Sobota z felietonem. Klipy, czyli jak zobaczyć muzykę

Każdy utwór kojarzony jest z konkretnym teledyskiem. Stacje telewizyjne, które pokazują głównie programy muzyczne takie jak Viva czy MTV przeważnie opierają się na pokazywaniu klipów. Warunkuje im to przetrwanie w świecie komercji i zapewnia rozrywkę odbiorcom. Chcąc czy nie współczesna telewizja zawsze próbuje coś sprzedać. Teledyski stanowią pośrednią reklamę produktu, jakim jest dany wykonawca. Jednak, czy zawsze jest to reklama zachęcająca? W czym tkwi tajnik dobrego klipu? I dlaczego większość z nich opiera się na seksualności i nagości?

Nagrywanie teledysków jest istotne, jeżeli chodzi o promowanie danej gwiazdy. Jeżeli nie pokaże się ona w telewizji to w świadomości odbiorców nie istnieje lub jej istnienie jest tylko chwilowe. W popowych utworach półnagie wokalistki prężnie wyginające swoje ciało w bardziej lub mniej udany sposób są czymś normalnym. Moim pierwszym tego typu skojarzeniem jest Doda, która w swoim pierwszym klipie Rany umiejętnie pręży się na miłosnym łożu. Swoje wdzięki także pokazywały również: nowa wokalistka Blua Cafe – Dominika Gawęda (Buena) czy Ewa Sonnet w utworze Nie zatrzymasz mnie. Zagraniczni artyści jednak przebijają nas w tym. Nie sposób nie wspomnieć tutaj o utworze Erica Prydza Call On Me, który na Youtube ma bagatela ponad 32 mln odtworzeń. Czy to ze względu na wartość muzyczną utworu? Patrząc na klip odpowiedź wydaję się oczywista. Czy o to jednak chodziło?

Według mnie klip powinien pokazywać sens utworu, powinien opowiadać nam pewną historię i zabierać nas w świat autora. Jednak jaką historię mogą nam opowiedzieć półnagie kobiety wyginające się na wszystkie strony? Z zasady klipy mają nas bawić i dostarczać rozrywki i wydaje się, że spełniają te założenie, zwłaszcza jeżeli chodzi o męską część słuchaczy. Byłoby zdecydowanie lepiej, gdyby swoim zakresem wkraczały w obszar sztuki. Czy jest to możliwe? W jaki sposób można to osiągnąć?

W związku z tym, iż formuła klipu jest nieograniczona daje to jego autorom wiele możliwości. Mogą to być zarówno fragmenty koncertów lub w ogóle nie zawierać postaci wykonawcy, mogą zawierać w sobie przeróżne historie lub opierać się na obrazach bliskich abstrakcji. Z reguły są też kategorią, która pozwala na artystyczną wolność. Nie stanowią one tylko zobrazowania utworu muzycznego, czasami stają się reklamą (chociażby utwory, na których oparta jest ścieżka dźwiękowa danego filmu).

My, jako odbiorcy muzyki chcemy ją rozumieć, jest to dla nas łatwiejsze jeżeli muzyczne treści są odpowiednio zwizualizowane. Pomaga nam to na wyobrażenie sobie konkretnych wydarzeń i scen. Dobrym rozwiązaniem wydaję się skorzystanie z rozwiązań filmowych, a więc wykorzystanie danych osób w przedstawieniu tego. Coraz częściej artyści przywiązują wagę do jakości teledysków oraz pomysłów na jakich są one oparte. Również w Polsce zaczyna się doceniać znaczenie tej formy przekazu. Artyści próbują zaskoczyć odbiorców, jak chociażby wspomniana już Doda, która chciała zaskoczyć oryginalnością klipu. Został on nakręcony na kalifornijskiej plaży i promował singiel z ostatniej płyty 7 pokus głównychXXX. Jednak utwór sam w sobie jest niezbyt dobry, a klip jak można się spodziewać wiążę się z nagością i seksem, co odbiera mu cały urok.

Większa część teledysków w ogóle nie odnosi się do treści utworu. Na myśl przychodzą mi klipy Lady Gagi, które w swoim przekazie są tak niezrozumiałe, iż bardziej zaskakują i stanowią kwestie dyskusyjne (Judas) niż zwięźle pokazują o co chodziło wykonawcy. Są to w pewnym sensie dzieła sztuki, które należy docenić za unikalny pomysł i rozmach, nie doszukując się w nich ukrytych treści. Czy jednak takie jest główne założenie klipów? Czy artyści powinni prześcigać się w zaskakujących pomysłach, zamiast kreować to o czym śpiewają? Być może zwykłe klipy, opowiadające jakąś historię nie są tak popularne jak udziwacznione wytwory wyobraźni, które zdecydowanie odbiegają od normalności, czy bijące seksualnością teledyski z prawie nagimi kobietami.

Seks w gruncie rzeczy jest czymś, co dobrze się sprzedaje. Dzięki niemu można sprzedać zarówno panele podłogowe, jak również wodę mineralną, czy samochody. Więc dlaczego nie sprzedawać muzyki? To takie pójście na łatwiznę. Jednak na tyle skuteczne, że na razie niewielu artystów od niego odbiega. Szczególnie, jeżeli chodzi o klipy zagraniczne. Poniekąd kształtują one zachowania nastolatków, więc co mogą wyczytać z obrazów przesiąkniętych seksem, golizną i wyuzdaną zabawą? Jakie wzorce kształtują? Oczywiste jest, że jednych to szokuje innych bawi, bo trudno jest trafić w gusta wszystkich. Co nam pozostaje? Dla tych zszokowanych dobrym rozwiązaniem jest radio a reszta raczej nie powinna mieć problemu z zaspokojeniem swoich wizualno – muzycznych potrzeb.

Czytaj również