Akustyczna Kasia Kowalska w Toruniu. Relacja Łukasza Jaćkiewicza i zdjęcia Jakuba Molina

Kasia Kowalska należy do tych wokalistek, które już nic nie muszą nikomu udowadniać. Każdą kolejną płytą pokazywała swoją nową odsłonę, z każdym singlem podbijała listy przebojów. Do Torunia przyjechała właśnie z piosenkami, które każdy z nas zna.

Trochę wstyd przyznać, ale był to pierwszy koncert Kasi Kowalskiej, na którym byłem. Oczywiście, widziałem jej występy wcześniej, ale były to raczej pojedyncze piosenki na galach, w których uczestniczyłem. Z tego też powodu koncert w Toruniu był dla mnie od początku wielką zagadką, ale i spełnieniem pewnego marzenia z dzieciństwa. Już jako dziecko słuchałem piosenek Kasi, które leciały w radiu co chwilę.

Kasia Kowalska przyjechała do naszego miasta ze swoimi największymi przebojami. Zabrzmiały nieśmiertelne już piosenki o tytułach Spowiedź, Prowadź mnie, Nobody… czy To co dobre. Wokalistka zaśpiewała też swój najnowszy utwór Aya. Wszystko jednak odbyło się w intymnej i spokojnej atmosferze, a wszystkie piosenki zostały specjalnie zaaranżowane na gitary i perkusję czyli w akustycznej odsłonie. Niektóre z nich brzmiały jakby dopiero zostały stworzone, a Kasia śpiewała je po raz pierwszy – po prostu świetne aranżacje! Można było odkryć przeboje Kasi na nowo.

Kasia mimo wielu sukcesów wciąż pozostaje osobą skromną. Na scenie woli śpiewać niż mówić, a każda przerwa między piosenkami bardzo ją peszy. Krótkie przerywniki jednak dają nam się nacieszyć jej głosem także poza piosenkami.

Kasia obiecuje nam także nową płytę z premierowymi kompozycjami. Trzymamy kciuki, aby w końcu nastąpiło to na wiosnę przyszłego roku. Mam po prostu niedosyt jej piosenek, jak chyba wszyscy inni jej fani. Mam nadzieję, że w kolejnym koncercie usłyszymy już premierowe kompozycje. Kasiu, czekamy!

Fot. Jakub Molin

Czytaj również