Andrzej Piaseczny jest jednym z tych artystów, którzy do swojej pracy podchodzą maksymalnie profesjonalnie. W niedzielę mogło się o tym przekonać – lekko licząc – parę tysięcy ludzi, którzy przybyli do katowickiego Spodka posłuchać największych przebojów Piaska z ponad dwudziestu pięciu lat jego muzycznej działalności. W czym tkwi sekret tego profesjonalizmu?

Zacznijmy od tego, że był to mój pierwszy w życiu koncert, który rozpoczął się punktualnie co do minuty. Co do minuty! Jaki inny artysta zaczyna koncert zgodnie z godziną podaną na bilecie, niech pierwszy rzuci kamieniem. I to jest właśnie szacunek do swoich fanów.
Koncert rozpoczęła piosenka To co dobre, to co lepsze. Już od samego początku dało się wyczuć niezwykle przyjazną atmosferę, która wytworzyła się między Andrzejem Piasecznym i jego zespołem a publicznością. Wokaliście, oprócz muzyków, towarzyszyli na scenie Kasia Lisowska i Tomasz „Orzeł” Rząd, którzy wspierali Piasecznego wokalnie, a w przypadku piosenki Pół mnie, ciebie pół – Andrzej Piaseczny oraz Kasia Lisowska stworzyli znakomity, pełnoprawny duet.
Tym, na co od pierwszych dźwięków zwróciłem uwagę, było doskonałe nagłośnienie. Nierzadko się przecież zdarza, że muzyka zwyczajnie zagłusza wokal artysty, zwykle po to, aby zatuszować jego ewentualne niedociągnięcia. Na koncercie Piaska nie było o tym mowy. Każdy utwór brzmiał po prostu idealnie, czysto i autentycznie. Co więcej, głos Andrzeja Piasecznego nawet w starszych utworach brzmi identycznie jak przed laty. Z perspektywy słuchacza jest to ogromną zaletą. Sam Piasek czuje się na scenie niesamowicie swobodnie, jest naturalny, ma poczucie humoru, doskonale obraca w żart momenty, w których (podobno!) zapomina tekstu piosenek, a jednocześnie robi to wszystko z wielką klasą.
W podstawowej części koncertu usłyszeliśmy 14 piosenek z całego okresu działalności artystycznej Piaska (Mafia, Seweryn Krajewski, materiał solowy), a także świetnie zaaranżowany cover piosenki Andrzeja Zauchy Byłaś serca biciem. Moją uwagę przykuł klawiszowiec Andrzeja Piasecznego, Łukasz Kowalski, którego „fortepianowe” solówki były autonomiczną atrakcją poszczególnych piosenek, jak choćby w przypadku utworu Noc za ścianą. Aranżacje niektórych piosenek (m.in. Niecierpliwi, Prawie do nieba) zostały „zapożyczone” z najnowszej składanki Andrzeja Piasecznego 25+, co oczywiście stanowiło wartość dodaną. Poszczególne utwory można było podzielić na te spokojniejsze (m.in. Śniadanie do łóżka, Chodź przytul przebacz), ale nie zabrakło też Piaska „tanecznego” z utworami 15 dni, Jeszcze bliżej czy Czekając na sobotę na czele. Przy Jeszcze bliżej było totalne szaleństwo! A na bis pojawiły się trzy piosenki pochodzące z dwóch najnowszych płyt Andrzeja Piasecznego.
Koncerty Andrzeja Piasecznego polecam z wielką przyjemnością. Cechy rozpoznawcze? Doskonała forma wokalna i szacunek do publiczności. Piosenki z koncertu w Spodku nie chciały mi wyjść z głowy przez cały następny dzień. Do zobaczenia na kolejnych muzycznych wydarzeniach!
Setlista
- To co dobre, to co lepsze
- Noc za ścianą
- God Pride
- Śniadanie do łóżka
- Chodź, przytul, przebacz
- Niecierpliwi
- Rysowane tobie
- 15 dni
- Jeszcze bliżej
- Byłaś serca biciem (Andrzej Zaucha cover)
- Pół mnie, ciebie pół
- Słowa
- W świetle dnia
- Prawie do nieba
- My (o mnie, o tobie, o nas) (bis)
- Czekając na sobotę (bis)
- Wszystko dobrze (bis)

