AJR – The Click (2017), recenzja Aleksandry Żeleźnik

0
354

Czy zastanawialiście się kiedyś, ile albumów muzycznych powstało na haju? Orientując się chociaż trochę w przemyśle muzycznym, można śmiało powiedzieć, że pewnie dużo… jednak nikt o tym głośno nie mówi. Inaczej postąpili panowie z grupy AJR, którzy subtelnie poinformowali swoich fanów, że inspiracji na nadchodzący krążek będą szukać nigdzie indziej, jak w narkotykach. Efektem tego podejścia jest album The Click. Pozostaje zatem sprawdzić jak im poszło.

AJR to amerykański zespół, w skład którego wchodzą trzej bracia: Adam, Jack oraz Ryan Met. Panowie swój debiut fonograficzny zaliczyli w 2015 roku, kiedy to światło dzienne ujrzał krążek Living Room. W czasie pomiędzy jednym a drugim albumem muzycy dużo koncertowali, czego efektem był support dla takich gwiazd jak: Demi Lovato, The Vamps, Lindsey Stirling czy zespołu Train. Później, pod koniec 2016 roku AJR wydali epkę zatytułowaną What Everyone’s Thinking, która w rozbudowanej formie rok później została wydana jako pełnoprawny drugi album grupy. Krążek The Click swoją premierę miał 9 czerwca 2017 roku nakładem ich własnej wytwórni AJR Productions.

Analizę tego wydawnictwa warto prześledzić mniej więcej chronologicznie, bowiem cały krążek otwiera piosenka Overture, która jest swoistym mash-upem utworów, jakie na The Click znajdziemy. Trzeba przyznać, że zabieg jest dość odważnym krokiem, jednak AJR wiedzieli jak się do tego zabrać. Na taki sam pomysł postawili przy swoim debiucie. Widać, że panowie trzymają się utartych ścieżek. Wszystkie piosenki jakie da się usłyszeć w Overture są ze sobą bardzo sprytnie połączone, dlatego też śmiało można zauważyć, że zabieg ten miał być preludium do prawowitej części albumu.



A rozpoczynają ją trzy sprytne kompozycje – The Good Part, Weak i Sober Up. Pierwsza ma bardzo ciekawy początek, gdzie sekcja smyczkowa odgrywa dużą rolę w refrenie, a na dodatek cały trzon kawałka jest na niej oparty. Kolejno Sober Up oparta dokładnie na tym samym schemacie. Trochę żywsza w refrenie. Następna kompozycja jest dosłowną petardą, która została wybrana na główny singiel promujący zarówno wcześniejszą epkę, jak i cały długogrający album. Nie ma co ukrywać – Weak dzięki swojemu dynamizmowi i charakterystycznemu refrenowi do którego bez problemu można się pobujać, wbija się w pamięć. Ponadto szczerość bijąca z warstwy tekstowej jest wręcz urzekająca. Zdecydowana perełka albumu The Click. Jednakże, akurat przy tym utworze nasuwają się porównania. Osobiście kompozycja ta skojarzyła mi się z twórczością zespołu The Lonely Island. Czy to dobrze czy źle, pozostawię waszej ocenie.



Do grona najlepszych piosenek zaliczyć można również kompozycje Drama, Three-Thirty, I’m Not Famous oraz zamykające całą płytę Come Hang Out – wszystkie te utwory mają punkty wspólne – są dynamiczne, szybkie, a przede wszystkim mają ciekawą melodię, która wpada w ucho. W Dramie urzeka mocny wokal Adama. Three-Thirty zaś ma oryginalne wstawki instrumentalne i delikatne zakończenie. W I’m Not Famous prym wiedzie charakterystyczny zabieg z klaskaniem. Come Hang Out wpada w ucho błyskawicznie, a refren jest bardzo wyrazisty.

Na minus zdecydowanie zasługują utwory: Turning Out, No Grass Today, Call My Dad oraz Bud Like You… To najsłabsze momenty krążka. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że te piosenki zaczynały się dobrze, ale coś poszło nie tak. Efekt końcowy, no cóż, dość marnie wypadł w każdym z wyżej wymienionych przypadków. Turning Out z nużącą melodią, gdzie nawet dynamiczne wstawki niewiele zdziałały. Call My Dad, które okazało się niby akustyczne, ale bez większego pomysłu. Bud Like You przypominające w refrenie szanty; zwrotki to potworny miszmasz. Zwyczajnie źle się ich słucha.



Podsumowując, album The Click ma swoje mocne i słabe strony, niestety z przewagą tych drugich. Pomimo kilku mocnych akcentów, które zapadają głęboko w pamięć, cała reszta jest… wtórna, nijaka i nużąca. AJR powielają ten sam schemat praktycznie w każdej kompozycji, doprawiając poszczególne utwory coraz to bardziej wymyślnymi wstawkami. Biorąc wszystko pod uwagę, można śmiało stwierdzić, że tylko tych kilka piosenek na czele z Weak jest wartych uwagi, a całą resztę można spokojnie pominąć. The Click nie jest albumem spójnym czy równym. Słychać, że AJR szukają swojej drogi, ale niestety na tym krążku jej jeszcze nie znaleźli. Mają dobre podstawy i gdy tylko odłożą narkotyki może wtedy uda im się stworzyć całą płytę wypełnioną kompozycjami na miarę Weak.