„Muzyka ma dar uleczania, szczególnie w takich czasach jak teraz.” Wywiad z Adamem Lambertem

Adam Lambert to artysta, którego nie trzeba w tych czasach zbytnio przedstawiać. Jego kariera nabrała szybkiego tempa, po tym jak dotarł do finału ósmej serii programu „American Idol”. Później były single, takie jak Whataya Want From Me i Ghosttown, które znalazły na szczytach list przebojów, platynowe płyty i masa nagród muzycznych. Jego fanklub drastycznie się powiększył, gdy wyruszył w trasę koncertową z zespołem Queen, z którym występuje do dzisiaj. 20 marca ukazał się jego najnowszy album Velvet, a artysta już niedługo odwiedzi Polskę podczas trasy promującej wydawnictwo.

Przed wywiadem trochę się stresowałem, bo miałem za moment rozmawiać z artystą wielkiego kalibru, więc gdy telefon zadzwonił, szybko włączyłem dwa dyktafony i czekałem aż się odezwie. Na początku skontaktowała się ze mną jego managerka mówiąc, że zaraz przekieruje mnie do Adama. Poczułem mieszankę ekscytacji i strachu, ale nie było już odwrotu. Nagle usłyszałem głos, który niejednokrotnie słyszałem oglądając wywiady z Adamem, mówiący wesołe ‘Hello!”.

Cześć Adam! Jak się masz?

Siedzę w domu w LA, ale wszystko jest w porządku. Przestrzegam zaleceń rządu i izoluję się od społeczeństwa jak wszyscy.

Nie bałeś się wydawać teraz albumu mając na uwadze fakt, że możliwości promocji są dosyć ograniczone?

To dosyć trudne pytanie, ponieważ wszystko było już przygotowane. Gdy całe to szaleństwo się zaczęło, byliśmy kłębkiem nerwów, ale było już za późno, by powstrzymać wydanie tego krążka. Jednak musieliśmy szybko wymyśleć nowy sposób promowania go. Poza tym, większość osób spędza teraz czas w domach, więc wydanie nowej muzyki wcale nie wydaje się aż tak złym pomysłem. Jedyna trudność teraz to wymyśleć sposób, w jaki mogę ją promować.

Twój nowy album zatytułowany jest Velvet. Słyszałem, że wymyśliłeś tą nazwę zanim jeszcze piosenka o tym samym tytule powstała. Czemu akurat Velvet?

Myślałem nad słowem, które doskonale pasowałoby do utworów, które nagrałem. Są one wesołe, zmysłowe i utrzymane w stylu retro, więc myślałem co z fizycznego świata najbardziej pasuje mi to takiego brzmienia. Wtedy wpadłem na Velvet (ang. aksamit) i zdecydowałem, że to świetne słowo na tytuł albumu.

Brzmienie twojego nowego albumu daleko odchodzi od twoich poprzednich wydawnictw. Słychać tutaj wpływ muzyki lat 70-tych, ale utrzymanych w nowoczesnym stylu. Czemu obrałeś właśnie taki kierunek muzyczny?

Wiesz, gdy zaczynałem prace nad tą płytą, to byłem już trochę znudzony typowymi utworami ze szczytów list przebojów. Muzyka, która mi się podoba pochodziła od artystów i zespołów, którzy ryzykowali i robili coś innego, coś co się wyróżnia. Będąc nimi zainspirowany, postanowiłem obrać właśnie taki kierunek z tą płytą, Zawsze lubiłem muzykę z lat 70-tych. Większość artystów, których podziwiam właśnie wtedy tworzyło. Ta muzyka to klasyki. To ona zawsze mnie inspirowała. Wtedy uzmysłowiłem sobie, że kawałki z tamtych czasów były najlepsze, i że to dzięki tej muzyce postanowiłem zostać artystą. Dlatego też cofnąłem się w czasie i zaczerpnąłem trochę tego brzmienia.

Musieliśmy czekać na ten album około 4 lat. Czemu proces tworzenia był taki długi?

Chciałem zrobić sobie przerwę. Na początku nie wiedziałem co chciałem robić. To był czas kiedy spotykałem się z twórcami i producentami. Dopiero jak nagrałem kilka piosenek, wiedziałem w jakim kierunku chcę podążać i wtedy było też łatwiej wyjaśnić to producentom jakie brzmienie chciałem osiągnąć.

Czyli ten styl lat 70-tych nie był pierwszym pomysłem na album, tylko narodził się on dopiero podczas procesu tworzenia?

Nie wiedziałem na początku jaki styl chciałem obrać. Gdy wszedłem do studia z Tommy’m Englishem i nagraliśmy utwór Superpower, to był moment, w którym stwierdziłem, że właśnie tak ma brzmieć cała płyta. Zdecydowałem się na prawdziwe instrumenty i rytm w stylu funky.

Ile piosenek zostało mniej więcej nagranych podczas sesji na ten album?

Powiedziałbym, że około trzydziestu.

Niedawno, w jednym z wywiadów powiedziałeś, że chciałbyś wcielić się w role George’a Michaela w filmie biograficznym. Dlaczego akurat on?

Żeby było jasne, zostałem po prostu zapytany jeżeli miałbym zagrać kogoś w filmie biograficznym, kogo bym chciał zagrać. Uwielbiam George’a Michaela, ale zostałem po postu sprowokowany. To była tylko odpowiedź na pytanie. George był niesamowity, był świetnym artystą i autorem piosenek. Był świetny.

Mógłbyś zdradzić kto był inspiracją do utworu On The Moon?

Umm… Inspiracją był po prostu seks. To nie był nikt konkretny.

Niedługo wybierasz się na trasę koncertową, podczas której we wrześniu odwiedzisz także Polskę. Które z nowych utworów najbardziej nie możesz się doczekać, by wykonać na żywo?

Trudno powiedzieć. Chyba właśnie On the Moon, ale trudno mi jest zdecydować się na jeden. Roses, Velvet… bardzo się cieszę, że będę mógł w końcu zaprezentować te utwory na żywo.

Musiałeś przełożyć swoje występy w Las Vegas na październik, a w sierpniu i wrześniu zaplanowana jest już trasa po Europie. Nie obawiasz się, że trzeba będzie te koncerty też przełożyć, jeżeli ta epidemia się nie skończy do tej pory?

Niestety jest taka możliwość. Musimy poczekać i zobaczyć, co eksperci powiedzą na ten temat. Życie i bezpieczeństwo ludzi jest najważniejszą rzeczą. Jakby miałoby się tak stać, że przełożymy koncerty, to myślę, że wszyscy to zrozumieją. Muzyka ma dar uleczania, szczególnie w takich czasach jak teraz. Bardzo chcę wyruszyć w trasę i móc dzielić się ze wszystkimi muzyką, która sprawia, że czują się oni lepiej.

Czy planujesz zagrać jakieś koncerty poprzez transmisję na żywo jak wielu artystów robi teraz na Instagramie lub innej platformie?

Bardzo podoba mi się ten pomysł, ale problem leży w tym, że nie gram na żadnym instrumencie, więc nie byłoby to najłatwiejsze zadanie dla mnie. Muszę wymyślić sposób na ściągniecie muzyki do mojego domu.

W 2018 roku zrobiło się o tobie głośno po twoim znakomitym występie na cześć Cher podczas gali 41st Kennedy Center Honors. Sprawiłeś swoim występem, że płakała ze wzruszenia. Czy udało ci się zamienić z nią słowo po uroczystości?

Niestety nie, bo zaraz po gali musiała bardzo szybko lecieć na premierę swojego musicalu The Cher Show na Broadwayu, która miała miejsce kolejnego dnia. Jednak dostałem cudownego maila od jej managera i to mnie bardzo ucieszyło.

Jakie to uczucie usłyszeć komplement od takiej legendy?

Niesamowite. Gdy tylko usłyszałem o możliwości wystąpienia na tej uroczystości, byłem bardzo podekscytowany. Od samego początku wiedziałem, że chcę zaśpiewać Believe, ale po swojemu i bardzo ucieszyła mnie późniejsza reakcja ludzi.

Czy lubisz oglądać swoje występy na Youtube?

Ten akurat oglądałem. Czasami lubię coś obejrzeć, ale to zależy od występu.

Wiem, że wielu ludzi, łącznie ze mną, nie lubi swojego wlasnego głosu na nagraniach. Ciekawi mnie czy ty lubisz słuchać swojego.

Tak, ale zazwyczaj jestem dla siebie dosyć surowy. Jestem swoim największym krytykiem. To dosyć osobista kwestia, ponieważ czasami tam gdzie ja dostrzegam błąd, inni go nie dostrzegają.

Czy jest coś, co chciałbyś przekazać swoim polskim fanom?

Bardzo dziękuję, ze zawsze mnie wspieracie. nie mogę się doczekać aż przyjadę i dla Was zagram. Chcę, żebyście usłyszeli Velvet na żywo.

Nowy album Adama Lamberta Velvet dostępny jest już w sklepach i serwisach streamingowych.

Ostatnio opublikowane