Livka to debiutująca wokalistka, która swoją przygodę z muzyką zaczęła od dodawania coverów. Po poznaniu Igor Herbuta wokalistka wyruszyła z zespołem LemON w trasę koncertową, Dawid Podsiadło wybrał ją do projektu Fenomem, a teraz sama promuje swoją najnowszą trasę koncertową Papierowe Serca On Tour. Przed startem trasy porozmawialiśmy z Livką o jej początkach, płycie z papieru, a także o samej trasie koncertowej.
Julia Maciąg: Ten rok jest dla Ciebie bardzo intensywny. Zagrałaś na największych festiwalach w Polsce, jesteś w trakcie solowej trasy koncertowej, w międzyczasie wydajesz nowe utwory i bierzesz udział w różnych projektach. Jak Ty na to wszystko znajdujesz czas? (śmiech)
Livka: Właśnie nie znajduję! (śmiech) Kiedy mam chwilę, żeby naprawdę dotarło do mnie, co się dzieje, sama się dziwię. Jedyną receptą jest po prostu działać. Trochę nie ma innego wyjścia. Ale to są same fajne rzeczy, więc nie narzekam.
JM: Twoja przygoda z muzyką zaczęła się od coverów na TikToku. Co Cię zainspirowało do ich publikowania?
Livka: Od dziecka marzyłam o międzynarodowej karierze. Kiedy pojawiła się Billie Eilish i zobaczyłam, że nie jesteśmy wcale tak różne wiekowo, pomyślałam: „Wow, czemu ja nie jestem rozpoznawalna na taką skalę?”. Dopiero później zaczęłam rozumieć, jak to wszystko działa. Mama na przykład nie chciała, żebym brała udział w talent shows, choć bardzo na to naciskałam. Dziś się cieszę, że nie poszłam tam jako dziecko, bo chyba bym sobie z tym nie poradziła.
Myślę, że wszystko wydarzyło się tak, jak miało. Teraz pracuję z ludźmi, którzy są nie tylko doświadczeni, ale też bardzo opiekuńczy i czuję się przy nich bezpiecznie.
JM: To się opłaciło, bo docenił Cię między innymi Igor Herbut, który wziął Cię pod swoje skrzydła i nawet nagrał z Tobą utwór. Jak to jest współpracować z kimś takim?
Livka: Crazy. Wiesz, nawet ten numer z Pezetem, który wychodzi w tym miesiącu, czy support przed Thirty Seconds to Mars, albo współpraca z Dawidem Podsiadło… No i Igor! Sama nie wiem, jak się z tym czuję.
Mam trochę syndrom oszusta. Z jednej strony, gdy kreujesz sobie jakąś wizję przyszłości, to zamykasz się w bańce i myślisz: „Tak, to się wydarzy. Zagram na Openerze i w ogóle LOL”. A potem to się naprawdę dzieje i wtedy jest dziwnie. Bo nagle nie masz już tej pewności, że „tak musiało być”.
JM: Wspomniałaś, że wychodzi Twój numer z Pezetem. Możesz zdradzić coś więcej?
Livka: Będzie można go usłyszeć na trasie. Raczej bez Pezeta, bo jest w rozjazdach. To pierwszy raz, kiedy zrobiłam numer typowo klubowy – o klubach, alkoholu i tym klimacie. (śmiech) To było coś nowego, ale świetnie mi się to pisało.
JM: Ale bardziej odnajdujesz się w smutnych piosenkach, prawda?
Livka: Tak, zdecydowanie. Choć ta piosenka też jest smutna, tylko że klubowa. (śmiech) Idealne połączenie.
JM: Przypomniał mi się Twój cytat: „Mam smutek wypisany w liniach papilarnych.” Czy powstanie kiedyś piosenka, która odbiega od tej smutnej tematyki?
Livka: Może kiedyś, jak będą sprzyjające okoliczności. Ale nie mogę niczego obiecać. Moje pióro nie przyzwyczaiło się jeszcze do pisania wesołych piosenek.
JM: Tytuł Twojego debiutu to z papieru – bardzo wymowna metafora. Co dla Ciebie znaczy „papier” w kontekście tej płyty?
Livka: Zaczęło się od origami i to ono właściwie wyznaczyło ścieżkę i konwencję całej płyty. Powstało jeszcze zanim wiedziałam, że w ogóle wydam album. Papier symbolizuje dla mnie plastyczność i to, że można z niego zrobić naprawdę wszystko. Ja też taka jestem plastyczna. Kiedy pisałam tę płytę, miałam ogromny kryzys tożsamości. Czułam się jak takie origami – wpasowuję się wszędzie, dostosowuję do oczekiwań innych, jakbym nie miała własnego „ja”.
JM: Uważasz, że dziś łatwo się w tym wszystkim zagubić przez social media, ludzi, trendy?
Livka: Myślę, że tak. Patrząc na to, ile jest trendów, nazw, mód… nawet kolory mają swoje przypadłości, typu „blueberry milk nails”. Można się nabawić kompleksów, widząc te idealne twarze i dowiadując się o wszystkich możliwych operacjach plastycznych. To jest crazy. Nie lubię masowego myślenia. Wierzę w indywidualność. A dziś bardzo łatwo ją zatracić, przyjmując bezrefleksyjnie wszystko, co mówią media.
JM: W Papierowych sercach śpiewasz: „daj mi kupić swój czas.” To wyraz desperacji w relacji i próba zatrzymania tej jednej osoby?
Livka: Tak. To bardzo osobisty tekst, w którym wybrzmiewa moja nienawiść do siebie. Takie poczucie, że muszę kupować czyjś czas, że muszę się prosić.
JM: Zauważyłam, że jesteś wobec siebie bardzo krytyczna. Skąd takie przekonanie?
Livka: Nie wiem. Wiem. Wiem, ale nie powiem. (śmiech)
JM: Myślałam, że powiesz „wiem, ale nie wiem.” (śmiech)
Livka: (śmiech) Chyba miałam tylko jeden taki moment w życiu, kiedy nie byłam krytyczna wobec siebie samej. Wręcz uwielbiałam siebie i to było jak miałam 9 lat. Później mi przeszło. Nigdy nie byłam w złotym środku między pogardą a samouwielbieniem. Nawet gdy wydawało mi się, że lubię siebie, to była raczej afirmacja niż prawdziwa akceptacja. Kiedy widzę swoich znajomych w socialach, czasem aż mnie skręca, bo wiem, że sama w środku wcale tak o sobie nie myślę.
JM: Masz też piosenki z Wiktorią Zwolińską, która bardzo ciepło się o Tobie wypowiadała. Jak Ty wspominasz tę współpracę?
Livka: Boże, strasznie jej nie lubię, jest okropna! (śmiech) Żartuję! Byłam zachwycona, że sama zaproponowała współpracę. Nigdy bym nie wyszła z taką inicjatywą, bo jestem zbyt krytyczna wobec siebie. To było bardzo miłe uczucie, że ktoś chciał się dograć do mojego numeru. A kiedy w pociągu wracając napisała drugą zwrotkę do „Siódemki” to już wiedziałam, że to będzie to.
JM: W Siódemce śpiewasz: „chyba będzie wygodniej pozostawić trzy kropki.” To symbol niedomkniętych emocji?
Livka: Tak. Bardzo lubię niedokończone rzeczy. Wtedy to była relacja, która po prostu się rozmyła bez ostatecznego „do widzenia”. Takie sytuacje są zdradliwie przyjemne, bo można się w nich zanurzyć i fantazjować, co by było, gdyby.
JM: W Kalce używasz wielu metafor. Śpiewasz między innymi, że jesteś „białym płótnem”. Jak wspomniałaś, że jesteś krytyczna wobec siebie, to odczułam to w tej piosence.
Livka: To prawda. Miała być miła piosenka, ale nie wytrzymałam. (śmiech) Napisałam ją po trasie z LemON. Myślałam, że to doświadczenie bycia widzianą, bycia czyimś idolem coś we mnie zmieni. Ale myliłam się i nie zmieniło to nic. W refrenie, mówiąć, że jestem białym płótnem, śpiewam, że jestem tylko projekcją. Tym, kim inni chcą mnie widzieć. Białe płótno, białe kłamstwo… Biel jest czysta, ale białe kłamstwo to już coś zmyślonego. Nie jest produktem finalnym i nie jest nawet blisko tego. I chyba właśnie tak się czuję.
JM: W tym roku wzięłaś udział w projekcie Zorza Dawida Podsiadły. Co Cię do tego skłoniło?
Livka: Właściwie… brak impulsu. (śmiech) Moja menedżerka powiedziała: „Zgłoś się, co ci szkodzi?”. Nie wiedziałam, co napisać w odpowiedzi konkursowej, więc ona sama wymieniła cechy, które według niej mnie wyróżniają. Ja nie uważam, że to coś fenomenalnego. Po prostu jesteśmy różni. Szczerość nie powinna być czymś wyjątkowym, tylko naturalnym.
JM: I za to Dawid Cię docenił!
Livka: Tak! Nawet zrobił sobie ze mną zdjęcie. To było strasznie dziwne. (śmiech) Powiedział, że origami to fajny numer, a ja mu odpowiedziałam, żeby przestał ze mnie cisnąć bekę, bo to niemiłe już się robi.
JM: (śmiech) Już widzę tę scenę w głowie.
Livka: To było przerażające! Jakby postawić przede mną moją wersję z wąsem i kilkoma centymetrami więcej wzrostu. Jak dwie kropelki.
JM: Już w tym tygodniu ruszasz w trasę koncertową.
Livka: Tak, w piątek!
JM: Czego możemy się spodziewać?
Livka: Ja śpiewam, a chłopaki fajnie grają. (śmiech)
JM: Idealnie! A jakieś niespodzianki?
Livka: Tak, będą goście specjalni! W Warszawie wystąpi Kasia Lins, a w Krakowie Kajetan Wolas i Piotr Odoszewski. W innych miastach… kto wie? (uśmiech)
JM: Dziękuję Ci za rozmowę i do zobaczenia w Krakowie!
Livka: Dziękuję również i do zobaczenia!
Organizatorem trasy Papierowe Serca On Tour jest agencja Live Nation Polska. Bilety są jeszcze dostępne.