Osiem lat po śmierci Chrisa Cornella fani Soundgarden doczekają się wyjątkowego wydawnictwa. Ukaże się pożegnalny album zespołu, który będzie zawierać ostatnie utwory nagrane z udziałem frontmana formacji. Kiedy trafi do rąk słuchaczy? Jak mówią członkowie grupy, nieprędko.
Przez lata jego realizacja wyczekiwanego produktu była niemal niemożliwa z powodu konfliktu pomiędzy muzykami a Vicky Cornell, wdową po artyście. Spór wiązał się zarówno z prawami autorskimi, jak i dostępem do wokali Chrisa. Ostatecznie udało się zawrzeć ugodę między stronami.
Głos w sprawie nadchodzącego wydawnictwa zabrał Matt Cameron, perkusista Soundgarden, związany do niedawna z Pearl Jam. Perkusista zdradził dla magazynu Billboard, że wraz z pozostałymi członkami nie wyznaczyli jeszcze daty premiery albumu, jednak połowa materiału jest już gotowa. Pierwsze single zapowiadające album ukażą się, gdy prace nad płytą będą w pełni zakończone, co oznacza że będziemy musieli jeszcze trochę poczekać na premierę. Celem muzyków jest stworzenie dzieła kompletnego, które nie będzie tylko ich kolejnym albumem, lecz również godnym hołdem dla frontmana zespołu.
To szczególnie wyjątkowy moment – powrót zespołu oznacza ostatni rozdział twórczości jednej z legend grunge’u i symboliczne pożegnanie z artystą, który stał się ikoną świata muzyki. Przypomnijmy, że po śmierci Cornella reszta członków postanowiła zakończyć działalność grupy. Wyjątek stanowił występ upamiętniający wokalistę w 2019 roku.
Czy istnieje szansa na jeszcze jeden występ? Soundgarden to jeden zespołów, który w tym roku zostanie wyróżniony poprzez dołączenie do Rock and Rock Hall Of Fame. Wydarzenie to sprzyja możliwości ponownego spotkania się muzyków na scenie. Czy i tak się stanie 8 listopada?


