoby tekstem: „Everywhere I go I’ve been feeling like a ghost inside / And I’m dying / To find another lost soul like, another lost soul like me”…
The Wind & Spark to energiczny kawałek, w którym pojawia się fragment mający być zapewne solówką gitarową. Zapewne, bo zdecydowanie na pierwszy plan wysuwa się tutaj perkusja, znakomita perkusja swoją drogą. Dalej pojawia się tytułowy numer – Ghost of Ohio. Nie przemawia on do mnie zupełnie. Jest chyba aż za delikatnie, za monotonnie, zarówno w zwrotkach, jak i refrenach.
Heroes We Were to kolejny mało porywający mnie numer. Zdecydowanie preferuję brzmienie organów z początku albumu, od brzmienia dzwonków w tym przypadku. W pełni jednak rozumiem, że artysta w solowych projektach śmiało eksperymentuje z dźwiękami. Na szczęście kolejna pozycja jest już lepsza. Feast or Famine w zwrotkach daje nieco wytchnienia dźwiękami pianina, które w refrenie zanikają na rzecz ciężkiej gitary.
Heaven to romantyczna ballada, która brzmi naprawdę przyjemnie dla ucha, pomimo tego, że Andy’ego wolę jednak w choć delikatnie mocniejszym wydaniu. Uwydatniłabym tu jedynie partie smyczkowe, które doskonale podkreślają romantyczny klimat kompozycji. Nie mogę się jednak przyczepić do pianina, które w piękny sposób kończy utwór. Końcówkę albumu podkręca nieco The Martyr. Szkoda, że krótki, pełen energii refren nie trwa dłużej! Ostatnia piosenka, Fire In My Mind, ani specjalnie nie zachwyca, ani nie jest dramatycznie zła. Po prostu jest przeciętna.
O ile początkowe pozycje na płycie brzmią całkiem nieźle, tak im dalej, tym gorzej. Odpalając płytę liczyłam na dobrą dawkę energii, niesioną przez instrumenty (w których jak najbardziej tkwił potencjał) i znakomity wokal Andy’ego. Po przesłuchaniu mam wrażenie, że nawet głos Amerykanina nie miał szansy na pełne wykazanie się. The Ghost of Ohio raczej nie zagości na dłużej w moim odtwarzaczu.
- Data premiery: 12 04 2019
- Single: Westwood Road, Ghost of Ohio, The Promise
