Kari zagrała w warszawskim Basenie, relacja Sergiusza Królaka

Karolina Amirian, znana bardziej jako Kari, zagrała wczoraj koncert w warszawskim klubie Basen. Wokalistka prezentująca alternatywny pop zaprezentowała materiał ze swojej drugiej płyty studyjnej pt. Wounds and Bruises. Gdyby nie kilka wpadek technicznych, koncert byłby niemal perfekcyjny…

Już dwadzieścia minut przed planowanym rozpoczęciem występu, czyli ok. 20:30, cała sala przepełniona była fanami artystki. Kiedy już ostatnie osoby weszły do środka, budynek zabrzmiał alternatywnym intro, wprowadzającym nas w mroczny klimat niepewności. Gdy Kari wreszcie pojawiła się na scenie, wybrzmiał pierwszy utwór – I Am Your Echo. Od samego początku całość zdominowała świetna gra perkusisty – Johna Pullana, który stworzył bardzo intrygującą atmosferę. Niepowtarzalności dodały wszystkiemu idealnie dobrane wizualizacje oraz światła reflektorów. Szkoda, że sama wokalistka została nieco przytłumiona zarówno przez efekty, jak i sekcję instrumentalną. Jej głos był ledwie słyszalny, a tekst – ledwo rozumiany.

W kolejnych utworach ze słyszalnością wokalu Kari było lepiej, chociaż to nadal nie było to, czego można było oczekiwać. Wokalistka nadrabiała pozytywną energią oraz klimatem, którzy stworzyła razem ze swoją ekipą realizacyjną. Największym plusem koncertu okazała się natomiast świetna orkiestra (oprócz Pullana, w warszawskim Basenie zagrali także: producent Jon Headley na swoim syntezatorze, gitarzysta Chris Headley oraz basista Callum Harvie) oraz – wspomniane wyżej – światła, nadające każdej kompozycji jeszcze większej wartości artystycznej. Samo słuchanie utworów z drugiej płyty, takich jak lirycznego Too Late, mrocznego The One czy tytułowego Wounds and Bruises, ozdobionych świetnymi wizualizacjami oraz oświetleniem, odsuwało małe błędy na daleki plan. Jednak obok niektórych pomyłek (jak np. problemy ze statywem czy nagłym wyłączeniem mikrofonu) nie dało się przejść obojętnie..  Za obrócenie obu sytuacji w żart wokalistka złapała jednak jeszcze większego plusa w moich – oraz reszty publiczności – oczach. Podobnie jak emocjonalnym, pełnym energii zaśpiewaniem singla Hurry Up, w wykonaniu którego wtórowała jej publiczność stojąca pod samą sceną.

Kari-4

Niezwykle wzruszającym momentem koncertu zorganizowanego przez management artystki – Mood Production dla Nextpop było zaśpiewanie jednemu z członków zespołu „sto lat” przez licznie zgromadzoną publiczność w klubie. Co ciekawe, sama Kari urodziny ma… dzisiaj, o czym podczas bisu przypomniał jeden z fanów wokalistki, zachęcając resztę do głośnego zaśpiewania jej życzeń. Niekryjąca wzruszenia artystka zaprezentowała na zakończenie trzy utwory, w tym niezwykle poruszające Eliah, które – jak sama wspomniała przed występem – jest utworem o Jezusie, w którego wierzy i którego obecność pomaga jej w rozwijaniu swoich umiejętności. Chwilę przez występem wokalistka otrzymała natomiast dwie statuetki od portalu Musicis.pl, za wygraną w plebiscycie strony w kategoriach Album roku oraz Singiel roku – Hurry Up. Kari z radością przyjęła niebieskie trofea, śmiejąc się, że płyta otrzymała wyróżnienie mimo tego, że została wydana dopiero w grudniu. W występie bisowym nie mogło zabraknąć nagrodzonego singla, który zdobył jeszcze większe brawa, niż podczas pierwszego wykonania.

Pierwszy koncert z tegorocznej trasy koncertowej Karoliny Amirian należy uznać za udany. Pomimo kilku wpadek (w tym tej najpoważniejszej, czyli zdominowaniu sekcji instrumentalnej oraz efektów świetlnych nad wokalem artystki), całe półtorej godzinny upłynęło mi w przyjemnej atmosferze wśród ludzi, którzy (tak jak ja) czerpali niesamowitą przyjemność ze słuchania wokalistki oraz podziwiania jej pozytywnej energii, którą wysyła każdemu pod postacią popu alternatywnego na wysokim poziomie.

kari Wounds and Bruises

Czytaj również