Album przyjemny, ale niełatwy. Vito Bambino – Pracownia, 2023 (recenzja)

Inne recenzje

Czy to możliwe, żeby w dzisiejszych czasach na nieco ponad godzinę odciąć się od rzeczywistości i wylądować w czyimś świecie?

Najnowszym albumem zatytułowanym Pracownia, Vito Bambino udowadnia, że potrafi nie tylko zaciekawić, ale też zatrzymać słuchacza na dłużej.

Na krążku znajdujemy zabawę dźwiękiem, trochę tak jakby Vito chciał wymknąć się gatunkowym schematom. Jednocześnie nie mogę pozbyć się wrażenia, że jest w tym wszystkim, co zostało zamknięte w Pracowni, pewna wolność.

Nie ma nachalnego szukania tego, co mogłoby się spodobać. Nie ma gonitwy za trendami i pisania pod playlisty. Są opowieści o strachach, niepewnościach i radościach. Bez zbędnego patosu. Ten brak nachalności sprawia, że te emocje trafiają jeszcze celniej.

Okazuje się, że w Pracowni Bambino zamknął przeszłość, przyszłość i teraźniejszość. Co więcej, zrobił to w taki sposób, że wcześniej czy później, gdzieś pomiędzy wierszami szukamy siebie.

Na najnowszym albumie artysty usłyszycie też inne bardzo znane głosy. W pracowni towarzyszą Vito nie tylko ci, których znamy ze świata muzycznego, czyli Sanah, Malik Montana, Ewa Bem, czy Dawid Podsiadło, gospodarzem Teleniekspresu, czyli tracków, które nie tylko sprytnie dzielą album na swego rodzaju segmenty, ale też w mgnieniu oka wywołują nostalgię, został nie kto inny jak sam Maciej Orłoś.

Nie znajdziecie tu jednak rozważań na temat każdego z utworów z osobna. Nie widzę sensu w rozkładaniu na czynniki pierwsze albumu, przez który się płynie.

Wszystko tu ma sens. Od nazwy po zaproszonych gości. Pracownia brzmi trochę jak kawałek prywatności, który Vito zdecydował się pokazać szerszej publiczności. Miejsce, gdzie swoje emocje może przepracować także słuchacz. To zdecydowanie album z rodzaju tych, które słucha się ciągiem.

Zapewne tych, którzy na ten album czekali z niecierpliwością, było wielu, być może niektórzy z nich już po wysłuchaniu zapowiadających go singli zatytułowanych: Mustang i Etna, stwierdzili, że to będzie dobry materiał. Znaleźli się pewnie i tacy, którzy byli nieco ostrożniejsi w ferowaniu wyroków. Przecież Vito już jakiś czas temu, sam sobie zawiesił poprzeczkę dość wysoko. Dzisiaj już wiemy, że i tym razem udało mu się ją przeskoczyć.

Kiedy zastanawiam się jak podsumować to co składa się na Pracownię do głowy przychodzą mi dwie rzeczy. Po pierwsze, jeśli słowa są bronią to Vito Bambino, dysponuje tą z górnej półki. Po drugie, Pracownia zalicza się do albumów przyjemnych, ale zdecydowanie niełatwych.

-
  • Data premiery:
  • Single:
Najlepsze utwory:
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również

Czy to możliwe, żeby w dzisiejszych czasach na nieco ponad godzinę odciąć się od rzeczywistości i wylądować w czyimś świecie?Najnowszym albumem zatytułowanym Pracownia, Vito Bambino udowadnia, że potrafi nie tylko zaciekawić, ale też zatrzymać słuchacza na dłużej.Na krążku znajdujemy zabawę dźwiękiem, trochę tak jakby...Album przyjemny, ale niełatwy. Vito Bambino - Pracownia, 2023 (recenzja)