Występ Studio Accantus w lubelskim Centrum Spotkania Kultur zapamiętam jako wydarzenie, które od pierwszych sekund koncertu wywołało gęsią skórkę na moim ciele. Na scenie zespołowi towarzyszyła Orkiestra Symfoniczna im. Karola Namysłowskiego w Zamościu, na którą składa się pięćdziesięciu muzyków i dyrygent Tadeusz Wicherek.
Całość zapoczątkowało wykonanie utworu Krąg życia z filmu animonwanego Król Lew. Już na wstępie wokaliści zaskoczyli słuchaczy i nie pojawili się na scenie, tylko weszli na salę operową ze wszystkich czterech stron pomieszczenia. Cover powyżej wspomnianej piosenki zapowiadał jeden z najlepszych koncertów wokalnych na jakich byłem. A to był dopiero początek.
Koncert podzielony był na dwie części. W pierwszej usłyszeliśmy więcej solowych wykonań i duetów. W drugiej przeważały występy, w których mogliśmy zobaczyć wszystkich członków zespołu Accantus.
Na początku mojej przygody ze Studiem Accantus myślałem, że ich wokale są lekko podrasowane i wygładzone w programach komputerowych, ale chcę rozwiać wątpliwości wszystkich osób, które myślały podobnie jak ja. Artyści brzmią jeszcze lepiej na żywo niż na nagraniach studyjnych. Ich skale, modulacje i czystość głosu przerosły moje oczekiwania. Oprócz tego muzycy świetnie ze sobą współpracują. Można rzec, że ich synchronizacja dopracowana jest do perfekcji.
Oprócz widowiska wokalnego mogliśmy doświadczyć kunsztu artystycznego członków zespołu. Każdy występ opatrzony był grą aktorską, czy to w duetach (np. Wcale nie, ależ tak – tutaj wielkie brawa dla Natalii Piotrowskiej za nieziemski głos) albo solowo (np. Konfrontacja – Adriana Wiśniewskiego, którą zaliczam do jednego z najlepszych wystąpień wieczorów. Tutaj dużą rolę odegrały także światła).
Zespołowi Accantus na scenie akompaniowała najstarsza w Polsce Orkiestra Symfoniczna im. Karola Namysłowskiego w Zamościu, która już kilkukrotnie współpracowała ze Studiem. Ciężko powiedzieć coś o tak profesjonalnej Orkiestrze. Muzycy od lat grają ze sobą, znają się od podszewki i ich kunszt muzyczny zachwyca. Dyrygent Tadeusz Wicherek okazał się niezwykle miłym i pozytywnym człowiekiem. To właśnie on zakończył cały koncert, kończąc niespodziewanie ostatni wers piosenki Mam tę moc! Myślę, że warto wybrać się także na solowy występ tej Orkiestry.
Wydarzenie zostało spięte w klamrę muzyczną. Występ rozpoczął się od Kręgu Życia, a oficjalnie zakończył na utworze Król Lwiej Skały. Owacje na stojąco, które otrzymali muzycy i artyści, trwały łącznie na pewno więcej niż pięć minut. To chyba najlepsze podsumowanie całego koncertu. Tego typu wydarzenia nie odbywają się zbyt często (na razie były tylko dwa wydarzenia tego typu: w Zamościu i w Lublinie), więc jeżeli w przyszłości będziecie mieli możliwość udać się na ten event, to nie wahajcie się ani chwili. Warto wydać spore pieniądze za bilet (wejściówki wyprzedają się jak świeże bułeczki, dlatego trzeba decydować się szybko). Gwarantuje, że przeżyjecie niezapomniane chwile.


