„Nikt tak pięknie nie śpiewał o emocjach jak Ty”. Relacja z toruńskiego koncertu Darii Zawiałow

Wiecie co jest pięknego w koncertach? To fakt, że na jakiś czas możemy odseparować się od problemów i ponurej pogody, ciesząc się tym samym z pięknych dźwięków muzyki. Taki był właśnie wczorajszy wieczór, który umiliła nam Daria Zawiałow.

Wokalistka przyjechała do Torunia w ramach swojej najnowszej trasy koncertowej Metropolis… Wojen nie będzie. Po serii tych koncertów na dłuższą chwilę zniknie, by zaszyć się w studiu nagraniowym i zacząć nagrywać nowy materiał na płytę. Z jednej strony smutek, a z drugiej radość, że będzie coś nowego!

Zacznę jednak od tego, co szczególnie mnie zachwyciło. To cover Pidżamy Porno, Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości, który na scenie w wersji na gitarę wykonuje z Rubensem. To jaki stworzyli przy tym klimat spokoju i intymności, będąc równocześnie z kilkoma setkami ludzi na publicznośći, jest po prostu ewenementem. Ich wersja piosenki zyskała drugie życie i posunę się tu o porównanie, że jest jeszcze lepsza niż oryginał. Nie zapominajmy także o drugim coverze jakim było [sic!] zespołu Hey. Tu jednak było już zupełnie innie – energicznie, krzykliwie – tak jak powinno. Myślę, że sama Nosowska byłaby przynajmniej zadowolona z jej wersji.

Sam koncert to przekrojówka wszystkich dotychczas wydanych albumów. Tak jakby Daria chciała podsumować swoją współpracę z Michałem Kushem – duetem doskonałym. Tą, która wyniosła ją na jedną z najpopularniejszych i najzdolniejszych wokalistek naszych czasów – oczywiście jest to w pełni zasłużone. Cieszę się, że niektóre piosenki zyskały nowe aranże i wstawki instrumentalne. Dzięki temu koncert utrzymany był w klimacie jakby to była jedna era – płyta. Nie wszystkim to się przecież udaje… Niezmiernie się cieszę, że mogłem usłyszeć moją ulubioną piosenkę Gdybym miała serce, idąc do Wojen i nocy, poprzez Miłostki i nowy singiel Laurę. Ileż tu było pięknego wokalu!

Cieszy mnie fakt, że Daria na scenie to wciąż ta sama dziewczyna jaką widziałem kilka lat temu. Może bardziej świadoma i jeszcze większy wulkan energii, ale wciąż Daria. Nie jakaś nietykalna gwiazda, a autentyczna wokalistka która chce się dzielić swoimi utworami z fanami. Wszystko to docenia publiczność, która bawiła się na tym koncercie przednio, bijąc brawa, śpiewając i tańcząc. Szkoda tylko, że półtorej godziny minęło w oka mgnieniu i nie można było powiedzieć, aby zaczęli wszystko od początku.

Erę Wojen i Nocy będę na pewno wspominał jeszcze długo. Może koncertów nie będzie, ale płytę zawsze będzie można włączyć sobie, gdy tylko będziemy chcieli. Ja tak na pewno zrobię. Daria trzymamy kciuki za nową płytę!

Czytaj również