Niewiele jest polskich zespołów, które grają na światowym poziomie. Acid Drinkers należy do tej grupy. Już 24 lata mijają od debiutu – Are You a Rebel, a popularne Kwasożłopy są nadal w formie. 6 października miała miejsce premiera najnowszego materiału metalowców z Poznania – 25 Cents For a Riff. Czy riffy na tej płycie są warte tylko 25 centów?
Muzycy zapowiadali, iż ich najnowsze dzieło będzie zwrócone w stronę klasyki metalu. I słowa dotrzymali. Po potężnym, thrashowym La Part Du Diable z 2012 r., Titus i spółka nakierowali swoje instrumenty bardziej w stronę hard rocka. Otwierające płytę intro, przypominające te z No More Tears Ozzy’ego Osbourne’a wskazuje nam, gdzie należy szukać muzycznych inspiracji na krążku. Ano na pewno w Black Sabbath. Po basowym wstępie następuje bardzo chwytliwa, na długo pozostająca w pamięci, treść główna utworu, będącego moim faworytem na płycie, a mianowicie tytułowy – 25 Cents For a Riff. Podobne wrażenie odniosłem, słuchając singlowego Don’t Drink Evil Things. Jest to bardzo amerykański utwór, w którym przeplatają się inspiracje Kiss, Black Sabbath czy Rush. Kapitalne zwieńczenie stanowi solówka gitarowa.
Jak wspomniałem, na pierwszy plan wysuwa się inspiracja Black Sabbath. Świadczą o tym utwory takie jak: Chewed Alive, Not By Its Cover, Riot In Eden czy Madman’s Joint. Warto przyjrzeć się szczególnie dwóm. Not By Its Cover to wręcz doom metalowy kawałek, nawiązujący do Children Of The Grave czy Planet Caravan twórców Paranoid. W Madman’s Joint mamy do czynienia z licznymi zmianami tempa. Cięższe, sabbathowe fragmenty wiązane są z lżejszymi, można rzecz, hendrixowskimi. Doprawione jest to wszystko udanymi solówkami gitarowymi.
Acid Drinkers Anno Domini 2014 nie traci jednakże swej zadziorności. God Hampered His Life to ponad cztery minuty czadowego i rasowego grania. Za tym utworem stoi ewidentnie sympatia zespołu do twórczości Slayera. Dynamiki nie brakuje także w jedenastym utworze – Enjoy Your Death. Ten z kolei jest formą hołdu w stronę Mötorhead.
Nie porywają mnie za to: Demise oraz The Noose, będący bardziej ,,jajcarskim” odbiciem twórczości Kwasożłopów. Dość zaskakująca jest także kończąca płytę ballada – My Soul’s Among The Lions. Od pierwszych sekund łatwo powiązać jej stylistykę z Led Zeppelin. W moim odczuciu ballada ta powinna stanowić wytchnienie gdzieś w połowie albumu. Być może poznaniacy zapragnęli zakończyć płytę spokojnie jak ostatnio Judas Priest na Redeemer Of Soul.
25 Cents For a Riff jest albumem wolniejszym, bardziej klasycznym niż poprzednik. Płyta jest dopracowana, gitary, wokale, perkusja – poziom światowy. Podkreślić chciałbym robotę perkusisty Ślimaka, który zaimponował mi mnogością przejść. Acid Drinkers jest w formie, czekam na następny materiał.
Na koniec parę słów o utworze tytułowym. Jest to satyra na nowoczesność w kulturze, biznesie i życiu:
Culture has gone up in smoke
A life and a riff worth the same(…)
Bidding is through, ain’t no jive
Hammer comes down with a biff
25 cents for a life, 25 cents for a riff
Twórczość Acid Drinkers nie jest bynajmniej warta zaledwie 25 centów. Jest godna o wiele więcej, za muzykę i bezkompromisowe, prawdziwe teksty.


