
Lily Hates Roses to duet wyjątkowy. Ona – urocza, bardzo charyzmatyczna i mega utalentowana. On – przystojny i pięknie gra na gitarze. Połączyła ich miłość do muzyki – odtąd tworzą duet doskonały.
Zespół znam od dawna. Zauroczył mnie już na samym początku swojej muzycznej drogi. A wszystko zaczęło się od Youth, które wygrało konkurs
organizowany przez Empik. Od tamtej pory są doceniani nie tylko przez polskich fanów. Występ w toruńskim Lizard Kingu jest ich kolejnym przystankiem po jesienno-zimowej trasie koncertowej Sound of Bells: European Tour 2014, w której odwiedzą także Niemcy, Holandię czy Szwajcarię.
Zespół odwiedził Toruń nie po raz pierwszy, i jak sami zaznaczyli lubią tu wracać. Wokalistka bowiem chodziła tu do liceum i czuje pewną więź z tym pięknym miastem. Dało się jednak odczuć, że od tamtego czasu wiele się zmieniło. Oboje nabrali trochę pewności siebie, nadal jednak zatrzymali swój urok, pokorę i charyzmę. Poszerzył się także skład duetu, który na potrzeby najbliższych koncertów przekształcił się w trio. Dołączył do nich bowiem perkusista Maks, który gra z nimi jakby występowali razem przynajmniej kilka dobrych lat.
Koncert jednym słowem mógłbym określić jako przyjemny. Duet zadbał o klimat czyli jedną z ich najważniejszych cech. Wrażliwość jaką sobą uosabiają, jest wyjątkowa, Ich głosy, choć bardzo inne, bardzo ze sobą współgrają. Były więc i momenty skupienia, uspokojenia, kiedy prezentowali nam swoje stonowane utwory oparte głównie o gitarę akustyczną. Nie obyło się jednak i bez radosnego Youth czy bardzo energetycznego Kto jeśli nie my?, w których prezentowali dźwięki perkusji, a sama wokalistka zaczęła grać na swoim minimalistycznym instrumentarium. A i wyglądała obłędnie…
Zespół przygotował dla nas również kilka niespodzianek. Podczas koncertu, który trwał zaledwie ponad godzinę (minął on naprawdę bardzo szybko), zagrali dla nas także premierowe utwory, które nie znalazły się na ich płycie. Duet przygotowuje się bowiem do wydania nowej płyty i trzeba przyznać, że te kawałki nam zaprezentowane brzmią nieźle. Z utęsknieniem czekam na wersje studyjne tych kompozycji. Podczas występu zagrali również cover, który aranżacją wbudował się w ich klimatyczne utwory.
I choć bardzo nam się podobało, koncert musiał się kiedyś skończyć. Toruńska publiczność oklaskiwała zespół, dopóki Ci nie zdecydowali się wyjść do nas jeszcze raz. Zagrali dla nas ponownie dwa kawałki i mam nadzieję, że miło będą wspominać swój kolejny (oby nie ostatni!) koncert w Toruniu.
Zdjęcia wykonał Jakub Molin (All About Music)
[/su_row] [/su_row]








